Daria Brzezicka: Młodzi zdają sobie sprawę z sytuacji w kraju, ale nie angażują się, gdyż nie ma da nich konkretnych propozycji
Brakuje konkretnych propozycji skierowanych do młodych ludzi. A jeśli już jakieś są, to często ograniczają się one do politycznych frazesów, za którymi później nie idą żadne realne działania. Jest to spowodowane tym, że młodzi rzadko kiedy biorą udział w wyborach. Oni przede wszystkim oczekują, że politycy będą zajmować się ich konkretnymi problemami, co się nie dzieje. Niestety obecnie młodzi są traktowani jako grupa społeczna, która nie jest do końca świadoma swoich potrzeb i dlatego ich zaangażowanie polityczne jest nieszczególne. – z Darią Brzezicką z Unii Europejskich Demokratów na temat zaangażowania politycznego młodych ludzi, obecnej sytuacji politycznej w kraju oraz nadchodzących wyborach rozmawia Michał Ruszczyk.
Michał Ruszczyk: Jest Pani rzeczniczką prasową Unii Europejskich Demokratów. Dlaczego zdecydowała się Pani zaangażować politycznie?
Daria Brzezicka: Moja droga polityczna była dość krótka Zanim trafiłam do Unii Europejskich Demokratów, należałam do młodzieżówki innego ugrupowania, z którego odeszłam. Wszystko to zaczęło się zaraz po maturze, gdy już zdawałam sobie sprawę, że nie będę mogła wyjechać na studia za granicę z powodu pandemii. W tym samym czasie trwały też m.in. strajki kobiet po wyroku Trybunału Julii Przyłębskiej, który zaostrzył prawo aborcyjne. To spowodowało, że zaczęłam interesować się bardziej sytuacją polityczną w kraju.
Powiedziała Pani, jak doszło do Pani zaangażowania w życie polityczne. Jak Pani sądzi, dlaczego młode osoby nie chcą angażować się w politykę i wychodzą z założenia, że polityka ich nie dotyczy?
Poniekąd wynika to z faktu, że brakuje konkretnych propozycji skierowanych do młodych ludzi. A jeśli już jakieś są, to często ograniczają się one do politycznych frazesów, za którymi później nie idą żadne realne działania. Jest to spowodowane tym, że młodzi rzadko kiedy biorą udział w wyborach. Oni przede wszystkim oczekują, że politycy będą zajmować się ich konkretnymi problemami, co się nie dzieje. Niestety obecnie młodzi są traktowani jako grupa społeczna, która nie jest do końca świadoma swoich potrzeb i dlatego ich zaangażowanie polityczne jest nieszczególne.
Jaki program powinna zaproponować opozycja dla młodych, aby zachęcić ich do zaangażowania się w życie społeczne i udziału w wyborach?
Bez wątpienia kwestią kluczową jest mieszkalnictwo, które stanowi ogromne wyzwanie, ponieważ ponad 50% młodych osób nadal mieszka z rodzicami, głównie z powodu braku możliwości finansowych potrzebnych na zakup własnego mieszkania.
Kolejną ważną sprawą jest zagwarantowanie przestrzegania praw kobiet. Nie może być sytuacji, że młode kobiety boją się zachodzić w ciąże bo nie mają pewności, że w razie potrzeby otrzymają odpowiednią pomoc medyczną. Ponadto, edukacja i opieka zdrowotna, zwłaszcza w zakresie zdrowia psychicznego, są istotnymi problemami dotykającymi młodych ludzi. Jeżeli te aspekty nie zostaną uwzględnione, młodzi nie będą się angażować, ponieważ nie będą czuć, że są traktowani równorzędnie.
Młodzi mają swoje pasje, ambicje i zawodowe aspiracje, ale czy zdają sobie sprawę, że działania obecnej koalicji rządzącej mogą ograniczyć im wiele możliwości w ich realizacji?
Każdy młody człowiek chciałby mieć łatwy dostęp do psychologa czy innych usług medycznych, które nie wymagają wieloletniego oczekiwania. Również warunki, które umożliwią im założenie rodziny, są istotne. Niewątpliwie konflikty z Unią Europejską pogarszają ogólną sytuację, co może przyczynić się do narastania nastrojów pro-Polexitowych. Jednak nie ma co ukrywać, że interesowanie się sytuacją międzynarodową – chcąc nie chcąc – schodzi u młodych na drugi plan w momencie, gdy muszą poradzić sobie z problemami życia codziennego takimi jak przetrwanie kolejnego miesiąca niemal z pustym portfelem.
Powiedziała Pani, że młodzi zdają sobie sprawę z sytuacji politycznej w kraju. Jednak czy przekłada się to na ich zaangażowanie polityczne?
