TO zachowanie prezesa oburzyło całą Polskę. Tak tłumaczył się Kaczyński. „Proboszcz pozwolił”
fot. Shutterstock/ Michael Wende
Jarosław Kaczyński zeznawał przed komisją ds. wyborów kopertowych. Podczas przesłuchania poruszono wątek wizyt prezesa na cmentarzu podczas lockdownu. Ta sprawa oburzyła całą Polskę, bo okazało się, że lider PiS może więcej.
Kaczyński i lockdown
W piątek 24 maja Jarosław Kaczyński stanął przed obliczem sejmowej komisji śledczej, która zajmuje się sprawą wyborów kopertowych. Podczas przesłuchania prezesa poruszono wątek lockdownu oraz wizyty Kaczyńskiego na zamkniętym cmentarzu.
Kaczyński przekonywał, że wybory kopertowe były słuszną koncepcją, gdyż mieliśmy do czynienia z „nadzwyczajną sytuacją”. Chodzi oczywiście o szalejącą pandemię COVID-19. Witold Tumanowicz z Konfederacji zauważył, że choć prezes mówi o „nadzwyczajnej sytuacji”, to jego rząd nie wprowadził stanu nadzwyczajnego. Ograniczono się do lockdownu i obostrzeń.
– Wprowadziliście ten stan quasi-nadzwyczajny, ograniczający prawa i wolności obywatelskie – wypomniał Kaczyńskiemu Tumanowicz. W wyniku tych obostrzeń zamknięto niektóre cmentarze. Ale nie dla wszystkich – wszyscy pamiętamy, że 10 kwietnia 2002 roku lider PiS przybył na Cmentarz Wojskowy na Powązkach i Cmentarz Bródnowski.
– Chciałbym, żebyśmy to wyjaśnili. Wtedy był pan ponad prawem – wskazał przewodniczący komisji Dariusz Joński. I Kaczyński zaczął wyjaśniać.
Prezes wyjaśnia
– Tego dnia odwiedziłem otwarty cmentarz wojskowy, czyli komunalny, w Warszawie, Cmentarz Bródnowski w Warszawie, też był otwarty, funkcjonował normalnie – stwierdził. Na bramie Cmentarza Powązkowskiego widniała jednak informacja, że obiekt jest zamknięty „dla osób odwiedzających groby”.
– Być może doradcy panu nie powiedzieli, i powiedzieli, że może pan ponad prawem wchodzić. Inni nie mogli – zasugerował Joński.
– Jeszcze raz panu powtarzam, że jakoś dziwnie ci doradcy powiedzieli to setkom, jeśli nie tysiącom odwiedzających, także na innych cmentarzach, także takich mniejszych, na których wtedy byłem, bo i tam są pochowani ludzie, których zamordowano w Smoleńsku – odparł Kaczyński. Joński stwierdził wówczas, że lider PiS „upiera się przy bezczelnym kłamstwie”.
– Jedynym cmentarzem, który był wtedy rzeczywiście zamknięty decyzją proboszcza, to był Cmentarz Bródnowski, ale rzeczywiście tam ten proboszcz pozwolił, na moją prośbę, na telefon, żebym tam wszedł, bo tam jest symboliczny grób mojego brata – oświadczył Jarosław Kaczyński.
– Mówimy o rozporządzeniu Rady Ministrów, a nie o decyzji proboszcza – odparował Joński. Prezes PiS stwierdził, że poseł KO „nie ma pojęcia, o czym mówi”.