Katarzyna Dowbor usłyszała prof. Bralczyka i… Nie wytrzymała, jest ostry komentarz! „Trzeba być człowiekiem bez serca…”
screen/ Youtube/ Pudelek/Kanał Zero
Katarzyna Dowbor nie mogła się powstrzymać od komentarza w sprawie słów profesora Bralczyka o „zdychającym psie”.
Czuły punkt dziennikarki
Katarzyna Dowbor nigdy nie ukrywała, że jest zapaloną miłośniczką psów. Nie tak dawno mogliśmy zobaczyć jej łzy w „Pytaniu na Śniadanie”, kiedy podczas jednego z paneli rozmowa toczyła się na temat czworonogów. Prowadząca podzieliła się wówczas swoją świeżą stratą psiego przyjaciela, z którym musiała się pożegnać ze względu na chorobę.
Dziennikarka nie mogła powstrzymać się od komentarza w kierunku Jerzego Bralczyka, który niedawno poruszył kwestie „zdychania” psów. Językoznawca wystąpił w „100 pytań do” gdzie wypowiadał się na temat „osób ludzkich” i „nieludzkich”, czyli zwierząt. Ogromną burzę wywołały słowa profesora, które tyczyły się psów. Bralczyk stwierdził, że powinno się mówić, że czworonogi „zdychają” a nie „umierają”.
– Nie pasuje mi, tak samo jak nie pasuje mi adoptowanie zwierząt. Jednak co ludzkie, to ludzkie. Nawet mówienie, że choćby najulubieńszy pies umarł, będzie dla mnie obce. Nie, pies niestety zdechł – powiedział na antenie TVP Info.
Te słowa zadziałały jak płachta na byka na sporą część internautów. Wiele miłośników zwierząt sprzeciwiło się słowom profesora. Katarzyna Dowbor również postanowiła wyrazić swoje oburzenie. Całe zmieszanie skomentowała na swoim profilu na Instagramie.
– Długo się zastanawiałam, czy zabrać głos w tak bulwersującej sprawie, jak wypowiedź językoznawcy profesora Bralczyka. Jednak nie jestem w stanie udawać, że nic się nie stało. Stało się! Zwierzęta nie zdychają, tylko umierają! Tak samo czują jak my, cierpią, kochają i umierają jak my! Słowo „zdychać” jest poniżające, lekceważące i obraźliwe. Trzeba być człowiekiem bez serca i bez empatii, by używać go wobec zwierząt czy ludzi – napisała dziennikarka.
W poście odniosła się do swoich osobistych przeżyć związanych z utratą ukochanego psa Benia, o którym wspominała w pamiętnym odcinku „Pytania na Śniadanie”.
– Mój Benio umarł rok temu i ciągle go opłakuję. Pepe odszedł… Umarł i jest w moim sercu. Panie profesorze, szacunek należy się naszym braciom mniejszym i w tym przypadku w nosie mam poprawność językową! – podsumowała Dowbor.
Źródło: Pudelek