Prokuratura bada nagranie z kradzieży. Przyjrzyjcie się uważnie! „To mógł być Macierewicz”
screen / TVN24 / Arkadiusz Szczurek X
Prokuratura bada sprawę kradzieży i analizuje nagranie monitoringu. Czy mężczyzna tam widoczny to Antoni Macierewicz?!
Macierewicz na nagraniu z kradzieży?!
O sprawie informuje Patryk Michalski z TVN24+. Okazuje się, że Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście zajmuje się sprawą kradzieży, która miała miejsce 10 lipca 2026. Coś ta data Wam mówi, prawda? I słusznie, bo zdarzenie miało miejsce po obchodach miesięcznicy smoleńskiej. Aktywista zabrał spod pomnika Lecha Kaczyńskiego słynny wieniec z napisem sugerującym winę Lecha Kaczyńskiego za katastrofę smoleńską. To wieniec i tabliczka, które tak bardzo irytują zawsze Jarosława Kaczyńskiego. Aktywista schował wieniec do wózka rowerowego, który stał przy ulicy Wiejskiej 16.
Na nagraniach monitoringu widać moment kradzieży. Trzech mężczyzn podchodzi do wózka, dwóch otwiera go siłą i zabiera wieniec. Jeden ze sprawców wygląda zaskakująco znajomo.
– Po zabezpieczeniu monitoringu śledczy twierdzą, że jednym z mężczyzn mógł być poseł na Sejm Antoni Macierewicz – informuje dziennikarz TVN24+. Materiał nie przesądza tego jednoznacznie.
Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście zajmuje się sprawą kradzieży z włamaniem do wózka rowerowego. Po obejrzeniu nagrań z monitoringu śledczy twierdzą, że jednym ze sprawców „mógł być Antoni Macierewicz” – dowiedział się @patrykmichalski, autor programu #NewsMichalskiego w… pic.twitter.com/9WnohtCoTz
— tvn24 (@tvn24) September 24, 2026
Śledztwo dotyczy kradzieży z włamaniem do wózka rowerowego. Zdarzenie zostało opisane jako „kradzież z włamaniem do wózka rowerowego poprzez zdjęcie z mocowań gum zabezpieczających drzwiczki, a następnie zaboru z wnętrza wózka wieńca z igliwia o wartości około 800,00 złotych”. Sprawę zakwalifikowano pod art. 279 § 1 Kodeksu karnego. Przewiduje on karę od roku do 10 lat pozbawienia wolności.
Wybryki posła PiS
Jeżeli na nagraniu faktycznie widać Macierewicza to… No, gość ma ostatnio niezłą passę aferzysty. Podczas wrześniowej miesięcznicy smoleńskiej szarpał się z manifestantami i biegał z pistolecikiem na farbę. A nawet go używał. Kilka dni później prowokował policjantów pod budynkiem Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Smoleński detektyw dotykał munduru jednego z funkcjonariuszy, mówił, że „nie chce się bić”, straszył policjantów sądem… Czy smoleński detektyw wreszcie się doigra?
On oczywiście nie ma sobie nic do zarzucenia.
– Celem było to, czego wy niestety nie robicie, czyli likwidowanie, uniemożliwianie atakowania pana prezydenta Kaczyńskiego – mówił dziennikarzom Macierewicz. – Ja nie dotykałem żadnego policjanta. Ten policjant ukrywał swój numer, na kamizelce ukrywał. Nie dotykałem, tylko fragment – bronił się, a w końcu zniknął za drzwiami.