Obraził Nawrockiego i stracił pracę. Jest ciąg dalszy tej historii, prokuratura wkroczyła do akcji. „Znieważenie”

Ukraiński dziennikarz porównał Karola Nawrockiego do „pachana” – w slangu więziennym to oznacza lidera kryminalistów. Sprawą bada teraz prokuratura, a mężczyźnie grożą nawet trzy lata odsiadki.

Witalij Mazurenko nazwał tak Karola Nawrockiego w Polsat News, w rozmowie z Agnieszką Gozdyrą. Jego słowa padły po serii krytycznych wypowiedzi prezydenta RP na temat Ukraińców w Polsce. Nawrocki mówił wtedy, m. in, że należy ograniczyć pomoc imigrantom z Ukrainy, a „800 plus powinno przynależeć tylko tym Ukraińcom, którzy podejmują się wysiłku pracy w Polsce”.

Retoryka i zachowania pana Nawrockiego to nie są zachowania prezydenckie, tylko zachowania pachana. Tak określa się w rosyjskich więzieniach przywódcę kryminalnego – powiedział Mazurenko w programie.

Prowadząca program Agnieszka Gozdyra szybko zareagowała na ten język, uznając go za przekroczenie granic debaty publicznej. Mazurenko jednak nie cofnął swoich słów. To, co miało być krytyką polityki prezydenta, przerodziło się w sprawę prawną i kosztowało dziennikarza utratę pracy. Nie uważam, że to przekroczenie granicy. Ja porównuję zachowania konkretnej osoby, nie chcę podważać instytucji prezydenta. Jego zachowanie uderzą w bezbronnych ukraińskich imigrantów – kontynuował Mazurenko.

Mazurenko po tej wypowiedzi, stracił prace w „Obserwatorze Międzynarodowym”. Teraz sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa Łódź-Górna, która 15 grudnia 2025 r. „wszczęła postępowanie w kierunku publicznego znieważenia prezydenta RP”. Grozi za to kara nawet do trzech lat pozbawienia wolności. Ukraiński dziennikarz ma polskie obywatelstwo od 2019 r. Z wykształcenia jest prawnikiem. Po incydencie w programie wydał oświadczenie. Przyznał, że jego słowa mogły urazić odbiorców i podkreślił szacunek dla instytucji państwa.

Ukraińcy nie muszą dziękować

Podejście Karola Nawrockiego, do tzw. kwestii ukraińskiej, nie jest jednoznaczne. Nawrocki wielokrotnie podkreślał, że zależy mu na normalizacji stosunków między obu państwami. Jednocześnie zdarza mu się zaogniać stosunki miedzy obu narodami, tak jak wtedy, gdy pozwolił sobie na wymuszanie podziękowań.

Polacy odnoszą wrażenie, że nasz wysiłek czy pomoc Ukrainie po rozpoczęciu inwazji nie spotkały się z należytym docenianiem i zrozumieniem – mówił Nawrocki.

Jego wypowiedź natychmiast spotkała się z ostrym sprzeciwem wielu środowisk.  Aleksander Twardowski, polski przedsiębiorca, zaangażowany w akcje pomocowe dla Ukrainy, opublikował list otwarty. Skrytykował w nim Nawrockiego za „skandaliczne słowa” o braku wdzięczności ze strony Ukraińców. „Pomagamy i nie oczekujemy podziękowań”, pisał w swoim liście Twardowski.

Zachowanie Mazurenki, to element szerszej dyskusji o granicę wolności słowa w debacie publicznej. Kontrowersje wokół tej sprawy bledną każdego dnia, gdy mamy do czynienia z publicznymi wypowiedziami polityków i „dziennikarzy”, którzy w krytyce swoich przeciwników politycznych, przekraczają nie tylko granice kultury i dobrego smaku.

Źródło: Onet.pl

Kuba Urbański

Scenarzysta, reżyser i historyk sztuki. Przez wiele lat reporter i publicysta w prasie i w radiu, m. in. Gazeta Wyborcza, Wprost, Polskie Radio 1 i BBC. Autor bloga „To kwestia sztuki”.
Teraz pisze recenzje filmowe i teksty publicystyczne z zakresu mediów, spraw społecznych oraz kultury.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *