Przyjechali do Budapesztu, a tam Ziobro w samochodzie. Za wycieraczką znalazł „niespodziankę”. „Uczy się zasad”
screen/ TVN24
Wygląda na to, że Zbigniew Ziobro już zadomowił się na Węgrzech. Okazuje się, że zamieszkał w jednej z najdroższych dzielnic Budapesztu.
Zbigniew Ziobro od dłuższego czasu przebywa poza Polską, ponieważ boi się polskiego wymiaru sprawiedliwości. Prokuratura zamierza postawić mu 26 zarzutów związanych z aferą wokół Funduszu Sprawiedliwości, a Sejm już wyraził zgodę na zatrzymanie i areszt posła PiS. Ziobro postarał się więc o węgierski azyl i teraz, schowany za obszerną sylwetką Vikotra Orbana, przekonuje, że to wcale nie jest ucieczka, tylko walka z „reżimem Donalda Tuska”.
– Wybieram walkę z politycznym bandytyzmem i bezprawiem. Stawiam opór postępującej dyktaturze – pisał w sieci.
Ziobro wróci do Polski dopiero wtedy, gdy PiS wróci do władzy, a najbliższe wybory parlamentarne zaplanowane są na 2027 rok. Polityk-uciekinier musi więc się w Budapeszcie zadomowić, nie będzie przecież przesiadywał blisko dwa lata u Marcina Romanowskiego. Dziennikarze „Faktu” pojechali do stolicy Węgier i ustalili, że Ziobro ma nowe mieszkanie w kamienicy w drogiej dzielnicy miasta. Jak się dowiedzieli, ceny wynajmu w tej okolicy zaczynają się od ok. 350 tys. forintów (4 tys. złotych) za dwupokojowe mieszkanie o powierzchni 50-60 metrów kwadratowych. Ale są i luksusowe, ponad 100-metrowe apartamenty z czynszem, który po przeliczeniu wynosi ok. 7,4 – 10,3 tysiące złotych.
Reporterzy przyłapali Ziobrę w czwartek wieczorem, gdy ten parkował samochód. Następnego dnia za wycieraczką znalazł niespodziankę: karteczkę w foliowej osłonce. Prawdopodobnie jakieś wezwanie do opłaty parkingowej, ponieważ w okolicy zauważono też kontrolera parkowania. Jak zauważył „Fakt”, Ziobro najwyraźniej dopiero „uczy się zasad życia w nowym kraju i nowym mieście”.
Nie jest jednak wykluczone, że przygoda z Budapesztem skończy się szybciej, niż polityk-uciekinier się spodziewa. Już w kwietniu na Węgrzech odbędą się wybory parlamentarne. Jeżeli Viktor Orban je przegra, to skończy się czas azylu dla politycznych zbiegów z Polski. Głowna paria opozycyjna, TISZA, już zapowiedziała, że w przypadku przejęcia rządów nie będzie „zapewniać schronienia, nie mówiąc już o azylu, zagranicznym przestępcom”.
Źródło: Fakt