Sprawdzili adres, który wskazał Romanowski. Ludzie, tam nic nie ma! „Pusty plac”

Ale numer! Adres, który w piśmie do sądu wskazał Marcin Romanowski, jest… pustym placem. Tak przynajmniej wynika z mapy Google. Stąd jednak blisko do zakonu, w którym działa ksiądz Michał O. Robi się ciekawie, prawda?

Wywiało go do Mołdawii

Środowa Informacja RMF FM, że Marcin Romanowski, były wiceminister sprawiedliwości i polityk PiS, przebywa w Tyraspolu, wywołała polityczną burzę. Z Naddniestrza wysłał do warszawskiego sądu wniosek o wydanie listu żelaznego; wcześniej przez dłuższy czas korzystał z azylu na Węgrzech. Trzeba jednak zachować precyzję: doniesienia dotyczą jego pobytu w Naddniestrzu, a nie formalnego potwierdzenia, że uzyskał tam azyl.

Szokujący jest przede wszystkim sam wybór miejsca. Naddniestrze nie jest zwyczajnym regionem Mołdawii. To separatystyczne terytorium, które od początku lat 90. pozostaje poza kontrolą władz w Kiszyniowie i jest silnie uzależnione od Rosji. Tyraspol funkcjonuje dzięki politycznemu, gospodarczemu i wojskowemu wsparciu Moskwy. Właśnie dlatego znalezienie się tam polskiego polityka ściganego przez polskie organy ścigania ma zupełnie inny ciężar symboliczny niż pobyt w kolejnym europejskim państwie.

Adres istnieje, ale nic tam nie ma

Co Rosja ma do Naddniestrza? Bardzo dużo. W regionie od lat stacjonują rosyjskie siły, a Moskwa traktuje separatystyczny obszar jako instrument nacisku na Mołdawię. Rosyjska obecność utrudnia Kiszyniowowi pełną reintegrację kraju i jest jednym z narzędzi ograniczania jego strategicznego zwrotu ku Unii Europejskiej. W 2026 roku władze Mołdawii podjęły kolejne kroki przeciw rosyjskiej obecności wojskowej, uznając dowództwo rosyjskich wojsk w Naddniestrzu za persona non grata.

Wracając do adresy wskazanego przez Romanowskiego jako miejsca pobytu… Tu robi się ciekawie. Dziennikarze „Rzeczpospolitej” sprawdzili to miejsce i okazuje się, że nic tam nie ma. Dosłownie.

Wskazany przez Marcina Romanowskiego adres to według mapy Google pusty plac (zdjęcie w opcji street view jest sprzed dwóch lat). Adres to nazwa ulicy i numer. Niedaleko, w odległości kilku minut piechotą, mieści się parafia świętej Trójcy, czyli sercanie. Sercanie zaś to Zgromadzenie Księży Najświętszego Serca Jezusowego, męskie zgromadzenie zakonne w Kościele katolickim, do którego należy ks. Michał Olszewski, jeden z podejrzanych w śledztwie Funduszu Sprawiedliwości” – czytamy na stronie rp.pl.

Romanowski ukrył się w zakonie?

To by się zgadzało z teorią przedstawioną przez Romana Giertycha, który pisał na X, że Romanowski mógł ukryć się u zakonników.

– To że pan poseł PiS Marcin Romanowski wysłał list z Naddniestrza wygląda na fakt, gdyż potwierdził to jego obrońca. Jednakże w Naddniestrzu jest pięć polskich parafii prowadzonych przez sercan, czyli dokładnie tych zakonników, którzy dostali od Funduszu Sprawiedliwości 100 milionów. Sercaninem jest ksiądz Michał O. podejrzany w tej sprawie. Załatwienie sobie przez pana Romanowskiego zarówno mieszkania tam jak i wysłania listu potwierdzającego rzekomy pobyt nie wydaje się więc specjalnym problemem, tym bardziej, że sercanie mocno się zaangażowali we wspieranie ks. Michała O. już po ujawnieniu afery – zaczął wpis na X mecenas Giertych.

Prokuratura będzie musiała zweryfikować rzeczywisty pobyt Romanowskiego na terenie Mołdawii (Naddniestrza) i ewentualny udział zakonników w utrudnianie postępowania. Z pewnością będzie to jeden z wątków tej sprawy – podsumował Roman Giertych.

Źródło: rp.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *