„Śledziu” miał zeznawać ws. Grand Hotelu, sąd nie chciał go słuchać! „Miałby bardzo dużo…”
Dawny kolega Karola Nawrockiego o pseudonimie „Śledziu” miał zeznawać podczas procesu, który prezydent wytoczył Onetowi. Ale nie zeznawał. Powód? Tak zdecydował sąd.
Nawrocki kontra Onet
We wtorek 15 września przed warszawskim sądem rozpoczęła się jedna z najgłośniejszych batalii prawnych związanych z kampanią prezydencką Karola Nawrockiego. Prezydent pozwał wydawcę Onetu, Ringier Axel Springer Polska, zarzucając naruszenie swoich dóbr osobistych. Sprawa dotyczy publikacji, które w maju 2025 r. opisywały jego przeszłość i wydarzenia związane z Grand Hotelem w Sopocie.
Przypomnijmy: w trakcie kampanii prezydenckiej Onet opublikował materiały, w których dziennikarze przedstawiali relacje dotyczące czasów, gdy Nawrocki pracował jako ochroniarz. Według publikacji miał mieć wiedzę o sprowadzaniu prostytutek do sopockiego Grand Hotelu. Informacje te wywołały polityczną burzę, ponieważ pojawiły się w kluczowym momencie kampanii wyborczej.
Co rozstrzygnie sąd?
Nawrocki stanowczo zaprzeczał przedstawianej przez Onet wersji wydarzeń. Uznał publikacje za nieprawdziwe i godzące w jego dobre imię. W maju 2025 r. skierował do sądu pozew przeciwko wydawcy portalu. Sąd Okręgowy w Warszawie zarejestrował sprawę 27 maja. To jednak niejedyny krok prawny. Nawrocki złożył również prywatny akt oskarżenia dotyczący zarzutu zniesławienia. Ta sprawa trafiła do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa i jest odrębnym postępowaniem od procesu cywilnego o ochronę dóbr osobistych.
Co rozstrzygnie sąd? W procesie cywilnym kluczowe będzie ustalenie, czy publikacje naruszyły dobra osobiste Nawrockiego oraz czy dziennikarze działali z należytą starannością, przedstawiając swoje ustalenia. Sąd będzie musiał ocenić nie tylko treść artykułów, ale także materiał dowodowy, na którym zostały oparte. Sprawa jest istotna również z punktu widzenia granic dziennikarstwa śledczego. Z jednej strony stoi prawo mediów do ujawniania informacji dotyczących osób ubiegających się o najwyższy urząd w państwie. Z drugiej — prawo każdej osoby do ochrony dobrego imienia.
Świadek był, sąd go nie wysłuchał
We wtorek 29 września odbyła się kolejna rozprawa, a zeznawać mieli Grzegorz Horodko ps. „Śedziu” i Emilia Wierzbicki. Ten pierwszy to dawny lider pseudokibiców Lechii Gdańsk i skazywany recydywista o poglądach neonazistowskich. Wierzbicki z kolei była rzeczniczką Nawrockiego podczas kampanii wyborczej. „Emilię Wierzbicki jako świadka wezwali pełnomocnicy Karola Nawrockiego. Pierwotnie miała złożyć swoje zeznania na posiedzeniu 15 września” – informował Onet.
Jak się okazało „Śledziu” nie zeznawał. Powód? Sąd uznał, że jego zeznania Grzegorza Horodki nie wniosą nic do sprawy. I mężczyzny po prostu nie przesłuchał. — Wcześniej sąd wzywał Horodkę, ale był problem z ustaleniem jego prawdziwego adresu. My w tym wszystkim pomogliśmy, doprowadziliśmy do tego, że Horodko się pojawił na sali. Ale nie zeznawał, bo tak zdecydował sąd — powiedział dziennikarz Andrzej Stankiewicz cytowany przez Onet. – Miałby bardzo dużo ciekawego do powiedzenia w tej sprawie – podsumował Stankiewicz, który jest współautorem tekstów dotyczących przeszłości prezydenta.
Źródło: Onet