Wezwali pogotowie do męczennicy z PiS! Szokujący finał akcji medyków. „Pani posłanka obawia się…”

Mariusz Gosek niemal płakał, że Maria Kurowska jest bez leków i jedzenia w budynku AWS. W końcu do posłanki PiS wezwano pogotowie, a ona… odmówiła pomocy!

Kurowska sama się uwięziła w AWS

Maria Kurowska ostatnimi czasy wyrasta na naszą ulubioną posłankę PiS. Mamy nadzieję, że pewnego dnia powstanie jakaś komisja śledcza, której będzie współprzewodniczyć wraz z Markiem Suskim. Ile byśmy dali, żeby zobaczyć ten duet w akcji! Po raz pierwszy głośniej o posłance Kurowskiej zrobiło się w 2024 r., gdy cała Polska dowiedziała się, że została laureatką „klimatycznej bzdury roku”. – Jeśli będzie zeroemisyjność i nie będzie CO2 w powietrzu, to zagłodzimy przyrodę, bo z czego będzie się rozwijać? – zapytała pewnego razu i od razu w jej ręce powędrowała tak dumna nagroda.

Żeby było ciekawiej, Maria Kurowska zasiada w sejmowej Komisji Ochrony Środowiska. Po koniec kwietnia posłanka zaczęła wygłaszać swoje mądrości na temat Puszczy Białowieskiej, do której pewnego dnia się wybrała. – Ta puszcza jest zniszczona – myślę, że w ponad 40 proc. To, co ja widziałam, to dosłownie 100 proc. puszczy jest zniszczone. Przecież tam w ogóle nie ma normalnych drzew, 60-letnich czy stuletnich. Tam rosną normalnie kije, a wśród tego jest mnóstwo drzew leżących – opowiadała. Więcej na temat jej mądrości pisaliśmy w TYM MIEJSCU.

Teraz Maria Kurowska jest PiS-owską męczennicą w walce o Akademię Wymiaru Sprawiedliwości. Jest ona jedyną posłanką, której udało się przedrzeć do gabinetu rektora i w nim pozostać. – Pilnuję dalej tych drzwi i nie dopuszczę nikogo do nich, tylko pana rektora Michała Sopińskiego – mówiła w rozmowie z TV Republika. I najwyraźniej faktycznie tam została, bo w sobotę pod AWS przyjechał Mariusz Gosek, by wesprzeć koleżankę. Jak twierdzi, przywiózł jej leki i zakupy: wodę, sery, elektrolity czy wędlinę. Drzwi jednak pozostały zamknięte, a policja nie słuchała żądań posła, by otworzyć mu wrota.

Wezwali karetkę na darmo. Kto za to zapłaci?

– Pani Kurowska jest osobą mocno odporną, wierzącą, pości, wytrzyma to. Ale proszę was, wpuśćcie mnie z lekami. Zrozumcie to. Ja mam leki. Proszę mnie wpuścić, bo wejdę siłą, rozwalę te drzwi, mówię panu wprost – mówił Gosek do policjantów, którym szczerze współczujemy, że muszą mimowolnie brać udział w tych PiS-owskich cyrkach.

Jak się okazuje, do Marii Kurowskiej wezwano w końcu karetkę pogotowia. Gosek i Macierewicz dostali zgodę od policji, by wejść z medykami do środka, ale… nic z tego nie wyszło. I to wszystko przez decyzję samej męczennicy. Kurowska odmówiła, bo miała się „obawiać ataku na nią”. Ratownicy dostało się po głowie od protestujących zwolenników PiS za to, że nie weszli na teren obiektu. — Pani Poseł Kurowska obawia się zewnętrznego działania, które wykorzysta obecność lekarzy, żeby ją zaatakować, takie jest jej stanowisko i obawa — powiedział mediom Antoni Macierewicz po rozmowie z Marią Kurowską.

Cyrkowcy z PiS powinni się wstydzić. Wzywanie karetki bez powodu to jest rzecz naganna. Ktoś inny w potrzebie na tę karetkę może czekać. Całe trio z PiS powinno zapłacić za wezwanie medyków.

Źródło: Fakt.pl

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *