W PiS bida aż piszczy, a ludzie Morawieckiego mają w nosie składki. Wyciekły nazwiska! „Lekceważą to”
Screen: YouTube/ wPolsce24
Działacze PiS skupieni wokół Mateusza Morawieckiego ociągają się z wpłatami na partię. To rodzi kolejne konflikty. – Lekceważą to, choć zarabiają krocie w PE – denerwuje się jeden z polityków z Nowogrodzkiej.
Kaczyński ciągle prosi o wpłaty
Po ośmiu bogatych latach PiS przyszły lata chude, a już na pewno dużo skromniejsze. Raz, że partia Jarosława Kaczyńskiego została w 2023 r. odsunięta od władzy i skończyło się eldorado, a dwa, że Jarosław Kaczyński i jego świta dostała cios jesienią 2024 r. w postaci utraty subwencji w wysokości 10 mln zł. I się zaczęło ratowanie partyjnego budżetu.
Od tamtego momentu Jarosław Kaczyński zarządził wpłacanie składek na partię – tysiąc złotych miesięcznie dla każdego posła i pięć tysięcy dla każdego europosła. Łącznie miałoby to zasilać budżet partii o przeszło dwa i pół miliona złotych rocznie. Problem w tym, że tam, gdzie zaczyna się wpłacanie na partię, tam kończy się bezgraniczna miłość do PiS i samego prezesa. Jak wyznał skarbnik PiS Henryk Kowalczyk, działacze są wyjątkowo oporni, gdy przychodzi do zlecenia przelewu z własnego konta na partyjne.
– Wysłałem maila do wszystkich, którzy zalegają z opłatą, dzwonię też z ponagleniami. Każdy zapewnia, że ureguluje te zaległości do końca roku dlatego nie chcę wymieniać ich z nazwiska. Potrzeby mamy ciągle duże. Np. spływają jeszcze rachunki za ostatni kongres, to może być wydatek rzędu 1,5-2 milionów złotych – pożalił się w jednym z wywiadów były wicepremier w rządzie PiS.
Ludzie Morawieckiego nie słuchają prezesa
W Prawie i Sprawiedliwości w ostatnich tygodniach narastają napięcia, a jednym z tematów, który coraz częściej pojawia się w politycznych kuluarach, są składki członkowskie. Według medialnych doniesień część polityków kojarzonych z byłym premierem Mateuszem Morawieckim ma zalegać z wpłatami na rzecz partii. A przecież dla partii regularne składki członków mają nie tylko znaczenie finansowe, ale także symboliczne. Są wyrazem lojalności wobec organizacji i jej władz, czyli Jarosława Kaczyńskiego. Dlatego doniesienia o zaległościach wśród osób z najbliższego otoczenia byłego premiera wywołują pytania o rzeczywistą kondycję PiS oraz relacje pomiędzy poszczególnymi frakcjami.
„Super Express” dotarł nawet do konkretnych nazwisk. Największe niedopłaty dotyczą związanych z Morawieckim europosłów: Michała Dworczyka i Waldemara Budy, na liście znalazł się także Piotr Müller i Olga Semeniuk-Patkowska. – Członkowie stowarzyszenia nie płacą na partię i de facto są mentalnie od dawno już poza partią. Podczas gdy obywatele wpłacają swoje oszczędności by wspierać nasze środowisko są ludzie zaangażowani w stowarzyszenie Morawieckiego, którzy lekceważą to, choc zarabiają krocie w PE. Nie realizują obowiązków statutowych – powiedział „Super Expressowi” jeden z polityków PiS.
Źródło: Se.pl