PiS wykona sprytny ruch, by przejąć władzę? Tajemniczy Bochenek podgrzewa emocje. „Będziemy odsłaniać karty”
screen/ Polsat News
Ostatnie doniesienia z Nowogrodzkiej wskazują, że Prawo i Sprawiedliwość staje przed strategicznym, ale też ryzykownym posunięciem. Jarosław Kaczyński chce jednoczyć własną partią, jak lew, który zamierza uspokoić pretendentów do tronu i zjednoczyć siły wobec jego ulubionego wroga. Tylko czy ten ryk nie przypomina już miałczenia starego kota?
Złożenie wotum nieufności wobec rządu Donalda Tuska, jest ruchem niezdecydowanego szachisty, co do losów dalszej gry. Z jednej strony ma skalibrować opozycyjne siły wobec obecnej władzy, a z drugiej sprawdzić spójność wewnętrzną własnej formacji. Już od dawna media donoszą o konfliktach frakcyjnych przy Nowogrodzkiej. Pojawiają się kolejni liderzy, którzy chcą zaskarbić sobie przychylność prezesa, jakby wietrzyli rychłą zmianę władzy. Zgodnie ze starym politycznym zwyczajem w PiS, Kaczyński jest przekonany do tego z polityków, który ostatni wychodzi z jego gabinetu.
Rzecznik PiS Rafał Bochenek zapewniał po posiedzeniu Prezydium Komitetu Politycznego, że w kierownictwie partii „zapanowała zgoda co do kierunków działania na najbliższe miesiące i najprawdopodobniej lata” oraz że w partii wszyscy działają razem. Ciekawa deklaracja jedności, która spotyka się z rzeczywistością pełną tarć i konfliktów.
Opozycja testuje swoje siły
Ten sam Bochenek, pytany czy PiS faktycznie spróbuje w nowym roku mocnego uderzenia w rząd, nie zaprzeczał.
– My rozważamy różne scenariusze, również one były dzisiaj częściowo omawiane na posiedzeniu Prezydium Komitetu Politycznego i na pewno w kolejnych dniach będziemy odsłaniać karty – mówił tajemniczo rzecznik partii.
Kaczyński nie tylko proponuje wotum nieufności wobec rządu, ale w tym samym czasie, przekazuje mediom informacje o swoich kandydatach na premiera. Wskazując na Tomasza Szatkowskiego czy Piotra Nowaka. Prezes PiS pokazuje całej opozycji, jaka jest alternatywa wobec obecnej władzy. Jednocześnie daje do zrozumienia, że innych kandydatów nie bierze pod uwagę, więc zamyka w ten sposób jakąkolwiek dyskusję o przyszłości partii. Wysyła też bardzo czytelny sygnał do wyborców i potencjalnie przyszłych koalicjantów, że PiS nie tylko opowiada się przeciw rządowi, ale że potrafi zaproponować coś konstruktywnego.
Deklarowana jedność vs. realne podziały
Od końca ubiegłego roku w partii zauważalne są głębokie podziały między zwolennikami byłego premiera Mateusza Morawieckiego, a obozami polityków takich jak Przemysław Czarnek, Jacek Sasin czy Patryk Jaki. Te konflikty zaczęły już wychodzić na zewnątrz, przejawiając się w symbolicznych gestach. Takich, jak organizowanie konkurencyjnych spotkań wigilijnych czy odmowa udziału niektórych liderów w kluczowych posiedzeniach.
W tej sytuacji każdy polityczny ruch, włącznie z wotum nieufności, ma też wymiar wewnętrznej próby sił. O ile działania opozycji wobec rządu Tuska przypominają obecnie próby rozbijania głową muru, to przede wszystkim mają pokazać wewnętrzną spójność PiS. Zagrożenie takim pozornym działaniem jest o tyle słabe, że partia nadal będzie się rozpadać pod ciężarem własnych sprzeczności.
Takie testy jedności są dziś kluczowe dla obrazu PiS w oczach opinii publicznej. Wyborcy konserwatywni szukają sygnałów, że opozycja jest zdolna do współpracy i realnej alternatywy dla rządu. Wotum nieufności może być więc bardziej ruchem konsolidującym siły prawicowe niż realnym zagrożeniem dla gabinetu Tuska i faktycznym rozwiązaniem problemów wewnętrznych partii. Przynajmniej w obecnej konfiguracji sejmowej. Z tym, że dla obserwatorów sceny politycznej, jest wyraźnym sygnałem, że Kaczyński musi szukać czegoś więcej, bo tych sporów nie da się już rozwiązać za zamkniętymi drzwiami gabinetu prezesa.
Spojrzenie z zewnątrz
Profesor Maria Wincławska, z Wydział Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie, Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, podkreśla, że obecne napięcia frakcyjne w PiS są poważne i nie służą stabilności ugrupowania. Jej diagnoza w rozmowie z Polskim Radiem 24 wskazuje, że prezes Kaczyński „nie jest w stanie nad tym konfliktem zapanować”, a emocje i rywalizacja między obozami polityków sprawiają, że próby wewnętrznego zażegnania sporów nie przynoszą efektów. Choć takie diagnozy dotyczyły PiS już wcześniej, dziś ich trafność widać niemal gołym okiem w medialnych relacjach.
W najbliższych tygodniach można spodziewać się intensyfikacji tej gry. PiS będzie się starało utrzymać pozory jedności. Jeśli jednocześnie prezes zacznie wywierać większą presję na liderów skłóconych frakcji, to może spowodować wylew kolejnych publicznych konfliktów. Wotum nieufności PiS to ruch na planszy politycznych szachów, ale nie decydujący. To bardziej narzędzie próby sił w rywalizacji o przyszłą dominację w PiS niż sprawdzian jedności. Z perspektywy czasu wydaje się nie tylko anachroniczny, ale wręcz zwietrzały. Jakby stary lider wracał do metod łagodzenia sporów, które kiedyś przynosiły efekty. To świadczy, ze Kaczyński nie ma jeszcze pomysłu na rozwiązanie problemów. Raczej nie gra w szachy, bo mistrzowie tej gry wiedzą, że pozorne ruchy nie prowadzą do wygranej.
Jedna odpowiedź na PiS wykona sprytny ruch, by przejąć władzę? Tajemniczy Bochenek podgrzewa emocje. „Będziemy odsłaniać karty”
Ciekawe jak krasnal będzie tłumaczył przegrane głosowanie w sprawie wotum zaufania?