Politycy PiS pojechali na Wawel, skończyło się awanturą. Terlecki naskoczył na prezesa! „To był cios”

Jarosław Kaczyński i grupa polityków PiS odwiedziła grób Lecha i Marii Kaczyńskich. Później wydarzyło się coś, co zszokowało wszystkich. Ryszard Terlecki tak zaatakował prezesa, że jeden z działaczy aż zbladł. – I co, teraz ja będę wyrzucany? – rzucił w pewnym momencie.

Wielka kłótnia w Krakowie

Jarosław Kaczyński przeżywa trudny okres. Jest to przede wszystkim związane z nieciekawą sytuacją w partii. PiS traci w sondażach, ogląda plecy Koalicji Obywatelskiej i musi walczyć o głosy prawicowych wyborców: Konfederacja nie śpi, Grzegorz Braun nie daje o sobie zapomnieć, a „efektu Czarnka” nie widać. Jakby tych zmartwień było mało, to przy Nowogrodzkiej trwa wojna. Mateusz Morawiecki założył stowarzyszenie, co jest wyraźnym sygnałem do ewakuacji z PiS i założenia nowej partii. Co gorsza, prezes nie może już nawet liczyć na swojego oddanego kompana. Ryszard Terlecki też ma już dość.

Wieloletni współpracownik Kaczyńskiego i były szef klubu PiS dołączył do stowarzyszenia Morawieckiego. I trudno się temu dziwić, bo każdy ma swoje granice cierpliwości. A Terlecki mógł się poczuć urażony. Najpierw na korytarzu pouczał go Sebastian Kaleta, później na sali obrad podsiadł go Przemysław Czarnek. Terlecki do tej pory siedział w pierwszym rzędzie pod miejscem dla rządu, po prawej stronie Jarosława Kaczyńskiego. Trzecim kolegą w rzędzie był Mariusz Błaszczak. A więc sama śmietanka PiS. Po wyborze Czarnka na przyszłego premiera, Terlecki został odsunięty do dalszych rzędów.

Kmita aż się zrobił blady

Jak to wszystko się skumulowało, to w końcu panu Ryszardowi też się ulało. Jak informuje Wirtualna Polska, Kaczyński, Terlecki i grupa polityków PiS pojechała 18 kwietnia na Wawel, odwiedzić grób Lecha i Marii Kaczyńskich. Później wszyscy udali się do krakowskiej siedziby partii. A tam rozegrały się szokujące sceny. Pod sam koniec spotkania głos zabrał Terlecki. I się zaczęło.

– Dał do zrozumienia, że prezes musi odejść, przekazać partię komuś młodszemu. Doszło do spięcia – przekazał Wp.pl jeden z polityków PiS. – To był cios, zwłaszcza że prezes miał do Terleckiego słabość – dodał informator serwisu. Terlecki mówił, że nie podoba mu się jednoosobowe zarządzanie partią i przekonywał, że coś z tym wreszcie trzeba zrobić. – I co, teraz ja będę wyrzucany? – rzucił w pewnym momencie. Przemowa była taka, że obecny na spotkaniu Łukasz Kmita z PiS aż zbladł.

Źródło: Wp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *