Wyciekło nagranie z Kaczyńskim! Co za sceny, TAK prezes mówił o Gietychu. „Nazywał mnie Jaruś, Jarek”

Wyciekły nagrania z prokuratury, na których widać, co Jarosław Kaczyński opowiadał w prokuraturze. Chodzi o śledztwo ws. dwóch wież.

Kaczyński w prokuraturze

Portal Goniec.pl dotarł do 9-godzinnego nagrania z przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego w prokuraturze. Prezes zeznawał w sprawie dwóch wież. W poniedziałek portal udostępnił pierwszy fragment nagrania.

Kaczyński był przesłuchiwany w charakterze świadka 10 czerwca 2026 roku w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Na miejscu byli Roman Giertych i Jacek Dubois, pełnomocnicy austriackiego przedsiębiorcy Geralda Birgfellnera. To właśnie Birgfellner otrzymał zlecenie przygotowania inwestycji przy Srebrnej. Choć wykonał m.in. projekt architektoniczny, spółka Srebrna wstrzymała inwestycję i odmówiła zapłaty. 25 czerwca 2026 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła postępowanie, uznając, że ani wątek dotyczący Birgfellnera, ani sprawa 50 tys. zł nie spełniają przesłanek czynu zabronionego.

Na jednym z udostępnionych przez Gońca nagrań widzimy, jak Kaczyński zwraca się do Giertycha.

Nigdy z tym panem nie byłem (po imieniu — red.). — ze względu na różnicę wieku i ze względu na bardzo niską ocenę pana Giertycha, której nie ukrywam. Pan już wielokrotnie nazywał mnie Jaruś, Jarek, chociaż nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy po imieniu. Tę niską ocenę wyraziłem również w zeznaniach w jednej ze spraw karnych – mówił Kaczyński.

Mecenas jest osobą o osobowości chłopca między 16 a 18 rokiem życia – stwierdził dalej Kaczyński. Prokuratorka zwróciła mu uwagę, że „nie jest to miejsce do obrażania się nawzajem”.

Ja nie obrażam, ja tylko tak stwierdzam – odparł prezes PiS. Potem zarzucił prokuratorce, że jej działalność jest nielegalna, ze względu na „przejęcie prokuratury siłą” przez obecną władzę. Brzmi to ironicznie, biorąc pod uwagę fakt, że niedługo potem umorzono sprawę.

Kto stoi za wyciekiem?

Pozostaje jednak pytanie, jak materiał znalazł się w posiadaniu dziennikarzy Gońca. Portal „Fakt” podpytał o sprawę rzecznika prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotra Antoniego Skibę.

Dostęp do całości akt miała tylko jedna osoba, mecenas Roman Giertych – wskazał prok. Skiba. – Wystąpił o dostęp, dostał dostęp. Było pouczenie dla wszystkich osób biorących udział w przesłuchaniu o treści artykułu 241, czyli o odpowiedzialności karnej za publiczne upublicznienie przed prawomocnieniem się materiałów z postępowania przygotowawczego – dodał rzecznik. Podkreslił, że za ujawnienie nagrania grożą konsekwencje prawne.

„Fakt” zapytał więc o sprawę Giertycha. Ten zapewnia, że nie ma nic wspólnego z wyciekiem nagrań.

Rzecznik prokuratury mówi nieprawdę. Przede wszystkim prokuratura miała dostęp do akt. Pan Skiba wskazując, że wystąpiłem o dostęp, nie wskazuje na to, że mamy dzisiaj do czynienia z aferą związaną z wyciekiem z prokuratury różnych rzeczy dotyczących afery Zondacrypto. Wyciek w sprawie Jarosława Kaczyńskiego pochodzi moim zdaniem z prokuratury – powiedział mecenas. – Przecież piszemy zażalenie na to umorzenie. To jest prawda. Natomiast uważam, że wszelkie wycieki z materiałów postępowania z ciągu ostatnich lat to jest wina prokuratury – skwitował Roman Giertych.

Źródło: Goniec, Fakt

Avatar photo
Dominik Kwaśnik

Z portalem Crowdmedia.pl związany od 2020 roku jako autor artykułów i wydawca. Współpracował także z portalem Wiadomo.co, w 2019 roku pracował w grupie Iberion, gdzie tworzył artykuły newsowe. W przeszłości współtwórca i autor tekstów (recenzje, wywiady, artykuły specjalistyczne) dla bloga literacko kulturalnego Bookznami.pl. Z wykształcenia – polonista i filmoznawca, uczęszczał do Akademii Filmu i Telewizji w Warszawie. Miłośnik dobrej książki, dobrego filmu i dobrego meczu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *