Nawrocki nie spotkał się z Macronem, były prezydent kręci nosem. „Powinien w sposób oczywisty…”
Screen: Polsatnews YT
Emmanuel Macron przyleciał do Polski, ale z Karolem Nawrockim się nie spotkał. Aleksander Kwaśniewski uważa to za błąd. – Dwoistość dzisiaj polityki zagranicznej jest główną przeszkodą, żeby ten głos Polski wybrzmiał tak, jak powinien zabrzmieć – uważa były prezydent.
Macron w Polsce, ale do Warszawy nie zajrzał
W poniedziałek Emmanuel Macron przyleciał do Polski. O wizycie prezydenta Francji mówiło się już od kilku dni w kontekście spotkania z polskimi władzami. Od początku wiadomo było, że dojdzie do spotkania z premierem Donaldem Tuskiem, bo Macrona zaprosił polski rząd, więc nie mogło być inaczej. Prezydent Francji przyleciał bezpośrednio do Gdańska i w ogóle w Warszawie się nie pojawił, więc nawet na chwilę nie spotkał się z Karolem Nawrockim.
– MSZ nie wystosował zaproszenia do prezydenta Karola Nawrockiego – przekazał rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz w rozmowie z serwisem Onet. Zdaniem współpracownika Nawrockiego, Emmanuel Macron nie spotkał się z prezydentem Polski, bo tak chciał Donald Tusk.
– Kancelaria Prezydenta informowała o chęci spotkania pana prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Organizatorem wizyty jest rząd. Premierowi Tuskowi bardzo zależało na tym, żeby nie doszło do spotkania obu prezydentów. Dlatego naciskał na to, żeby wizyta odbyła się Gdańsku, a nie w Warszawie. (…) Wykorzystywanie wizyt zagranicznych głów państw do wewnętrznej walki politycznej to przejaw skrajnie niepoważnej postawy rządzących i ośmieszania wizerunku Polski na arenie międzynarodowej – dodał rzecznik Nawrockiego.
Kwaśniewski: to błąd
A jak to tłumaczyła strona rządowa? – To była decyzja francuskiego pałacu prezydenckiego. Prezydent Macron wie, kto w Polsce odpowiada za politykę zagraniczną, politykę europejską i politykę obronną. Tego wszystkiego dotyczył dzisiejszy szczyt w Gdańsku i to jest wynik tego, że z rządem polskim można te wszystkie rzeczy ustalić — mówił na antenie Polsat News Marcin Bosacki, wiceszef MSZ.
Do całego zamieszania związanego z wizytą Macrona odniósł się Aleksander Kwaśniewski w podcaście „Świat na zakręcie”. — Co jest naszym polskim problemem? Polacy mają to do siebie, że nawet jak mają wielkie i dobre okazje do wykorzystania, to potrafią sami sobie nogi podstawiać, potknąć się o własne nogi — stwierdził były prezydent i dodał, że „dwoistość dzisiaj polityki zagranicznej jest główną przeszkodą, żeby ten głos Polski wybrzmiał tak, jak powinien zabrzmieć”.
– My możemy odwołać się do tego, co mówiliśmy przez ostatnie lata, że mieliśmy rację, ostrzegając przed agresywnością Rosji i przed Putinem, ale to powinno dzisiaj być skoordynowane, ten głos powinien być wspólny Polski, czyli premiera, prezydenta, MSZ, liderów głównych partii politycznych. On wtedy by miał większe znaczenie. W sytuacji, kiedy przyjeżdża Macron do Polski, który powinien w sposób oczywisty, protokolarnie spotkać się z prezydentem Nawrockim, ale żeby się z nim nie spotkał, jedzie do Gdańska. Sami sobie tę pozycję osłabiamy, niepotrzebnie — podsumował Aleksander Kwaśniewski.
Źródło: Onet, Świat na zakręcie