Od razu odmówił Morawieckiemu. I jeszcze TE katastrofie. „Nie ma i nie będzie”

Mateusz Morawiecki idzie na swoje i już szuka sprzymierzeńców na scenie politycznej. Oj, to wcale nie będzie takie proste, o czym świadczy ostatnia wymiana zdań w sieci.

Morawiecki idzie na swoje. To już koniec z PiS

Stowarzyszenie Rozwój Plus, założone przez byłego premiera Mateusza Morawieckiego, przestało być wyłącznie politczyną zapowiedzią nowego tworu na scenie politycznej. W ciągu kilku miesięcy inicjatywa byłego premier przekształciła się w samodzielne zaplecze polityczne, a jej działalność doprowadziła do najpoważniejszego od lat rozłamu w Prawie i Sprawiedliwości i wojny, która każdego dnia zbiera żniwo przy Nowogrodzkiej. No i jeszcze sondaże, które przyprawiają Jarosława Kaczyńskiego o ból głowy.

Rozwój Plus powstał w kwietniu 2026 r. Wokół Morawieckiego szybko zaczęli gromadzić się parlamentarzyści związani wcześniej z PiS. W połowie kwietnia mówiono o około 40 posłach zainteresowanych inicjatywą, a sam Morawiecki deklarował, że jego środowisko może w krótkim czasie znacząco się powiększyć. W lipcu władze partii postawiły swoim parlamentarzystom wybór pomiędzy członkostwem w PiS a uczestnictwem w stowarzyszeniach uznawanych przez kierownictwo za polityczne. Termin na złożenie stosownych deklaracji minął 23 lipca.

Morawiecki szuka nowych kolegów

Następnego dnia Jarosław Kaczyński poinformował, że z PiS odeszło około 30–40 posłów związanych z Morawieckim. W różnych komunikatach pojawiała się liczba „trzydziestu kilku” posłów. Trzeba jednak rozróżnić dwie liczby. Około 30–40 osób to grupa, która w wyniku lipcowego konfliktu przestała być członkami PiS. Natomiast późniejszy klub parlamentarny Rozwój Plus urósł do 40 posłów i jednego senatora, a inicjatywę poparło również trzech europosłów wcześniej związanych z PiS.

Mateusz Morawiecki toczy więc wojnę z Kaczyńskim, a jednocześnie rozgląda się za politycznymi sojusznikami. Były premier puścił nawet oko Konfederacji, jednak spotkał się ze stanowczą odpowiedzią Sławomira Mentzena. — Tu nie bardzo jest miejsce na kompromis. Wy chcecie doprowadzić do katastrofy, a ja próbuję jakoś tę katastrofę powstrzymać, więc dopóki nie zmienicie swojego nastawienia, do czego chcecie doprowadzić nasz kraj, to żadnej współpracy nie ma i nie będzie — powiedział lider Konfederacji na opublikowanym w sieci nagraniu.

Po kilku godzinach Morawiecki postanowił się bronić. „Za moich czasów zadłużenie Polski w relacji do PKB spadało niczym kurs spółki Mentzen” — napisał i dodał zdjęcie z notowań firmy lidera Konfederacji.

My bylibyśmy jednak ostrożni. Teraz można sie napinać i prężyć muskuły, a jak po wyborach przyjdzie co do czego… Nie takie koalicje widzieliśmy.

Źródło: Onet

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *