Barbara Nowak przed sądem, emerytowana nauczycielka miała dość. „Złym słowem można zniszczyć”
screen: You Tube Kwartalnik "Wyklęci"
Rusza właśnie proces byłej kurator oświaty, obecnej małopolskiej radnej PiS Barbary Nowak. Chodzi o zniesławienie Urszuli Mroczek-Guli, byłej dyrektorki szkoły z Krakowa. — Jestem przykładem na to, jak złym słowem można zniszczyć człowieka — mówi kobieta.
Nowak stanie przed sądem
Barbara Nowak, niesławna była kurator oświaty, jest oskarżona o zniesławienie Urszuli Mroczek-Guli, byłej dyrektorki szkoły w Krakowie, którą to polityk PiS oskarżyła o poważne zaniedbanie, które miało doprowadzić do tragedii.
— Całe życie pracowałam jako nauczyciel, który posiadał zestaw wartości i przekazywał go kolejnym pokoleniom uczniów. Słowa, które wypowiadała na mój temat była kurator oświaty, były dla mnie niezwykle bolesne i krzywdzące. Niszczyły moją reputację, dobre imię, ale utrata zdrowia jest chyba największym kosztem, jaki poniosłam — powiedziała Onetowi Mroczek-Gula. — Jestem przykładem na to, jak złym słowem można zniszczyć człowieka — dodała.
Mecenas Wojciech Sawiński z Kancelarii BASK Barchanowski & Sawiński, adwokat byłej dyrektorki, wskazał na szczegóły: sprawa dotyczy tego, co ówczesna kurator powiedziała na temat jego klientki w TVN24.
O jakie słowa chodzi? – Pani Mroczek-Gula nigdy nie została uniewinniona, jeszcze raz mówię, to jest kłamstwo. Sprawa, o której ja w tej chwili mówię, zgłoszona do prokuratury, jest w konkretnej sytuacji, w sytuacji, w której ja uważam za zaniedbania, które w konsekwencji mogły doprowadzić do tego, że to dziecko popełniło samobójstwo, ponieważ było pozbawione opieki – powiedziała wtedy Nowak.
Prawnik wskazuje, że wszystko było „klasyczną manipulacją”. – Moja klientka nigdy nie była oskarżona o popełnienie czynu zabronionego i nigdy nie prowadzono w jej sprawie postępowania karnego — stąd nie mogła zostać „uniewinniona”. Przy takim rozumowaniu o każdym można by powiedzieć, że nie został uniewinniony, przypisując fałszywy związek nawet z najpoważniejszymi przestępstwami – tłumaczył mediom.
I kolejne kłamstwo?
Nowak powiedziała wtedy więcej: że złożyła zawiadomienie do prokuratury w sprawie rzekomych zaniedbań Mroczek-Guli w kwestii opieki nad uczniami i wychowankami internatu.
– Mogę jedynie potwierdzić, że zgłosiłam do prokuratury sprawę pani Mroczek-Guli dotyczącą sytuacji, którą ja nazywam zaniedbaniem w sprawie opieki nad uczniem z Ukrainy, który znajdował się w internacie i który popełnił samobójstwo. Do tej pory sprawa przez prokuraturę nie została rozpoczęta, ale mam nadzieję, że będzie i to jest jedyna informacja, którą mogę podać, nic więcej — powiedziała TVN24.
I oczywiście takiego zawiadomienia nie złożyła.
Teraz Mroczek-Guła chce dostać od Nowak 200 tys. zł zadośćuczynienia. Ta płacić nie chce i ucina temat banalnym hasłem, że „sprawa jest skomplikowana”.
Źródło: Onet