Sikorski powiedział to w amerykańskich mediach. Wymowny komunikat wicepremiera. „Putin kpi z Trumpa”

Radosław Sikorski opowiadał na antenie CNN o nalocie rosyjskich dronów na Polskę. – Mamy nadzieję, że Stany Zjednoczone w końcu zrozumieją, że Putin nie chce zawieszenia broni – oświadczył wicepremier.

To jest czas, by działać

W nocy z wtorku na środę w polską przestrzeń powietrzną wleciały rosyjskie drony. Po tej bezprecedensowej prowokacji Moskwy wobec NATO, Polska uruchomiła artykuł 4. Sojuszu. Szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych mówił w amerykańskich mediach, że sytuacja wymaga wdrożenia odpowiednich działań, także przez USA.

Musimy utrzymać liczbę amerykańskich żołnierzy w Polsce. Potrzebujemy również dodatkowych środków obrony powietrznej, aby chronić naszą przestrzeń powietrzną, czyli przestrzeń powietrzną NATO i przestrzeń powietrzną UE. Bylibyśmy również wdzięczni, gdyby presja na agresora, na Rosję, została zwiększona – oświadczył Sikorski. – Oczywiście, Ukraina potrzebuje więcej pomocy, ponieważ to, co przeżyliśmy ubiegłej nocy, jest, rzecz jasna, jedynie bladym odbiciem tego, co Ukraina przeżywa niemal każdej nocy – podkreślił wicepremier.

„Putin kpi z wysiłków Trumpa”

W rozmowie z CNN padło ważne pytanie o to, czy jego zdaniem tej sytuacji można było zapobiec, gdyby Donalda Trump stosował większą presję wobec rosyjskiego dyktatora Władimira Putina. Wicepremier odpowiedział na to stwierdzeniem, że tak naprawdę „Władimir Putin kpi sobie z wysiłków Trumpa na rzecz pokoju”. Jego zdaniem prezydent Rosji kolejny raz pokazuje, że jego celem jest obnażenie słabości NATO i obowiązujących traktatów. 

Nie wierzymy, by to był przypadek, ponieważ wcześniej, gdy jeden lub dwa drony wleciały w naszą przestrzeń powietrzną, nadlatywały z Ukrainy. Teraz część z nich nadleciała znad Białorusi, a zatem prawdopodobnie było to zaplanowane. Towarzyszy temu również ogromna rosyjska kampania dezinformacyjna. Jeśli usłyszysz, że ktoś mówi, że to była ukraińska prowokacja, możesz być pewien, że to albo rosyjska propaganda, albo ktoś papugujący rosyjską propagandę – zastrzegł.

Przypomnijmy, że odpowiedź Kremla na nalot dronów była bardzo cyniczna. MSZ wezwało charge d’affaires Rosji – Andrieja Ordasza – w celu wręczenia mu noty protestacyjnej. Ten skomentował całe zajście słowami, że przecież „nie ma dowodów na to”, że te maszyny należały do Rosjan. Jak zapewniał, Moskwa nie miałaby żadnego interesu w tym, by atakować nasz kraj.

Źródło: Onet

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *