Sceny w Sejmie! Czarnek usłyszał TE słowa o sobie, krzyknął i ruszył do marszałka. „Śmiechu warte”
screen / Sejm
Przemysław Czarnek usłyszał w Sejmie kilka mocnych słów od posła Sławomira Ćwika! Aż zerwał się z miejsca i ruszył do marszałka.
Czarnek usłyszał kilka mocnych słów
Na środowym posiedzeniu Sejmu nie brakowało emocji. Kilka mocnych słów usłyszał Przemysław Czarnek. Poseł Sławomir Ćwik z Centrum wytknął mu wprowadzanie ludzi w błąd w sprawie unijnego systemu handlu emisjami ETS. Jednym z kluczowych postulatów kandydata PiS na premiera jest wyjście z ETS.
– Ja mam pytanie do posła Czarnka. Dlaczego pan okłamuje Polaków, że Polska może ot tak wyjść z ETS. Pan nie jest głupcem, pan doskonale wie o tym, że jesteśmy związani z prawem europejskim i wyjście z ETS to jest wyjście z UE albo zapłata wielomiliardowych odszkodowań – zwrócił się do siedzącego w pierwszym rzędzie wybrańca prezesa. Ten słuchał tego z drwiącym uśmieszkiem, ale w pewnym momencie rozłożył ręce i zaczął odkrzykiwać.
– Gdzie ty się prawa uczyłeś, człowieku? – krzyknął Czarnek w stronę posła Ćwika.
– Pan za głupców ma polskich wyborców. I drodzy wyborcy: nie dajcie się oszukiwać takim kłamcom, którzy bezczelnie, ordynarnie was okłamują. Pan kłamie, panie pośle Czarnek w sprawie ETS. To nasz rząd naprawia to, co popsuliście za czasów rządów PiS – skwitował poseł Ćwik i zszedł z mównicy. W międzyczasie Czarnek zerwał się ze swojego miejsca i poprosił marszałka Sejmu o głos. Włodzimierz Czarzasty odmówił i zaprosił na mównicę Janusza Kowalskiego.
Czarnek musiał czekać, aż jego były partyjny kolega wygłosi płomienną mowę o potrzebie jedności prawicy. Dopiero potem marszałek zaprosił go na mównicę.
– Panie pośle Ćwik, są trzy drogi wyjścia z ETS, tylko trzeba tego chcieć Polakom obniżyć ceny energii, a wy tego nie chcecie, lobbyści – powiedział wybraniec prezesa. – Więc niech pan, panie pośle nie kompromituje siebie i swojej wiedzy prawniczej. Gdzie pan kończył te studia? – pytał Czarnek. – Śmiechu warte! – krzyknął i zszedł z mównicy.
PiS-owcy wychodzą z sali
Środowe posiedzenie Sejmu rozpoczęło się od złożenia ślubowania przez Sylwię Gregorczyk-Abram, która zastępuje prof. Marcina Wiącka na stanowisku Rzecznika Praw Obywatelskich.
– Ślubuję uroczyście, że przy wykonywaniu powierzonych mi obowiązków Rzecznika Praw Obywatelskich dochowam wierności Konstytucji RP, będę strzec wolności i praw człowieka i obywatela, kierując się przepisami prawa oraz zasadami współżycia społecznego i sprawiedliwości. Ślubuję, że powierzone mi obowiązki wypełniać będę bezstronnie, z najwyższą sumiennością i starannością, że będę strzec godności powierzonego mi stanowiska oraz dochowam tajemnicy prawnie chronionej – wypowiedziała słowa ślubowania nowa RPO.
Tych słów nie słyszeli politycy PiS (i rozłamowcy), którzy na czas ślubowania Gregorczyk-Abram opuścili (z nielicznymi wyjątkami) salę plenarną. W głosowaniu nad RPO prawica poparła kandydaturę Adama Borowskiego, działacza opozycji demokratycznej w PRL. Ostatecznie w sejmowym głosowaniu wskazana przez obóz władzy Gregorczyk-Abram zdobyła 233 głosy, zaś Borowski – 177.
Politycy PiS wrócili na salę po zakończeniu ślubowania. Ich postawę wymownie skomentował Włodzimierz Czarzasty.
– Nie chcę być złośliwy, ale widzę, że wszystkie podziały rozumu wam nie dały – skwitował dosadnie marszałek Sejmu.