Po inwazji został w Rosji, teraz Rybus wrócił do Polski. TAK przywitali go kibice. „Mogło być różnie”
screen/ Kanał Sportowy
Maciej Rybus, który po rosyjskiej agresji na Ukrainę został w Rosji, wrócił do Polski. Wziął udział w charytatywnym turnieju. Jak przywitali go kibice?
Maciej Rybus nie był może nigdy pierwszoplanowym reprezentantem Polski, ale zebrał 66 występów, grał też w wielkich turniejach (EURO 2012 i 2020 oraz mundial 2018). Statystyk tych już nie poprawi, bo z gry w polskiej kadrze wypisał się sam – po rosyjskiej inwazji na Ukrainę postanowił zostać w Moskwie. Tłumaczył to względami rodzinnymi i żalił się na hejt.
– To, co wydarzyło się po wybuchu wojny, było jak lawina, która mnie przygniotła. W pewnym momencie nie dawałem rady, skala hejtu była nieprawdopodobna – mówił w kontrowersyjnym wywiadzie dla TVP Sport, a kilka miesięcy później skompromitował się ostatecznie, biorąc udział w rosyjskich uroczystościach z okazji Dnia Zwycięstwa. Jego losy nie potoczyły się najlepiej. Żona, dla której został w Rosji, wniosła o rozwód, a sam 36-letni piłkarz praktycznie zakończył karierę, bo nie znalazł sobie klubu. A możemy się założyć, że gdyby w lutym 2022 roku opuścił Rosję, to dziś kopałby sobie piłkę w jakimś polskim klubie.
Rybus wrócił do Polski
Tymczasem zostaje kopanie rekreacyjne. Rybus wrócił do Polski. Wziął udział w organizowanym w Łowiczu, jego rodzinnym mieście, turnieju „Gwiazdy na Gwiazdkę”, który zresztą przed laty sam pomagał organizować.
Przed rozpoczęciem turnieju spiker wyczytywał nazwiska wszystkich uczestników zawodów. Gdy w hali padło nazwisko Rybusa, większość widzów zareagowała oklaskami. Słychać było trochę gwizdów, ale zostały przytłumione przez brawa.
– Fajnie jest wrócić na ojczystą ziemię po 6-7 latach, kiedy ostatni raz brałem udział w tym turnieju. Dziękuję za fajne przyjęcie organizatorom i kibicom, bo jak wiadomo – różnie mogło to wyglądać. Ludzie docenili, że jestem u siebie i że tutaj przyjechałem – mówił później 36-latek w rozmowie z Kanałem Sportowym.
Rybus stwierdził też, że nie żałuje, iż pozostał w Rosji.
– Nie żałuję niczego, nic bym nie zmieniał. Rodzina jest zawsze najważniejsza, niezależnie od okoliczności wokół. Nie mam żalu do kibiców. Wiem, że dużo hejtu było na mnie, jest. Różne ludzie mają zdania. Ja to szanuję, ale dla mnie najważniejsza jest rodzina. Ja mogę cierpieć, ale najważniejsze, żeby rodzina nie cierpiała – mówił. 25 stycznia Rybus zagra jeszcze w kolejnym towarzyskim turnieju – Alfa Football, które odbędzie się w krakowskiej Tauron Arenie.