Moim zdaniem, przekłada się to zarówno na zaangażowanie społeczne jak i polityczne. Młodzi coraz częściej angażują się w różne inicjatywy zgodne z ich zainteresowaniami, i takich inicjatyw, z roku na rok tworzy się coraz więcej. To pokazuje, że społeczeństwo jest coraz bardziej świadome na wielu płaszczyznach.
Rzecznik prasowy PiS-u, Radosław Fogiel uważa, że młodzi nie wiedzą nic o koalicji rządzącej i nienawidzą PiS-u. Za co Pani nienawidzi koalicji rządzącej?
Powiedziałabym, że nie tyle nienawidzę Zjednoczonej Prawicy, co mam do niej wiele zarzutów. To oni zniszczyli dyplomację i politykę zagraniczną. To za ich rządów kobiety zostały sprowadzone do roli inkubatorów. Nadto, to dzięki nim młodzi ludzie coraz częściej muszą emigrować, ponieważ nie widzą żadnych perspektyw dla siebie w kraju. Nie wspominając już o pogardzie wobec społeczeństwa, która została dobitnie ukazana przez p. Radosława Fogla na nagraniu w odniesieniu do młodych ludzi.
Powiedziała Pani, jak to nagranie zostało odebrane przez młodych. Czy nie ma Pani wrażenia, że podejście polityków do najmłodszych wyborców jest takie samo – dobrze jest się z nimi pokazać czy zrobić sobie zdjęcie, ale tak naprawdę politycy nie rozumieją ich potrzeb i problemów, niezależnie od swojej opcji politycznej?
Tak, ale nie wiem, czy jest to kwestia braku zrozumienia, czy po prostu ignorowania tych problemów. Moim zdaniem sytuacja ta zmienia się nieco teraz, gdyż młodzi zaczynają interesować się polityką i angażować się w życie społeczne. Czas pokaże, czy powstanie jakiś program dla młodych Obecnie niewiele frakcji przedstawia konkretne propozycje. Cieszy mnie, że jedną z nich jest Koalicja Polska, która proponuje np. program “Własny Kąt” czyli 100 tys. zł dofinansowania na pierwsze mieszkanie/dom oraz kredyt na poziomie 1,5% w BGK. W czasach, gdy ludzie nie mają nawet zdolności kredytowej – uważam, że jest to spora pomoc w uzyskaniu wymarzonego m2.
Powiedziała Pani, że politycy zaczynają traktować młodych po partnersku. Jak Pani sądzi, czy będzie to zmiana stała, czy tylko tymczasowa?
Trudno powiedzieć, ponieważ zależy to od różnych czynników, między innymi od tego, jaką postawę przyjmą politycy wobec młodych. Jeśli zostaną potraktowani w sposób partnerski, a co za tym idzie, zagwarantowane im zostanie realne wpływanie na politykę, nie tylko poprzez roznoszenie ulotek, to wtedy sądzę, że ta zmiana będzie trwała.
Natomiast, jeśli politycy ograniczą się jedynie do deklaracji, za którymi nie pójdą żadne działania, to ta energia zostanie zmarnowana.
Wkrótce zbliżają się wybory parlamentarne. W jakim kraju, jako młoda osoba, chce Pani żyć, mieszkać i pracować?
Oczywiście, że w Polsce.
W jakiej Polsce chciałaby Pani mieszkać?
W normalnym i demokratycznym kraju, gdzie obowiązują demokratyczne standardy, a władza nie uchwala prawa jedynie w celu realizacji swoich politycznych celów, lecz troszczy się o dobro obywateli. Mam nadzieję, że po wyborach opozycja podejmie wszelkie działania, aby przywrócić prawny i dyplomatyczny ład sprzed 2015 r..
Wspomniała Pani o budżecie państwa. Czy nie obawia się Pani, że po odsunięciu Zjednoczonej Prawicy od władzy może on być w tak fatalnym stanie, że przyszły rząd może nie przetrwać, a do władzy mogą dojść gorsi populiści?
Tak, ale aby dowiedzieć się, w jakiej kondycji są finanse publiczne, konieczne jest odsunięcie Zjednoczonej Prawicy od władzy. Trzeba to zrobić jak najszybciej, bo za kolejne cztery lata istnieje ryzyko, że państwo będzie w takim stanie, że nie będzie już czego ratować, a ponadto może zabraknąć osób, które mogą przeprowadzić ratujące działania, bo po prostu wyjadą. Ostatni będzie gasić światło.
Czy według Pani liderzy opozycji zdają sobie z tego sprawę?
Tak. Dążąc do wygrania wyborów – są w pełni świadomi wyzwań, którym będą musieli stawić czoła, aby posprzątać po PiSie.
Jak Pani sądzi, czy opozycja poradzi sobie z wyzwaniami, które przed nią staną po wygranych wyborach?
Oczywiście, że tak. Ugrupowań opozycyjnych jest więcej niż Zjednoczonej Prawicy, a także mają zdecydowanie bardziej merytorycznych polityków.
Co Pani powiedziałaby swoim rówieśnikom, którzy politykę postrzegają jako coś, co nie ma wpływu na ich życie?
Dobrym przykładem jest wyrok w sprawie zakazu przeprowadzania aborcji, ale również inne sprawy, które prowadzą do nałożenia kolejnych obciążeń na młodych, nie przekładających się na wzrost pensji. Fakt, że mając dramatyczną drożyznę pojawia się postulat waloryzacji 500+ do 800+ dla wszystkich, a nie tylko pracujących – o co postulowaliśmy jako Koalicja Polska – jest pokazaniem, jak młodych traktuje ten rząd. Jak zawsze w takich sytuacjach – ktoś będzie musiał na to zarobić i nie będzie to przecież Jarosław Kaczyński tylko ja, moi znajomi, młodzi ludzie. . O takich kwestiach należy rozmawiać i tłumaczyć młodym, którzy, moim zdaniem, sami już dostrzegają te problemy i mają świadomość, że jeżeli nic się nie zmieni to po prostu wyjadą by móc godnie żyć pracując dla siebie, a nie wciąż tylko na potrzeby innych.
Powiedziała Pani o swoich doświadczeniach w polityce i fakcie, że młodzi odczuwają na własnej skórze rządy Zjednoczonej Prawicy. Edukacja po 1989 roku została zaniedbana. Jak wiele pracy trzeba będzie wykonać u podstaw po odsunięciu Zjednoczonej Prawicy od władzy, aby dotrzeć nie tylko do młodych, ale również uświadomić elektorat obecnie rządzącej koalicji?
Części elektoratu nie będzie dało się przekonać, ponieważ są oni zagorzałymi zwolennikami Zjednoczonej Prawicy, zatem byłaby to walka z wiatrakami. Nie zmienia to faktu, że opozycja będzie miała dużo pracy do wykonania, szczególnie w dziedzinach takich jak prawo, zdrowie czy edukacja, gdzie system został zaniedbany i kompletnie nie jest dostosowany do obecnych potrzeb rynku.
Jak zmienić system edukacji, żeby był on kompatybilny z rynkiem pracy?
Na pewno potrzebujemy mniej teorii i więcej praktyki, która będzie przydatna w życiu czyli p po prostu dostosowanie materiału na miarę XXI wieku. Niestety polska edukacja stoi w miejscu od kilkudziesięciu lat, choć świat, nauka, potrzeby idą do przodu. Cieszy mnie, że po długiej bierności w tym temacie, wreszcie dostrzegają to politycy demokratycznej opozycji.
Co Pani zdaniem oznaczać będzie dla młodych kolejna kadencja Zjednoczonej Prawicy?
Emigrację, ponieważ nie wyobrażam sobie kolejnych czterech lat w państwie, gdzie rządzi formacja, która jest zdolna do niemal wszystkiego, mając przy tym całkowitą kontrolę nad aparatem państwowym. Młodzi mają komfortową sytuację, że mogą wyjechać, ponieważ mają perspektywy, niewiele spraw ich tu w Polsce trzyma, ale dla kraju będzie to prawdziwa tragedia.
Studiuje Pani prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Jak przyszli prawnicy postrzegają spór z instytucjami europejskimi i niszczenie wymiaru sprawiedliwości?
Wszystko zależy od tego, na jakiego wykładowcę się trafi i od tego jakie ma sympatie polityczne. Oczywiście jest to bolesne i frustrujące, że osoby sympatyzujące z rządzącymi opowiadają studentom o prawie konstytucyjnym czy prawach człowieka, jednocześnie popierając ich łamanie przez rząd lub inne procedury.
Rządzący dysponują całym aparatem państwa i są zdolni do wszystkiego. Jak Pani sądzi, czy odsunięcie Zjednoczonej Prawicy za pomocą kartki wyborczej jest możliwe?
Myślę, że jednak władza nie posunie się aż tak daleko, by fałszować wybory ale nie zmienia to faktu, że są to ludzie jest nieprzewidywalni i trudno powiedzieć, co zrobią, żeby utrzymać się u władzy. Spot partyjny z Auschwitz był tego dobitnym przykładem. Pomimo tych trudności wierzę, że wybory są do wygrania.
Bardzo dziękuję za rozmowę.