Kaczyński słyszy?! Morawiecki przyszedł z rana do prawicowych mediach i… Co za deklaracja! „Jestem jednym z…”
screen / wPolsce24
Termin ultimatum minął, a Mateusz Morawiecki nie podpisał lojalki. Czy to oznacza rozpad PiS? W piątkowy poranek były premier zabrał głos na antenie telewizji wPolsce24.
Konflikt w PiS trwa
Czy w piątek dojdzie do rozpadu PiS? Ultimatum minęło o północy, a Mateusz Morawiecki i jego ludzie nie podpisali lojalki podsuniętej przez Jarosława Kaczyńskiego. Prezes domaga się zamknięcia stowarzyszenia Rozwój Plus, były premier stanowczo odmawia. Spotkanie ostatniej szansy miało miejsce w czwartek przy Nowogrodzkiej. Zakończyło się mniej więcej po trzech godzinach, limuzyna Morawieckiego wyjechała z Nowogrodzkiej punktualnie o godz. 15.00. Do przełomu nie doszło.
Morawiecki zabrał głos w piątkowy poranek na antenie telewizji wPolsce24. Prowadzący Marcin Wikło od razu zapytał, czy były premier przyszedł do studia w charakterze „lidera PiS” czy przewodniczącego nowego ugrupowania.
– Zdecydowanie jestem jednym z liderów Prawa i Sprawiedliwości – zapewnił Morawiecki. Ujawnił przy okazji, że w ramach negocjacji zaproponował, iż zrezygnuje ze stanowiska wiceprezesa PiS w zamian za pozwolenie na działalność stowarzyszenia Rozwój Plus. Oferta została odrzucona. Nie chciał zdradzać jednak szczegółów rozmowy „ostatniej szansy”. Przyznał jednak, że zdziwiła go obecność na miejscu Jacka Sasina.
Morawiecki nie podpisał lojalki
Morawiecki potwierdził też, że nie podpisał dokumentu, który kierownictwo PiS kazało podpisać członkom partii.
– Żadnej lojalki nie podpiszę, to mi się bardzo źle kojarzy – oświadczył. – Raptem tydzień temu byliśmy w natarciu (…) Nic tylko pokazywać fajtłapowatość rządu. A my tymczasem… Jakaś grupa intrygantów idzie na Nowogrodzką, obsiadła pana prezesa i stara się go przekonać, że teraz trzeba wszystko zmienić. A ja się pytam, co się zmieniło od kwietnia, gdy stanąłem z panem prezesem na konferencji prasowej i powiedziałem: są dwa płuca – mówił polityk – jeszcze – PiS. Morawiecki zasugerował, że zwolennicy radykalizacji PiS celowo wywołali awanturę w partii, by przykryć nieudolność swojej strategii.
Choć ultimatum minęło o północy, Morawiecki liczy, że nie było ono kategoryczne.
– Ja chcę do końca wierzyć, że zapanuje zdrowy rozsądek. Nic od kwietnia się nie zmieniło, zaczęliśmy mocno współpracować, promowałem naszego kandydata na premiera – wyliczał Morawiecki. – Co się zmieniło, że garstka intrygantów, manipulatorów zaczęła zmieniać nastawienie prezesa? – pytał retorycznie polityk. Zapewniał też, że będzie dążył do ugody i jest w stanie zrzec się stanowiska wiceprezesa dla dobra partii. Przekonywał też, że „nie patrzy dalej”, jeśli chodzi o inne projekty polityczne, i wierzy, że w kierownictwie PiS „ktoś pójdzie po rozum do głowy”.
A co na to prezes? Kaczyński ma przemówić w piątek w samo południe. Czy będziemy świadkami rozpadu PiS?
Źródło: wPolsce24