Błaszczak alarmuje! Poszedł do prokuratury i… Szok, OTO co zobaczył na ścianie. „Kiedy podszedłem bliżej…”

screen/ wPolsce24
Mariusz Błaszczak usłyszał zarzuty, ale pozostaje w bojowym nastroju. Polityk podzielił się szokującą reakcją z wizyty w prokuraturze. Bardzo zaniepokoiły go… wiszące tam plakaty.
Błaszczak usłyszał zarzuty
Mariusz Błaszczak ma poważne problemy. Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła mu zarzuty. Zarzuca mu się przekroczenie uprawnień – polityk, będąc jeszcze ministrem obrony narodowej, ujawnił część planu użycia Sił Zbrojnych RP „Warta”. Chodziło o plan obrony przed atakiem Rosji. Jeden z wariantów zakładał obronę na linii Wisły. PiS cynicznie to wykorzystało do celów politycznych w kampanii wyborczej. Wyrwało z kontekstu i przedstawiło jako „plan Tuska”, zakładający oddanie całej wschodniej Polski Rosjanom.
Mówimy o skandalu, ale Błaszczak nie ma sobie nic do zarzucenia. Cały czas brnie w narrację, że ocalił wschodnią Polskę, bo bohatersko ujawnił mroczne plany Platformy Obywatelskiej. Za popełnione czyny grozi mu dziesięć lat pozbawienia wolności, więc uważa się za osobę szykanowaną przez obecny rząd. Kolejnego, po Kamińskim, Wąsiku, Romanowskim czy Mateckim, męczennika PiS.
Uwaga, plakaty!
Błaszczak relacjonował swoją wizytę w prokuraturze w rozmowie z telewizją wPolsce24. Opowiedział o tak szokujących sprawach, jak… plakaty wiszące w budynku.
– Kiedy wszedłem do tego pomieszczenia, moją uwagę zwróciły plakaty, takie czerwone plakaty. Okazuje się, że na każdym piętrze wisiał plakat-protest. Kiedy podszedłem bliżej, zobaczyłem, że tam jest napisane protest, ale w roku którym? 2019. Czyli teraz wywiesili te plakaty, jak rozumiem – ujawnił wstrząsające fakty Błaszczak. – Natomiast w samym gabinecie prokuratora, który mnie przesłuchiwał, wisiały kalendarze „Lex Superomnii”. To jest takie stowarzyszenie prokuratorów, które atakowało rząd Prawa i Sprawiedliwości, więc w związku z tym wytoczyliśmy wniosek, żeby wyłączyć prokuratora oskarżającego z tej sprawy, gdyż ja sam zasiadałem w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, a ten prokurator wówczas określał siebie jako prześladowanego przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, natomiast przełożony oczywiście nie zgodził się – opowiadał były minister.
Protest przed prokuraturą
Gdy Błaszczakowi stawiano zarzuty, pod budynkiem prokuraury trwał protest zorganizowany przez PiS. Przemawiał oczywiście Jarosław Kaczyński. Do zebranych odezwał się też bohater dnia, czyli były szef MON.
– Kiedy byłem pytany o to, czy po raz kolejny podjąłbym taką samą decyzję, odpowiedź moja jest jednoznaczna: tak, oczywiście tak. Jako minister obrony narodowej miałem prawo, ale miałem też obowiązek, żeby taką decyzję podjąć – mówił Błaszczak. Po tych słowach tłum zaczął skandować hasło „tu jest Polska”.
Źródło: wPolityce.pl