Kaczyński stworzył czarną listę! Głośne nazwiska, nawet nie chce na nich patrzeć. „Nie obchodzą mnie”
screen/ Prawo i Sprawiedliwość
Jarosław Kaczyński ma listę polityków, z którymi nie będzie współpracował, choćby skały sr*ły. Sami zainteresowani też już o niej wiedzą i postanowili odpowiedzieć prezesowi PiS.
Kaczyński nimi gardzi. Nie ma mowy o współpracy
W Prawie i Sprawiedliwości pęknięcie przerodziło się w otwarty konflikt. Po odejściu z partii ponad 30 posłów skupionych wokół Mateusza Morawieckiego Jarosław Kaczyński nie pozostawia złudzeń: dla części dawnych współpracowników nie będzie już powrotu. Prezes PiS miał przygotować listę polityków, z którymi nie zamierza w przyszłości współpracować. Na czele „czarnej listy” ma znajdować się europoseł Waldemar Buda. Według ustaleń „Newsweeka” znalazło się na niej jednak znacznie więcej nazwisk.
Wśród osób, które Kaczyński miał definitywnie skreślić, są także Krzysztof Szczucki i Robert Gontarz. Obaj politycy znaleźli się w grupie związanej z rozłamem i budową środowiska skupionego wokół stowarzyszenia Rozwój Plus. Najważniejszą postacią całego konfliktu pozostaje Mateusz Morawiecki. Były premier wraz z grupą parlamentarzystów odmówił podpisania deklaracji lojalności wobec PiS i ostatecznie znalazł się poza partią. Wcześniej Morawiecki budował własne zaplecze polityczne, co na Nowogrodzkiej odebrano jako próbę stworzenia alternatywnego ośrodka władzy.
Kaczyński mówi o „zdradzie” i przekonuje, że politycy odpowiedzialni za rozbicie partii nie mogą liczyć na wspólną listę wyborczą z PiS. Spór nie dotyczy więc wyłącznie personalnych ambicji. W tle jest walka o przyszłe przywództwo polskiej prawicy i pytanie, kto będzie miał największy wpływ na jej wyborczy wynik.
A co na to sami zainteresowani? Czarna lista prezesa im zwisa i powiewa. — Jestem za skromny, żeby zakładać, że Jarosław Kaczyński tak wysoko umieścił mnie na liście osób, które uważa za wrogów PiS — powiedział „Faktowi” Krzysztof Szczucki. — A tak zupełnie na poważnie, to w ogóle nie obchodzą mnie żadne listy powstające na Nowogrodzkiej. Nie po to budujemy swój ruch, żeby zakładać wspólny start z PiS — dodał. — Nie traktujemy tego poważnie. Nie wydaje mi się, żeby oficjalną strategią partii było podawanie informacji, kto i na jakiej liście się znajduje – stwierdził Robert Gontarz.
Rozłam w PiS i konsekwencje
Rozłam PiS może mieć poważne konsekwencje. Z jednej strony Kaczyński próbuje utrzymać kontrolę nad PiS i odciąć się od polityków, których uważa za nielojalnych. Z drugiej – Morawiecki i jego współpracownicy budują własne środowisko, które może w przyszłości próbować przejąć część elektoratu prawicy. Największym znakiem zapytania pozostaje Karol Nawrocki. Według części doniesień Kaczyński chciałby, aby prezydent odegrał rolę patrona szerokiego porozumienia prawicy. Paradoksalnie oznaczałoby to, że po jednej stronie trwa rozłam, a po drugiej pojawia się presja na stworzenie jednej, wspólnej listy.
PiS nie jest więc dziś jedynie partią pogrążoną w wewnętrznej kłótni. To walka o to, kto będzie rozdawał karty na prawicy po epoce Jarosława Kaczyńskiego. „Czarna lista” może być dopiero początkiem kolejnych politycznych rozliczeń.
Źródło: Fakt.pl, Newsweek
Jedna odpowiedź na Kaczyński stworzył czarną listę! Głośne nazwiska, nawet nie chce na nich patrzeć. „Nie obchodzą mnie”
Kaczynski mimo składanych obecnie obietnic aby dorwać się do władzy zawrze sojusz nawet z diabłem.