Trump przemawiał, a tu nagle padły TAKIE słowa o Nawrockim. Cały Pałac pęknie z dumy! „Fantastyczny”
screen/ prezydent.pl
Prezydent Donald Trump dopieszcza Karola Nawrockiego. Ta „przyjaźń” może się jednak źle skończyć dla polskiego prezydenta.
Donald Trump podpisał inaugurację Rady Pokoju, nowego założonego przez siebie międzynarodowego gremium. Podczas swojego wystąpienia niespodziewanie rozpływał się w samych superlatywach nad… prezydentem Karolem Nawrockim. Podkreślił, że to polityk, który zawsze wspiera jego inicjatywy.
– Dziękuję także Karolowi Nawrockiemu z Polski. Fantastyczny człowiek. Wygrał bardzo ważne wybory. Jestem z niego bardzo dumny – podkreślił Trump z mównicy w Davos, gdzie doszło do inauguracji Rady Pokoju.
Rada Pokoju to inicjatywa samego Trumpa. Ma zajmować się globalna polityką w tym działaniami pokojowymi w różnych częściach świata. Trump zaprosił 60 przywódców, ale jak dotąd pozytywną odpowiedź udzieliło 16 państw. Z czego tylko Kanada jest w miarę liczącym się graczem na arenie międzynarodowej. Z tym, że premier Kanady powiedział, że może uczestniczyć w radzie, ale nie będzie płacił „wpisowego”. Trump zażądał bowiem za stałe miejsce w Radzie Pokoju miliarda dolarów. Polski prezydent też otrzymał takie zaproszenie. Mimo, że jest zainteresowany, to ostateczną decyzję o dołączenia do gremium zrzucił na rząd i parlament.
W sprawie jest bowiem wizerunkowy haczyk. Do Rady dostali zaproszenie też Władimir Putin i Benjamin Netanjahu z Izraela. Za tym drugim Trybunał w Hadze wydał list gończy. Netanjahu jest ścigany za działania odwetowe w Strefie Gazy. Wielka Brytania, Szwecja, Norwegia i Słowenia odrzuciły propozycje Trumpa. Ukraina nie widzi się w jednej organizacji „pokojowej” obok Putina. Gdyby Nawrocki zasiadł przy jednym stole z Putinem, też naraziłby się na krytykę.
Dwaj przyjaciele z amerykańskiego boiska
Nawrocki spotkał się z Trumpem na marginesie międzynarodowego Forum w Davos. Prezydent RP, jak zwykle, podkreślił, że rozmowy dotyczyły bezpieczeństwa i „Potwierdzenie gwarancji bezpieczeństwa dla Polski”, a przede wszystkim potwierdzenia obecności amerykańskich żołnierzy na terenie naszego kraju.
– Relacja Polski za sprawą naszej osobistej relacji dwóch prezydentów jest zdecydowanie lepsza niż innych państw europejskich – zapewnił.
Takie jednoznaczne i wydaje się bezrefleksyjne poparcie polskiego prezydenta dla Trumpa może mu się odbić poważną czkawką polityczną. I to już niedługo. Amerykańscy komentatorzy podkreślają, że polityka zagraniczna Trumpa budzi coraz większe niezadowolenie społeczne. W komentarzach prasowych pojawia się krytyka jego militarnych interwencji, prób przejęcia terenów innych państw, jak Grenlandia, czyli autonomiczna część Danii. Komentarze dotyczą także ogólnego osłabienia tradycyjnej roli USA w światowej dyplomacji. Sondaże wskazują, że większość Amerykanów nie popiera podejścia Trumpa do kwestii międzynarodowych.
Nawet kościelni hierarchowie w USA krytykują Trumpa za politykę zagraniczną. Jak dotąd wpierali „swojego” prezydenta. Obecnie twierdzą, że zagrożenia globalne wymagają moralnej strategii, a nie siłowego podejścia. „Takie opinie podważają międzynarodową wiarygodność amerykańskiej polityki pod przywództwem Trumpa”, pisze „The Guardian”.
Sekretarz Generalny NATO Mark Rutte skonfrontował Trumpa w sprawie kłamstw, które ten opowiadał o NATO. Rutte przypomniał Trumpowi, że żołnierze z państw NATO walczyli i ginęli ramię w ramię z żołnierzami USA w Afganistanie.

Jednoznaczne wsparcie Nawrockiego dla Trumpa może przynieść mu krótkoterminowe korzyści polityczne. Trump jednak traci popularność zarówno w kraju, jak i za granicą. Jego kontrowersyjne posunięcia, budzą opór opinii publicznej. Jeśli notowania przywódcy USA nadal będą spadać, to polityczne poparcie dla polskiego prezydenta stanie się obciążeniem. Tym samym Nawrocki może wylądować na międzynarodowym marginesie, jako niepoważny polityk, tak jak Trump. W polityce bowiem sojusze bywają kruche, a gwiazdy spadają szybko, gdy zmienia się narracja i oczekiwania wyborców.
Źródło: Onet.pl/platforma X