Lider Bayer Full dostał pismo z ZUS i się załamał. Poszło o emeryturę! „Nawet łódki nie zatankuję”

W jednym z wywiadów Sławomir Świerzyński z Bayer Full zdradził, ile dostaje emerytury po 37 latach płacenia składek. – Nie mogłem w to uwierzyć – mówił pieśniarz.

Gwiazdy narzekają na emerytury

Temat niskich emerytur gwiazd polskiej sceny i estrady powraca w mediach jak bumerang. Ile to już razy czytaliśmy w bulwarówkach i na plotkarskich portalach na temat niemal głodowych świadczeń gwiazd, przez które niemal ledwo wiążą koniec z końcem. Na swoje emerytury narzekali w mediach m.in. Maryla Rodowicz, Teresa Lipowska czy Marek Piekarczyk.

– Cóż mogę powiedzieć? Mam niską emeryturę. Kiedyś to w ogóle nie był temat i dlatego te składki były niskie – przyznała Rodowicz w rozmowie z „Super Expressem”. Piekarczyk drwił z wysokości swojej emerytury i śmiał się, że pisemko z ZUS-u „oprawił w ramce i powiesił na ścianie”, natomiast Lipowska przyznała, że „gdyby miała tylko emeryturę, to miałaby biedę”.

Te i podobne lamenty gwiazd celnie skomentował swego czasu Zygmunt Chajzer. – Ja nie bardzo wiem, skąd te pretensje. Uważam, że artystów nie bardzo interesował temat emerytur. Nikt o tym chyba specjalnie nie myślał. Zarabiało się dużo, fajnie się zarabiało, było ok i wydawało się, że tak będzie już zawsze. (…) Artyści i aktorzy, mam wrażenie, do tej pory nie zorientowali się, jak działa ten mechanizm mówił w rozmowie z portalem Wprost.pl.

Lider Bayer Full o swojej emeryturze

Teraz media przypomniały wywiad sprzed lat, którego udzielił lider Bayer Full Sławomir Świerzyński. Pieśniarz miał przez 37 lat odprowadzać składki, by finalnie dowiedzieć się, że ZUS wyliczył mu niecałe 400 zł emerytury. – Dostałem pisemko, w którym ZUS po 37 latach płacenia wymaganych stawek gwarantuje mi 386 zł emerytury. Nie mogłem w to uwierzyć. Moja żona się śmiała, że nawet łódki nie zatankuję za te pieniądze, nie mówiąc już o samochodzie – kpił Świerzyński.

Od czasów tamtego wywiadu minęło sporo czasu, więc pewnie piosenkarz ma już wyższe świadczenie, ale na zatankowanie jachtu (tak, muzyk jest właścicielem jachtu) pewnie nie starcza. Niedawno Tadeusz Drozda dosadnie podsumował tego typu narzekania. I trudno nie przyznać mu racji. – Głupie są po prostu, niech dalej tak mówią – zakpił satyryk. – Czyta pani wypowiedź artystki, która mówi, że ma małą emeryturę, a potem niech pani wejdzie, jest taka strona, która mówi, ile dany artysta żąda za koncert – powiedział satyryk.

Tadeusz Drozda dodał, że jeżeli ktoś zarabia 100 lub 200 tysięcy za występ to powinien się wstydzić narzekać na niską emeryturę. – To jest idiotyzm – wypalił. – Zawód artysty estradowego jest taki, że występuje wtedy, kiedy go chcą. Mnie chcą coraz mniej, ale trochę jeszcze chcą. W dalszym ciągu zarabiam więcej niż wydaję – podsumował gospodarz takich programów jak „Śmiechu warte” czy „Herbatka u Tadka”.

Źródło: Se.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *