Hubert B. wjechał w rodzinę, TAK tłumaczy tragiczny wypadek. „Chciał wyprowadzić ten samochód z poślizgu”

Hubert B. prowadził samochód, który w Krakowie wjechał młode małżeństwo i ich dziecko. Rodzice 8-miesięcznego maluszka nie żyją. Kierowca nie przyznaje się do winy i przekonuje, że jechał przepisowo. W sprawie pojawiły się nowe ustalenia.

Kolejna tragedia na drodze. Klaudia i Mateusz osierocili chłopczyka

Tragiczny wypadek na krakowskim Zabłociu wstrząsnął opinią publiczną. W sobotę, 22 sierpnia, 26-letni Hubert B. kierujący Volkswagenem wjechał na chodnik, gdzie potrącił młode małżeństwo spacerujące z 8-miesięcznym dzieckiem. Oboje rodzice, 32-letnia Klaudia S. i 32-letni Mateusz S., mimo reanimacji i wysiłków lekarzy zmarli w szpitalu. Ich dziecko zostało ciężko ranne i trafiło do szpitala.

Do wypadku doszło w rejonie ulic Solnej i Nadwiślańskiej. Według wstępnych ustaleń śledczych samochód poruszał się z nadmierną prędkością. Kierowca miał stracić panowanie nad pojazdem w rejonie zakrętu, zjechać z jezdni i wjechać na chodnik, prosto w rodzinę. Biegli ustalają dokładny przebieg zdarzenia oraz jego przyczyny. Badania mają również wyjaśnić, czy kierowca był pod wpływem jakichkolwiek substancji – wiadomo natomiast, że nie prowadził pod wpływem alkoholu.

Samochodem podróżowało jeszcze troje pasażerów w wieku od 27 do 28 lat, w tym partnerka kierowcy. Wszyscy zostali przesłuchani. To mieszkańcy woj. mazowieckiego i małopolskiego.

Jak doszło do tragedii?

Zjechał na chodnik, którym poruszały się prawidłowo trzy osoby, dwójka dorosłych i jedno dziecko i nieumyślnie spowodował wypadek drogowy, w którym dwie dorosłe osoby tego samego dnia zmarły, natomiast dziecko doznało wielonarządowych obrażeń stanowiących chorobę realnie zagrażającą w jego życiu. To jest usłyszał zarzut popełnienia przestępstwa z artykułu 177. paragraf 2. kodeksu karnego — przekazał „Faktowi” prok. Mariusz Boroń.

Hubert B. został zatrzymany i doprowadzony do prokuratury. Według najnowszych informacji mężczyzna nie przyznał się do winy, a wszystko tłumaczy złym stanem nawierzchni. — Chciał wyprowadzić ten samochód z poślizgu, co mu się nie udało. Samochód się obrócił i uderzył w pieszych. Podał również, iż nie poruszał się z nadmierną prędkością — mówił w rozmowie z dziennikarzami prokurator.

Czytaj również: Nowe informacje ws. tragedii na Węgrzech. Chodzi o kierowcę, są wyniki badań. „Dochodzenie w toku”

Hubert B. trafi do aresztu na trzy miesiące

Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztu. W poniedziałek sąd przychylił się do tego wniosku. Hubert B. najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie tymczasowym. Nie oznacza to jednak prawomocnego skazania — śledztwo nadal trwa, a ostateczna odpowiedzialność karna mężczyzny zostanie rozstrzygnięta przez sąd.

Za zarzucane mu przestępstwo może grozić kara do ośmiu lat pozbawienia wolności. Najważniejsze pozostaje jednak ustalenie pełnych okoliczności tragedii, w której w jednej chwili 8-miesięczne dziecko straciło oboje rodziców.

Źródło: Fakt.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *