Kaczyński to przyznał! Obawia się tego polityka i nie chodzi o Tuska. „Bardzo niebezpieczny”
screen / TV Republika
Jarosław Kaczyński ma świadomość, że przejęcie władzy przez PiS po wyborach w 2027 roku będzie wymagało jakiejś koalicji. Prezes zdecydowanie wyklucza jednak współpracę z jednym prawicowym politykiem, nawet za cenę utraty szansy na władzę.
Jarosław Kaczyński podjął decyzję, że to Przemysław Czarnek poprowadzi PiS do zwycięstwa w wyborach parlamentarnych w 2027 roku. Kandydat na premiera ma za zadanie zatrzymać sondażowe spadki i przeciągnąć na swoją stronę tych wyborców, którzy obecnie przychylniej zerkają w stronę Konfederacji. Choć przy Nowogrodzkiej zaklinają rzeczywistość hasłem „efekt Czarnka”, to prezes ma świadomość, że przejęcie władzy nie będzie możliwe bez zawiązania koalicji. Naturalnym kandydatem jest Konfederacja, a głównie ta jej część związana z Krzysztofem Bosakiem. Kaczyński przełknie też jakoś współpracę ze Sławomirem Mentzenem. Ale jest jeden prawicowy polityk, z którym lider PiS otwarcie wyklucza współpracę.
Kaczyński wyklucza koalicję z Braunem
Chodzi oczywiście o Grzegorza Brauna, lidera Konfederacji Korony Polskiej, która w sondażach zawsze zgarnia jakieś 8-10 proc. poparcia. W rozmowie z WP Kaczyński stwierdził jednak, że Braun nie pojawia się w żadnym rozważanym przez niego koalicyjnym scenariuszu. Nawet, jeżeli oznaczałoby to utratę szansy na przejęcie władzy.
– Sam Grzegorz Braun to zjawisko spoza sfery normalnej polityki. Absolutnie nie mówię o wyborcach, którzy czasami nie zdają sobie nawet sprawy, jakie osoby otaczają Brauna: powiązania rosyjskie, wypowiedzi przeciwko papieżowi. Gdyby ludzie o tym wiedzieli, wielu Brauna by nie popierało – ocenił Jarosław Kaczyński. – To, co robi Braun, to nie jest normalna część życia publicznego i nie ma o czym rozmawiać – dodał lider Prawa i Sprawiedliwości.
Prezes wyciągnął wnioski?
Kaczyński przypomniał czasy pierwszych rządów PiS i koalicji z LPR i Samoobroną. Dał do zrozumienia, że wyciągnął wnioski z tamtej lekcji. Doświadczenie koalicyjnych rządów nazwał „najcięższym w długim życiu politycznym”. Dlatego teraz nie ma zamiaru – przynajmniej oficjalnie – podawać ręki Braunowi, którego nazywa zresztą politykiem niebezpiecznym dla Polski.
– Bardzo niebezpieczny. W żadnym wypadku nie można się godzić na funkcjonowanie takiej osoby w polityce, na jej poglądy – powiedział Kaczyński. Plan prezesa zakłada, że to Przemysław Czarnek wyciągnie wyborców, którzy odeszli od popierania PiS na rzecz wsparcia Konfederacji Korony Polskiej.
A jeśli „efekt Czarnka” się nie uda, to być może zobaczymy za rok, ile obecne deklaracje prezesa znaczą w praktyce. Gdy na szali będzie przejęcie władzy.