Przygarnął prezesa pod swój dach i już narzeka. Wszystko przez koty! „Biegają jak szalone”

Kuzyn Jarosława Kaczyńskiego, który stał się na pewien czas nowym współlokatorem prezesa PiS, opowiedział o tym, jak im się razem żyje. Okazuje się, że na starcie pojawiły się pewne niespodzianki, o których nie pomyślał.

Kocie szaleństwo

Kolejne rewelacje w sprawie przeprowadzki prezesa PiS, którą wymusił remont jego nowych sąsiadów. Ci kupili drugą część bliźniaka, w którym mieszka polityk. Jarosław Kaczyński musiał na jakiś czas opuścić swój dom, ale znalazł schronienie u brata ciotecznego, Jana Marii Tomaszewskiego. I choć szef Nowogrodzkiej uchodzi za gościa spokojnego, towarzystwo, które ze sobą przyprowadził… już takie nie jest. Chodzi o jego słynne koty, które, jak mówi Tomaszewski w rozmowie z mediami, czasami „terroryzują dom i biegają jak szalone”.

Koty Jarka nas terroryzują. Biegają jak szalone po mieszkaniu, jest wesoło — opowiadał krewny polityka w rozmowie z „Super Expressem”. Choć Tomaszewski mówił to z uśmiechem, nie ukrywa, że dom z dnia na dzień zamienił się w koci plac zabaw. – Ja swojego kota już niestety nie mam, bo zaginął. Bardzo mi go brakuje – dodał wzruszony.

Kaczyński i jego kuzyn od zawsze byli miłośnikami zwierząt, więc prezes nie wahał się ani chwili, by zabrać ze sobą swoje czworonogi. A te, jak widać, szybko poczuły się jak u siebie. Miłość szefa PiS do kotów to temat niemal kultowy. Jego pupile przewijają się przez memy, komentarze, a czasem i polityczne anegdoty.

Najbardziej znany był Buś, biały kocur, który zasłynął tym, że… spał w czapce Kaczyńskiego. Lider PiS opowiadał o tym całkowicie poważnie: – Buś zrobił sobie w niej legowisko – mówił przed laty.

Potem pojawił się Alik, nazwany na cześć dziadka Aleksandra. Historia jego kotów stała się już niemal osobnym rozdziałem w opowieściach o życiu prezesa.

Kiedy powrót na Żoliborz?

Remont potrwa do połowy 2026 roku, więc zanosi się na to, że kuzyn Tomaszewski będzie miał to „kocie tornado” pod dachem jeszcze przez dłuższy czas. I wszystko wskazuje na to, że choć chwilami narzeka, to jednak cieszy go obecność zarówno prezesa, jak i jego zwierzaków. Jak sam powiedział wcześniej:

Znamy się ponad 70 lat. Jarek może zostać, ile chceinformował.

Źródło: Super Express

Jedna odpowiedź na Przygarnął prezesa pod swój dach i już narzeka. Wszystko przez koty! „Biegają jak szalone”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *