Poruszenie na spotkaniu PiS! Polityk zabrał głos, a na sali rozległy się TE okrzyki. „Nic nas tak nie wkurza…”
screen/ Prawo i Sprawiedliwość YT
Jest temat, który w PiS wywołuje wiele emocji. Chodzi o pieniążki. Okazuje się, że fajnie jest czerpać frukta, gdy partia rządzi, ale potem niechętnie się ją utrzymuje.
W PiS nie płacą składek
7 stycznia odbyło się pierwsze tegoroczne zebranie klubu Prawa i Sprawiedliwości. Politycy słuchali wystąpienia prezesa, ale w pewnym momencie atmosferka się popsuła. Do głosu doszedł Henryk Kowalczyk, skarbnik ugrupowania, i przypomniał, że trzeba jakoś tę całą partię utrzymać, więc czeka na kasę!
Trudno, by to wszystkim się spodobało. Szczególnie, że część z polityków ponoć płaci składki, a inni się z tym ociągają. Część zebranych, zapewne ci, którzy są z partią rozliczeni, zaczęli krzyczeć: „nazwiska, nazwiska!”. Chcieli dowiedzieć się, kto nie płaci. Rzekomo największe długi mają europosłowie.
— Oprócz tych ideologicznych sporów to chyba nic tak nie wkurza nas, jak ci, którzy zarabiają krocie w Brukseli, a nie wywiązują się w obowiązku płacenia składek. Nie mam nic przeciwko, żeby tę listę wpłat upublicznić — powiedział mediom jeden z polityków z Nowogrodzkiej. — Wszyscy wiemy, kto nie płaci. Że kilku europosłów nie dało ani eurocenta — kpił inny. — Jak Kowalczyk mówił o tych zaległych składkach, Waldek Buda strasznie poczerwieniał – wskazał palcem na jednego z ociągających się.
O tym, że Buda nie jest solidnym płatnikiem, wiadomo od kilku tygodni, gdyż stał się obiektem ataków ze strony swojej partyjnej koleżanki, Agnieszki Wojciechowskiej van Heukelom, która zarzuciła mu, że nie płaci składek. On sam początkowo zaprzeczał i oskarżył ją o sianie nieprawdy, ale po wszystkim ponoć uregulował swoją zaległość.
Kasa dla partii
PiS jest utrzymywane w sporej mierze ze składek i wpłat darczyńców. Chodzi o to, że partia ma problemy dot. subwencji.
Wszystko zaczęło się w sierpniu 2024 r., gdy PKW odrzuciła sprawozdanie finansowe ugrupowania z wyborów parlamentarnych w 2023 r. Wykazywano na nieprawidłowości w wydatkowaniu funduszy na kampanię w kwocie aż 3,6 mln zł. W efekcie resort finansów zmniejszył wypłaty dla PiS dotacji za wybory oraz przypadającej na 2024 r. subwencji z budżetu.
Za 2024 r. partia otrzymała już dwie pełne kwartalne raty subwencji, ale trzecia transza nie została wypłacona. Z kolei czwarta, wypłacona w styczniu 2025 roku, została pomniejszona. Za 2024 r. Jarosław Kaczyński otrzymał więc ok. 15 mln zł, czyli o ponad 10 mln zł mniej niż pierwotnie zakładano.
Źródło: Onet