Ziobro słyszy? Minister tak go podsumował, że zadudniło aż w Budapeszcie. „Aspiruje do roli…”
Screen: YouTube/ TV Republika
Zbigniew Ziobro jest już na straconej pozycji, a ucieczka na Węgry tylko podkreśla jego desperację. Minister Tomasz Siemoniak wyjaśnił, dlaczego polityk PiS ma poważne powody do obaw.
Dobra mina do bardzo złej gry
Zbigniew Ziobro może sobie grozić członkom rządu Donalda Tuska, że im się jeszcze odpłaci za ściganie go wobec postawionych mu zarzutów, ale prawda jest taka, że sytuacja byłego szefa resortu sprawiedliwości jest tragiczna. Decyzja o ucieczce na Węgry tylko potwierdziła, że poseł PiS, który niedawno stracił swój immunitet, może mieć sporo za uszami i coraz mniej osób wierzy w narrację o prześladowaniach przez „reżim Tuska”.
Na Ziobrze ciążą bardzo poważne zarzuty, dotyczące m.in. defraudacji milionów złotych z Funduszu Sprawiedliwości, udziału w zorganizowanej grupie przestępczej czy bezprawnego zakupu systemu Pegasus. Za wszystko grozi mu 25 lat pozbawienia wolności.
O tym, jak bardzo nieciekawie wygląda jego sytuacja, mówił w TVP Info minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. Potwierdził, że prokuratura nie zamierza zwlekać z jego sprowadzeniem do Polski i Ziobro nie będzie miał takich wakacji, jak jego partyjny kolega Marcin Romanowski, który od roku ukrywa się w kraju „naszych bratanków”.
– Te sposoby są opisane sposoby w prawie, Europejski Nakaz Aresztowania, różne dokumenty, i na pewno prokurator generalny będzie to wszystko robił – mówił Siemoniak. Pytany o to, której ze stron postawa Ziobry najbardziej szkodzi – obozowi PiS czy obecnemu rządowi – stwierdził, że tak naprawdę Ziobro sam sobie wyrządza największą krzywdę. Przywołał tu postać Romanowskiego, który przed wybuchem afery z jego udziałem, w przeciwieństwie do Ziobry, nie był zbytnio znanym politykiem. Były minister sprawiedliwości mógł zajść jeszcze daleko na tym poletku.
– Ziobro, aspirując do roli jednego z liderów politycznych, być może następców prezesa Kaczyńskiego, pozostając w stanie ucieczki, kompletnie się degraduje – mówił. – Ja uważam, że on zdecydowanie powinien – we własnym interesie czy interesie swojej formacji – wracać do Polski. Jeśli uważa, że jest niewinny, to powinien się absolutnie bronić – ocenił minister.
Siemoniak zgodził się ze stwierdzeniem, że pobyt Ziobry na obczyźnie tylko utwierdza wszystkich w przekonaniu, że faktycznie jest on winny. Co więcej, jego zdaniem nawet Nowogrodzka zdaje sobie sprawę, że z niektórych oskarżeń nie uda mu się wywinąć. – Wszyscy pamiętają list prezesa Kaczyńskiego do ministra Ziobry, żeby zaprzestali wykorzystywania Funduszu Sprawiedliwości na potrzeby kampanii wyborczej. W PiS-ie dokładnie wiedzieli, co się dzieje – wspomniał sytuację z 2019 roku.
Źródło: Wirtualna Polska
Jedna odpowiedź na Ziobro słyszy? Minister tak go podsumował, że zadudniło aż w Budapeszcie. „Aspiruje do roli…”
I skończyło się szeryfowanie