Kopczyński o wszystkim opowiedział, TAK wyglądała awantura z Mateckim. „Zaczął krzyczeć, że go biją”

Aktor Jacek Kopczyński opowiedział w TVN o głośnej awanturze w Hotelu Poselskim, której był uczestnikiem. Posłowie PiS zarzucili mu pobicie. Wygląda jednak na to, że zachowali się jak dzieci w przedszkolu.

Jak było naprawdę?

Jacek Kopczyński, aktor znany z m.in. „M jak miłość”, kilka miesięcy temu został „bohaterem” głośnej awantury, do jakiej doszło na terenie Sejmu. Artysta był gościem jednego z parlamentarzystów, spotkanie było zakrapiane, generalnie nic wielkie się nie działo. Do czasu.

– Zarówno w trakcie zwiedzania, jak i podczas krótkiego spotkania po jego zakończeniu fotografowałem się i miło rozmawiałem z wieloma osobami, w tym parlamentarzystami różnych opcji, i innymi gośćmi. Owszem, spożywałem alkohol wraz z parlamentarzystami różnych partii i innymi gośćmi. W pewnym momencie doszło do burzliwej wymiany zdań pomiędzy osobami zgromadzonymi w sejmowej restauracji, w tym również pomiędzy mną a Posłem Mateckim, co wywołało w konsekwencji zbiorową szarpaninę – opowiadał na gorąco Kopczyński.

Zupełnie inną wersję wydarzeń przedstawiał sam Matecki. – Jem sobie spokojnie zupę, rozmawiając z posłami PiS i Konfederacji i nagle podchodzi do mnie z pełną agresją jakiś człowiek, krzycząc, że „Ziobro to c***”! I pyta, czy mam coś przeciwko. Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że jak najbardziej mam coś przeciwko. Uderzył mnie, a następnie drugiego posła PiS. Zabrała go Straż Marszałkowska, a następnie policja. Straciłem niemal dwie godziny – pisał w mediach społecznościowych. Drugim posłem PiS, który brał udział w zamieszaniu był Krzysztof Ciecióra.

„Do niczego nie doszło”

Pod koniec października Jacek Kopczyński gościł w „Dzień Dobry TVN” i sprawa awantury wróciła za sprawą pytania Marcina Prokopa. Aktor wrócił do tamtych wydarzeń i już bez emocji o wszystkim opowiedział.

– Było grono naszych znajomych, i to z jednej i drugiej strony politycznej, bo tam rzeczywiście troszeczkę się wszystko zaciera. Było naprawdę bardzo sympatycznie i fajnie, dopóki ktoś z innego stolika nie zaczął rzucać inwektyw w naszym kierunku – zaczął aktor.

– Zareagowałem, zapytałem: Dlaczego pan się tak zachowuje? I od słowa do słowa… Jak to w każdym przedszkolu czy podstawówce, jest takie dziecko, które najpierw zaczyna, a potem krzyczy: Proszę pani, biją! To było na takiej zasadzie – kontynuował Kopczyński.

– Pan poseł zaczął krzyczeć, że go biją, nie wiadomo, dlaczego. Stałem zdziwiony. Ale straż marszałkowska komu uwierzy? Raczej posłowi niż gościowi, więc tak to się wszystko skończyło. (…) Naprawdę do niczego nie doszło – podsumował Jacek Kopczyński.

Źródło: Plotek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *