Szok! Przypomnieli słowa Nawrockiego, Bocheński próbuje go wybronić. „Powiedział tak, bo…”
screen / Radio ZET
Tobiasz Bocheński nieźle się napocił, próbując wytłumaczyć dawną wypowiedź Karola Nawrockiego o ukraińskiej polityce zagranicznej. Bo były to takie słowa, których prezydent dziś by już nie powiedział.
Burza o wypowiedź Nawrockiego
Gdy Tobiasz Bocheński przyszedł w niedzielę do studia Radia ZET, by wziąć udział w programie „7. Dzień Tygodnia”, nie spodziewał się, że będzie musiał tłumaczyć się za Karola Nawrockiego. A poszło o dawną wypowiedź obecnego prezydenta z czasów, gdy był on jeszcze szefem IPN. I dotyczyła ona ukraińskiej polityki historycznej, w tym kultu UPA.
– Ja uznaję, że swoich bohaterów mają Ukraińcy prawo wybierać. Jeśli dla nich bohaterem jest Stepan Bandera czy Roman Szuchewycz, Polacy nie będą wybierać patronów ukraińskich ulic. To jest rzecz, do której jako prezes Instytutu Pamięci Narodowej w Polsce nie roszczę sobie oczywiście żadnych pretensji – tak mówił Karol Nawrocki jako szef IPN. Od razu uderza kontrast pomiędzy tą dość stonowaną wypowiedzią, a obecnym podejściem Nawrockiego. Po ostatnim skandalu z nazwaniem jednostki ukraińskiego wojska imieniem „bohaterów UPA”, Nawrocki odgrażał się, że odbierze Wołodymirowi Zełenskiemu Order Orła Białego.
Umówmy się, gdyby takie słowa, jak te Nawrockiego zacytowane w programie, padły z ust któregoś z przedstawicieli obecnej władzy, Nowogrodzka wpadałby w amok. O prawicowej hipokryzji mówił obecny w studiu Krzysztof Hetman z PSL.
– Kwestia wyzywania nas od zdrajców, tych, którzy dzisiaj tworzą koalicję, to nie jest kwestia ostatniego tygodnia i pana Przemysława Czarnka. (…) Były grafiki robione „zdrajców narodu polskiego” z naszymi nazwiskami i twarzami na oficjalnych profilach polityków PiS-u – wskazał. Michał Wawer z Konfederacji stwierdził zaś, że słowa takie, jak dawna wypowiedź Nawrockiego, nie powinny paść z ust polskiego urzędnika.
Bocheński broni prezydenta
No i do akcji musiał wkroczyć Tobiasz Bocheński, który nieźle się nagimnastykował, by nie skrytykować Nawrockiego. Obrał następującą strategię obrony: Karol Nawrocki z IPN może mówić inne rzeczy, niż Karol Nawrocki z Pałacu Prezydenckiego.
– Jeżeli chodzi o prezesa IPN-u, to on nie jest od prowadzenia polityki zagranicznej, od tego jest prezydent, premier i my, politycy. I bardzo dobrze, że jako prezes IPN-u tak się wypowiadał, bo był odpowiedzialny za polską politykę historyczną. Za to jak został politykiem, to zaczął prowadzić polską politykę zagraniczną – opowiadał Bocheński. No szkoda jeszcze, że nie zasugerował, że za dawną wypowiedź odpowiada Tadeusz Batyr…
– Powiedział tak, bo nie prowadził polityki zagranicznej. My jesteśmy od tego, by stawiać Ukraińcom warunki – brnął dalej Bocheński.
– Jakbym był małostkowy, to bym przypomniał, że Karol Nawrocki uprawiał „intensywną politykę międzynarodową” – wtrącił kąśliwie prowadzący program Andrzej Stankiewicz.
– Gdyby pan redaktor za dziesięć lat, czego panu nie życzę, został politykiem… Pański zawód dzisiaj wymaga innego zachowania niż ten za dziesięć lat – argumentował dalej Bocheński.
„Nawrocki się nie wycofał”
Karol Nawrocki odgrażał się, że odbierze Wołodymirowi Zełenskiemu Order Orła Białego. Sprawa jednak ucichła. Adam Andruszkiewicz z Kancelarii Prezydenta zapewnia, że prezydent nie wycofał się z pomysłu.
– Obecnie czekamy na reakcję strony ukraińskiej, która to nawarzyła piwa, mówiąc kolokwialnie, tą bardzo negatywną decyzją – wyjaśnił. – Daliśmy krótki czas stronie ukraińskiej na reakcję. Czekamy, czy taka reakcja będzie – stwierdził. Jak podkreślił, jeżeli reakcji Kijowa nie będzie, „to natychmiast nastąpi odpowiednia decyzja pana prezydenta”.