Starcie w Sejmie! Co za riposta, Czarzasty dosadnie skontrował Boguckiego. „Niech pan poucza swojego szefa”
screen / Sejm
Riposty marszałka Włodzimierza Czarzastego i jego dyskusje z politykami PiS to już symbol sejmowych posiedzeń. W piątek miało miejsce słowne starcie między marszałkiem a Zbigniewem Boguckim.
Bogucki vs Czarzasty
Piątek był bardzo emocjonującym dniem w Sejmie. Miały miejsce dwa ważne głosowania. Najpierw posłowie wybrali Macieja Berka na nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego, potem Sejm utrzymał weto prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy regulującej rynek kryptowalut.
W burzliwych dyskusjach przed oboma głosowaniami brał udział szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki. W pierwszym wystąpieniu przekonywał, że Maciej Berek nie powinien zostać sędzią TK. Przekonywał, że premier Donald Tusk „forsuje tę kandydaturę”, by podporządkować sobie Trybunał. Cóż, Boguckiemu na pewno tak samo przeszkadzało wypychanie do TK Krystyny Pawłowicz czy Stanisława Piotrowicza przez PiS, prawda?
– I tu zwracam się do tej części sali, do tych, którzy mają wątpliwości, chociaż myślę, że te wątpliwości zgwałcił już politycznie premier Donald Tusk. Zapytam, zapytajcie się sami, czyja ma być Polska. Czy Polska ma być Donalda Tuska? Czy Polska ma być jednej partii politycznej? Czy Polska ma być niemieckich polityków? – mówił Bogucki.
– Im bardziej pan straszy, tym mniej się boję – skomentował wystąpienie prezydenckiego współpracownika marszałek Czarzasty.
„Może pan pouczać szefa”
Bogucki wrócił na mównicę po przerwie, którą zarządzono między głosowaniami. Wiązało się z tym małe zamieszanie.
– Wznawiam obrady. W trybie art. 186 o głos poprosił szef Kancelarii Prezydenta pan minister Bogucki. Zrezygnował, ale usłyszał i wydaje się, że chce to skomentować – ogłosił marszałek.
– Dziękuję, panie marszałku, że pan posłuchał głosu urzędników sejmowych i dopuści mnie pan, zgodnie z regulaminem, do możliwości zabrania głosu, bo w istocie inaczej łamałby pan ten regulamin. Dziękuję bardzo – odparł ironicznie Bogucki, wkraczając na mównicę.
– Panie ministrze, ja mam taką prośbę. Niech pan poucza swojego szefa. Tutaj jest Sejm. Bardzo proszę – zripostował Czarzasty, co spotkało się z oklaskami polityków obozu władzy.
– Pouczać prezydenta? Prezydent Rzeczypospolitej słucha głosu Polaków i nikt go nie musi pouczać. Pan być może ma to wyniesione, panie marszałku – obruszył się Bogucki.
– Panie ministrze, uprzejmie pana informuję, że w swoim wystąpieniu odbiega pan od przedmiotu określonego w porządku dziennym i mogę panu zabrać głos. Ad rem, panie ministrze – upomniał marszałek prezydenckiego ministra. Ten odparł już tylko, że „dziękował, a nie pouczał” i przeszedł do tematu wystąpienia.