Sceny w pociągu PKP, podróż do Zakopanego zmieniła się w koszmar. „Pasażerowie odsyłani z kwitkiem”

Pani Marta opisała ze szczegółami podróż pociągiem PKP ze Szczecina do Zakopanego. I długo tej wyprawy (za 500 złotych!) nie zapomni. „Kilka grup pasażerów z opłaconymi miejscami sypialnymi „upchnięto” do wagonu siedzącego, licząc najwyraźniej na to, że jakoś to będzie” – opisała.

Różnie to bywa w podróży

Kto regularnie korzysta z usług PKP, ten na pewno może podzielić się jakimiś historiami związanymi z podróżami koleją. Najczęściej są to pewnie opowieści o mniejszych lub większych spóźnieniach, zatrzymaniu składów gdzieś w szczerym polu albo niekomfortowej podróży z tłumem innych pasażerów, gdy akurat rozpoczyna się sezon narciarski. Żeby nie było – sami chętnie korzystamy z tego środka transportu i na szczęście – jak do tej pory – nie możemy narzekać. Może to dlatego, że za dzieciaka w latach 90. jeździliśmy pociągami na wczasy. Oj, wtedy to były przygody.

Wiele ciekawego o podróżach pociągami Polskich Kolei Państwowych można dowiedzieć się z mediów społecznościowych. Pasażerowie chętnie dzielą się w sieci różnymi historiami i zazwyczaj są to narzekania. Jedną z takich historii na Facebooku podzieliła się pani Marta. Kobieta jechała ze Szczecina do Zakopanego z ośmiomiesięczną córką. Bilety kosztowały pięćset złotych, bo miały gwarantować w wagonie sypialnym. Niestety, nie wszystko poszło zgodnie z planem, bo konduktor poinformował, że wagon jest niesprawny.

– Rozwiązanie zaproponowane przez PKP Intercity było następujące: proszę sobie zająć dowolne miejsca siedzące. Podkreślam — z 8-miesięcznym dzieckiem. Zamiast wykupionych, wygodnych miejsc sypialnych – napisała pani Marta. Jak się okazuje, wagon, do którego skierowano pasażerkę z dzieckiem był zarezerwowany „dla pasażerów posiadających miejsca sypialne w wagonie nr 30”.

Dużo złości

– Innymi słowy: kilka grup pasażerów z opłaconymi miejscami sypialnymi „upchnięto” do wagonu siedzącego, licząc najwyraźniej na to, że jakoś to będzie. Nie byłyśmy jedyne, które podróżowały z tak małym dzieckiem – relacjonowała kobieta. – Po szybciej weryfikacji okazało się, że nie była to pierwsza taka sytuacja w przeciągu kilku dni! Kilka minut w internecie wystarczyło, aby przekonać się, że podobne przypadki zdarzają się regularnie: brak miejsc, niesprawne wagony, brak ogrzewania, pasażerowie odsyłani z kwitkiem, mimo wykupionych rezerwacji — dodała.

– Pytanie brzmi: za co dokładnie płacą pasażerowie PKP Intercity? Bo z całą pewnością nie za gwarancję miejsca, nie za komfort i nie za elementarny szacunek — szczególnie wobec rodzin podróżujących z małymi dziećmi — napisała wyraźnie poirytowana.

Źródło: Facebook, Onet

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *