Krzysztof Brejza: Zjednoczona Prawica zbudowała paramafijne państwo

Zjednoczona Prawica i ludzie z nią związani pobudowali państwo paramafijne. Podczas jednego z posiedzeń nadzwyczajnej komisji senackiej również padło to stwierdzenie, gdyż inwigilacja sztabu oponentów politycznych nie była działaniem jednego pracownika służb, tylko istniała struktura, która zaplanowała to wcześniej i nadzorowała tę operację. Dlatego obóz rządzący obawia się komisji śledczej i zaciera ślady, gdyż ma świadomość, jak głęboko sięga góra perfidii, która nie została jeszcze w pełni ukazana. – Z Krzysztofem Brejzą, senatorem KO, na temat inwigilacji Pegasusem w kontekście nadchodzących wyborów parlamentarnych, rozmawia Michał Ruszczyk.

Michał Ruszczyk: Jako były szef sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej podczas ostatnich wyborów parlamentarnych był Pan inwigilowany za pomocą systemu Pegasus. Jak Pan skomentuje fakt, że znikają kluczowe dowody w Pana sprawie?

Krzysztof Brejza: To pokazuje, w jakim stanie jest państwo za rządów Zjednoczonej Prawicy. Należy powiedzieć, że do podobnych sytuacji dochodziło również w innych sprawach, jak chociażby w sprawie wypadku kolumny premier Beaty Szydło czy w czasie poprzednich rządów PiS. Sytuacja ta nie jest przypadkiem, gdyż w mojej ocenie działania te są koordynowane przez ludzi, którzy mają nadzór nad służbami, a którzy nadzorowali akcję w celu inwigilowania mnie i mojej rodziny, co było najbardziej perfidną operacją zarówno służb, jak i prokuratury od 1989 roku. Sądzę, że nadal nie wiemy wszystkiego o skali tego przedsięwzięcia, a niszczenie kluczowych dowodów tym bardziej uniemożliwia zgłębienie wiedzy w tej kwestii.

Jak Pan myśli, czego władza się obawia, że próbuje zatrzeć ślady?

Bez wątpienia Zjednoczona Prawica obawia się ujawnienia faktów w sprawie Pegasusa. Najlepszym tego przykładem są ustalenia dziennikarzy, którzy dokonują konkretnych ustaleń w tej sprawie, pokazując, w jaki sposób ludzie władzy pracujący w służbach, a jednocześnie zamieszani w tę sprawę, awansowali na przykład do Orlenu, a także jakie dane zostały pozyskane z mojego telefonu w celu zniszczenia mojej osoby. To jednak się nie udało, a działania te zostały podjęte tylko dlatego, że wówczas pełniłem stanowisko członka komisji śledczej Amber Gold, a także byłem szefem sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej, co umożliwiło służbom pozyskiwanie informacji o strategii wyborczej ugrupowania.

W sytuacji, gdy nie udało się znaleźć na mnie nic konkretnego, zaczęto fabrykować moją korespondencję, którą pokazano w TVP, oraz fałszywe zeznania świadków. W tej sprawie toczą się śledztwa. Odbyły się również sprawy sądowe, które wytoczyłem mediom rządowym oraz Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Jednak moim zdaniem powinna powstać w tej sprawie komisja śledcza, gdyż do tej pory nie było w historii Polski po 1989 roku takiej sprawy, w której popełniono tak dużą liczbę przestępstw, których dopuściły się różne osoby na wielu poziomach.

Wspomniał Pan o zorganizowanej grupie przestępczej. Nawiązując do artykułu Janusza Schwertnera „Odór”, w którym opisuje działania byłego już zastępcy prezesa Polskich Portów Lotniczych, a który w korespondencji ze swoją byłą partnerką potwierdza, że obecny obóz rządzący jest mafią. Jak Pan to skomentuje?

Rzeczywiście, Zjednoczona Prawica i ludzie z nią związani, w mojej ocenie pobudowali państwo paramafijne. Podczas jednego z posiedzeń nadzwyczajnej komisji senackiej również padło to stwierdzenie, gdyż inwigilacja sztabu oponentów politycznych nie była działaniem jednego pracownika służb, tylko istniała struktura, która zaplanowała to wcześniej i nadzorowała tę operację. Dlatego obóz rządzący obawia się komisji śledczej i zaciera ślady, gdyż ma świadomość, jak głęboko sięga góra perfidii, która nie została jeszcze w pełni ukazana.

Powiedział Pan, że afera Pegasus to „polskie Watergate”. Jeśli weźmie się pod uwagę dotychczasowe ustalenia nadzwyczajnej komisji senackiej, jak i również fakt, w jaki sposób działa ten system, to czy nie obawia się Pan, iż w najbliższej kampanii wyborczej może dojść do podobnej sytuacji, zwłaszcza że Komenda Główna Policji zakupiła izraelski system Cellebrite, który działa na podobnych zasadach?

Nie można tego wykluczać, gdyż rządzący są zdolni do wszystkiego. Najlepszym tego przykładem jest sprawa Andrzeja Leppera, którą również wyjaśniałem, jak i również to, o czym Pan wspomniał. Mianowicie, że ludzie związani z władzą sami przyznają, że są mafią, a państwo, w którym były jakiekolwiek standardy, przekształcają w służbokrację, a narzędzia, które mają do swojej dyspozycji, służą im do umacniania władzy, a nie zagwarantowaniu poczucia bezpieczeństwa obywateli.

Owszem, takie narzędzia, jak Pegasus w demokratycznym państwie są potrzebne, ale nie mogą być używane w celu walki z politycznymi oponentami, tylko do walki z zorganizowaną przestępczością, ale pod okiem niezależnych organów, które kontrolują, czy władza nie przekracza swoich uprawnień. Należy powiedzieć wprost, że sprawa Pegasusa dotyczy podstawowych wartości.

Powiedział Pan, że tego rodzaju narzędzia do walki z zorganizowaną przestępczością powinny być pod kontrolą. Jednak jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że istnieje ryzyko, iż do władzy mogą dojść populiści czy też autokraci, to jakie instytucje stworzyć, żeby tego rodzaju narzędzia nie były wykorzystywane w walce politycznej?

Niezbędna jest niezależna prokuratura i władza sądownicza, która została podporządkowana władzy ustawodawczej. W mojej ocenie powinny zostać stworzone takie przepisy, które umożliwiałyby obywatelowi zdobycie informacji w sytuacji, gdy ten został poddany jakiejkolwiek formie działaniom operacyjnym.

Oprócz tego powinna powstać instytucja, gdzie mogliby zasiadać między innymi politycy, którzy mieliby wgląd w działania służb i nie tylko. Mianowicie, między innymi, zbadałaby budżety służb, gdyż w czasie rządów obecnej koalicji dochodzi do wielu nadużyć i nieprawidłowości. Bez wątpienia są potrzebne konkretne rozwiązania w celu lepszego kontrolowania służb.

Płyta zawierająca dowody w Pana sprawie została zniszczona w trakcie śledztwa dotyczącego tzw. afery fakturowej, w której zamieszane są dwie działaczki Zjednoczonej Prawicy. Jak Pan to skomentuje?

Od początku śledztwo było ukierunkowane. Mianowicie sprawa dotyczy zamówień między innymi na pluszowe wiewiórki. Tego rodzaju sprawą nie powinny zajmować się służby specjalne, tylko policja, a sprawa powinna zostać szybko wyjaśniona.

Odpowiadając na Pana pytanie, sprawa ta jest powiązana z Pegasusem. Mianowicie, ma ona swój początek w 2014 roku, a osoba, która organizowała ów proceder, była w czasie początku tej sprawy członkiem PiS.

Zjednoczona Prawica atakowała również Pańskiego ojca, który jest prezydentem Inowrocławia. Celem tych ataków było przedstawienie Pana i Pańskiej rodziny w negatywnym świetle i powiązanie z aferą fakturową. Jak Pan to skomentuje?

Niedawno został skierowany akt oskarżenia w sprawie pluszowych wiewiórek, którą „wnikliwie” cyberbronią Pegasus zbadało CBA. Nigdy mnie w tej sprawie nawet nie przesłuchano, bo ludzie, którzy to szyli, dobrze wiedzieli, że jestem w tej sprawie czysty. Mój ojciec, którego również służby próbowały wmontować w tę operację, aktem oskarżenia nie został objęty. To dowodzi, że sprawa jest zero-jedynkowa, a mój ojciec również został w tym postępowaniu brutalnie pomówiony. Wierzę, że w przyszłości niezależna prokuratura zbada okoliczności tego pomówienia.

Michał Kierski, szef gdańskiej prokuratury, podał się do dymisji po ujawnieniu tej sprawy. Czy uważa Pan, że działał na zlecenie polityczne, czy podjął tę decyzję samodzielnie, aby przypodobać się Prokuratorowi Generalnemu?

Stanowiska w prokuraturze, na czele której stoi Zbigniew Ziobro, nie są samodzielne, a ludzie, którzy są wybierani na ważne stanowiska, są dobierani również według pewnych kryteriów, które umożliwiają przełożonym kontrolowanie ich, ponieważ w normalnych warunkach nie powinni pełnić tak wysokich stanowisk. Nieprzypadkowe jest odejście Święczkowskiego do Trybunału Konstytucyjnego w momencie, gdy afera Pegasusa ujrzała światło dzienne, a wcześniej Ernesta Bejdy do PZU.

Natomiast co do Pana pytania, to sprawa jest o tyle ciekawa, że szef gdańskiej prokuratury, który od tej sprawy uciekł, według mojej wiedzy nie był głównym decydentem w tej sprawie, i mam nadzieję, że osoby, które są w tę sprawę zamieszane, w przyszłości za to odpowiedzą.

Ta dymisja szefa gdańskiej prokuratury stawia pytanie, czy ten człowiek nie zorientował się w pewnym momencie z perfidii służb i skali pomówienia mnie i mojego ojca. Wiele na to wskazuje.

Kamiński i Wąsik w 2015 roku zostali ułaskawieni przez prezydenta. Jednak sprawą tą zajął się niedawno Sąd Najwyższy. Jakie konsekwencje powinni ponieść po odsunięciu Zjednoczonej Prawicy od władzy?

Bez wątpienia powinni ponieść odpowiedzialność karną. Wyrok w pierwszej instancji w sprawie podsłuchiwania Andrzeja Leppera zapadł i prawo wobec nich powinno być egzekwowane. W mojej ocenie wyrok w sprawie Leppera może się okazać tylko jednym z wyroków skazujących, gdyż architekci służbokracji prędzej czy później za swoje nadużycia odpowiedzą.

Czy komisja śledcza Parlamentu Europejskiego lub sądy europejskie mogą wyciągnąć konsekwencje prawno-karne wobec Wąsika i Kamińskiego?

Jest to sprawa, którą należy wyjaśnić na poziomie krajowym, a następnie odbudować wszystkie instytucje, które zostały zdewastowane, i niewykluczone, że stworzyć nowe przepisy. Nie zmienia to jednak faktu, że komisja śledcza Parlamentu Europejskiego doszła do wniosku, że w Polsce funkcjonuje system, który umożliwia niszczenie oponentów politycznych i wpływanie na wynik wyborów. To jest olbrzymie wyzwanie dla opozycji, żeby zbudować instytucje państwa w taki sposób, żeby nadążały one za zmianami technologicznymi i nie były wykorzystywane w celach politycznych.

Czy jest Pan zaznajomiony z pierwszymi wnioskami senackiej nadzwyczajnej komisji oraz komisji śledczej Parlamentu Europejskiego, które zajmują się działaniami Pegasusa?

Niestety, nie. Senacka komisja funkcjonuje w sposób niezależny, ale zgromadziła bardzo obszerny materiał dowodowy. Odbyły się przesłuchania wszystkich osób, które były inwigilowane przez Pegasusa, ale istotne są teraz opinie prawne, które zgromadziła komisja, a które są druzgocące dla koalicji rządzącej, ponieważ wynika z nich wprost, że w polskich warunkach nie można używać takiego narzędzia, jakim jest Pegasus. Sądzę, że wiedza oraz rozwiązania, które uda się wypracować komisji w przyszłości, zostaną w odpowiedni sposób wykorzystane.

Jak bardzo działania aparatu władzy wobec Pana i Pańskiej rodziny zahartowały Pana jako polityka?

W mojej ocenie zawsze byłem atakowany, gdyż odkryłem nagrody dla rządu Beaty Szydło, co poskutkowało spadkiem poparcia. Pokazałem wiele innych spraw, takich jak system funkcjonowania Spółki Srebrna, powiązania niektórych osób związanych z władzą, którzy w czasach PRL byli związani z ówczesnym systemem. Należy powiedzieć, że Zjednoczona Prawica w 2015 roku na swoich sztandarach miała między innymi dekomunizację życia publicznego.

Zatem odpowiadając na Pana pytanie, nie powiedziałbym, żeby było to atakowanie, gdyż poznałem kolejny aspekt perfidnych działań władzy, która jest bezwzględna wobec swoich oponentów politycznych.

Jak Pan sądzi, czy można spodziewać się jeszcze większej perfidii ze strony Zjednoczonej Prawicy w sytuacji, gdy wybory są coraz bliżej, a wszystkie granice zostały już dawno przekroczone?

Jeśli weźmie się pod uwagę rozkład obecnej władzy, to bez wątpienia statek tonie, a wszystko to odbywa się w ogromnym chaosie. To zaś pokazuje, że Kaczyński utracił wszelką kontrolę nad swoim obozem i inicjatywę strategiczną. Najbliższe wybory zweryfikują kondycję obozu rządzącego, który jest w coraz gorszej formie, ale nie zmienia to faktu, że ma narzędzia i będzie robił wszystko, żeby przedłużyć swoją agonię.

Jak trudne może być dla zwykłego obywatela zmierzenie się z aparatem władzy, który jest bezwzględny, a jednocześnie ma olbrzymie możliwości?

Sprawa Pegasusa może dotyczyć każdego obywatela, dlatego należy ją dogłębnie wyjaśnić. Wybór jest prosty: albo będziemy żyli w kraju, gdzie obowiązują jakieś standardy, a władza nie może działać bezkarnie, gdyż działa transparentnie, opierając się na konkretnych przepisach, albo obudzimy się w kraju, który będzie miał podobny system do tego, jaki istnieje na Białorusi czy w Rosji, gdzie oponenci polityczni są niszczeni przez państwo. Każdy obywatel może doświadczyć takich działań, gdyż nigdy nie wiadomo, kiedy możemy znaleźć się w podobnych okolicznościach jak Sebastian Kościelnik i zostać uznani za oponentów politycznych.

Wspomniał Pan o wartościach. Jak Pan sądzi, czy społeczeństwo po ośmiu latach rządów Zjednoczonej Prawicy chce państwa, o jakim mówi Donald Tusk?

Tak, i mówię to na podstawie licznych rozmów z wyborcami, które świadczą, że ludzie mają już dość tego rządu, który izoluje Polskę na arenie międzynarodowej i wyzwala najgorsze emocje i instynkty społeczeństwa. Natomiast pragną kraju otwartego na świat, w którym aparat władzy nie będzie działał na rzecz żadnej partii i nie będzie szukał „wrogów” tam, gdzie ich nie ma.

Biorąc pod uwagę Pana doświadczenie w starciu z aparatem państwa, co by Pan poradził politykom odpowiedzialnym za kampanię wyborczą Koalicji Obywatelskiej, którzy mogą znaleźć się w podobnej sytuacji jak Pan?

Na pewno zachowywać się przyzwoicie, gdyż jest to rubież, którego nie sforsuje żaden aparat władzy. Jestem spokojny o funkcjonowanie Koalicji Obywatelskiej, gdyż łączy nas przywiązanie do zasad.

Jednak nie oznacza to, że nie trzeba mieć świadomości, iż służby w czasie nadchodzącej kampanii mogą posunąć się do podobnych lub gorszych działań. Niemniej fakt, że z obecnych służb odchodzą ludzie, którzy byli odpowiedzialni za inwigilowanie mnie za pomocą Pegasusa, pokazuje, że mają świadomość, iż po utracie władzy przez Zjednoczoną Prawicę kolejna ekipa przyjrzy się działaniom służb, a wszystkie nieprawidłowości zostaną wyjaśnione. Nie oznacza to jednak, że opozycja nie musi wykonać ciężkiej pracy.

Jak ważne dowody w Pana sprawie zostały zniszczone?

Zniszczona została płyta, na której znajdowały się dane z pierwszego uderzenia Pegasusem. Ta płyta została nielegalnie nagrana, przy użyciu nielegalnej broni. Chciałbym powiedzieć, że służby w celu znalezienia jakichkolwiek rys w moim życiorysie prześwietliły moje życie z okresu 10 lat, a mimo to nie znalazły niczego, co mogłoby mnie w jakikolwiek sposób obciążyć. Zastosowano totalny rentgen życia, by znaleźć chociażby ryskę. Wystawiły mi ostatecznie certyfikat prześwietlenia życia.

Natomiast z komunikatu gdańskiej prokuratury wynika, że płyta ta pękła w wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, co jest kuriozalnym tłumaczeniem.

Jak Pan sądzi, dlaczego Zjednoczona Prawica tak bardzo nienawidzi Pana i pańskiej rodziny?

To jest bardzo dobre pytanie, a odpowiedź na nie ma wiele płaszczyzn. Mianowicie, na pewno jest to nienawiść na poziomie politycznym, który towarzyszy sprawie, a który sądzę, że z biegiem czasu będzie coraz bardziej ujawniany.

Jednak główna przyczyna to moja działalność opozycyjna, o której już mówiłem. Pomimo próby zniszczenia Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej za pomocą komisji Amber Gold, podczas której ujawniałem konkretne nazwiska, straciła ona w końcu impet i wiarygodność, gdyż raport został zaprezentowany sejmowi dopiero po kolejnych wyborach. Należy powiedzieć, że jej celem było oskarżenie Donalda Tuska, co ostatecznie nie doszło do skutku. Do tego dochodzi również interwencja poselska, ale to jest zadanie polityka, który realizuje swój mandat.

Powiedział Pan, na czym polega praca parlamentarzysty, jak również o licznych interwencjach poselskich, które Pan przeprowadził. Czy Zjednoczonej Prawicy uda się Pana złamać?

Nie. Inowrocław, który jest miastem niezdobytym przez PiS, a gdzie zatrzymał się marsz rządzących ze wschodu. Między innymi w tym celu również użyto Pegasusa w celu niszczenia mnie i mojej rodziny, żeby przejąć miasto. To się jednak nie udało, mimo działań aparatu państwa, a efekt był odwrotny od zamierzonego. Mianowicie zamiast wygranej Zjednoczonej Prawicy w Inowrocławiu w 2018 roku, mój ojciec dostał dwa razy więcej głosów niż w poprzednich wyborach. Przy nagonkach TVP ojciec uzyskał 60% poparcie w 1 turze, najlepszy wynik wśród prezydentów kujawsko-pomorskiego. W rankingu Newsweeka uznano go za najlepszego prezydenta miasta w Polsce. To pokazuje, że miasto jest niepokorne, niezdobyte i niezłamane przez PiS, ale nie jest to zasługa prezydenta czy senatora Brejzy, tylko woli wspaniałych mieszkańców, którzy mają poglądy pro-demokratyczne i proeuropejskie.

Powiedział Pan, że Pański ojciec i jego brat w czasach PRL-u byli prześladowani przez SB. Jak Pan skomentuje fakt, że znów wracamy do metod działań służb sprzed 1989 roku?

Niestety, znów wracamy do czasów sprzed 4 czerwca 1989 roku. Sprawa Pegasusa ma również charakter korupcyjny, gdyż ludzie władzy, którzy uczestniczyli w tym przedsięwzięciu, chcieli osiągnąć cele osobiste lub majątkowe. Bez wątpienia jest to powrót do przeszłości, co trzeba będzie rozliczyć.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Avatar photo
Michał Ruszczyk

Pierwsze kroki w dziennikarstwie stawiałem w miesięczniku "Nasze Czasopismo". Następnie współpracowałem z portalami informacyjnymi - Crowd Media, wiadomo.co, koduj24. Redaktor telewizji internetowej Video Kod. Założyciel i członek zarządu stowarzyszenia Kluby Liberalne. Sympatyk stowarzyszenia Koalicja Ateistyczna. Były członek N. Autor audycji OKO NA ŚWIAT w Radiospacji.

1 Odpowiedzi na Krzysztof Brejza: Zjednoczona Prawica zbudowała paramafijne państwo

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *