Tragiczny wypadek autokaru z pielgrzymami. Przewoźnik przerwał milczenie! „Nie wiemy, co się stało”

12 osób zginęło w wypadku polskiego autokaru na Węgrzech. Pojazdem podróżowali pielgrzymi, którzy w niedziele rano mieli wrócić do Polski. – Autokar prowadzili doświadczeni kierowcy – zapewnia właściciel firmy transportowej, która organizowała przejazd.

Wypadek polskiego autokaru

W nocy z 15 na 16 sierpnia doszło na Węgrzech do tragicznego wypadku polskiego autokaru. Pojazd, w którym podróżowało 57 pasażerów i dwóch kierowców, około godziny 1 w nocy wpadł do przydrożnego rowu. 12 osób zginęło, co najmniej 10 jest rannych.

– 12 osób straciło życie, a co najmniej 10 zostało poważnie rannych wczoraj wieczorem, gdy polski autobus wjechał w rów na autostradzie M3 – przekazał o godz. 7:43 premier Węgier Peter Magyar. – Moje szczere kondolencje dla rodzin ofiar! Jestem wdzięczny tym, którzy uczestniczyli w ratowaniu – dodał szef węgierskiego rządu.

Właściciel filmy przewozowej zabrał głos

Do tragedii doszło na autostradzie M3, na drodze do miejscowości Nyiregyhaza. Wiadomo już, że ofiarami wypadku są pielgrzymi z Podkarpacia, którzy wracali z Bośni i Hercegowiny. Portal „Fakt” skontaktował się z właścicielem firmy przewozowej z Jasła, która realizowała wyjazd.

– To była pielgrzymka z Podkarpacia. Organizowało ją biuro podróży. Autokar wracał z Medjugorie. Planowo o 6.00 rano powinni być już na miejscu w Polsce. Niestety, doszło do wypadku – powiedział Tadeusz Dykas, właściciel firmy. – Ciężko mi jest cokolwiek powiedzieć na temat okoliczności wypadku, bo na ten moment nie mam żadnej informacji. Wiem tyle, co z mediów. Autokar prowadzili doświadczeni kierowcy, którzy tę trasę pokonywali wielokrotnie – dodał.

Z właścicielem firmy rozmawiał też portal Money.pl.

– Jesteśmy na miejscu. Jak tylko dowiedzieliśmy się o wypadku, wyruszyliśmy na Węgry autokarem zastępczym, by przewieźć do Polski mniej rannych pasażerów – powiedział portalowi Tadeusz Dykas. Potwierdził, że obaj kierowcy przeżyli wypadek.

– Obaj kierowcy żyją, jeden z nich jest ranny. Nie wiemy, co się stało. To są bardzo doświadczeni kierowcy, pracują u nas od kilku lat. Są już przesłuchiwani przez policję – poinformował właściciel. – Nie mamy dostępu do roztrzaskanego autokaru, bo na miejscu wciąż działają służby i trwa śledztwo. Współpracujemy z policją. Czekamy też na informacje na temat pasażerów ze szpitali, trafili oni do trzech placówek w różnych miejscowościach – relacjonował w rozmowie z portalem Money.pl.

Szef MSZ Radosław Sikorski poinformował, że ambasada w Budapeszcie uruchomiła infolinię +36 20 472 9502 w sprawie wypadku.

Źródło: Fakt, Money.pl

Jedna odpowiedź na Tragiczny wypadek autokaru z pielgrzymami. Przewoźnik przerwał milczenie! „Nie wiemy, co się stało”

  1. JAnek pisze:

    Zaskakuje, żę akurat w tym miejscu nie było barier sprężystych co MOGŁO się przyczynić do tak tragicznych skutków wypadku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *