Nowe ustalenia ws. wypadku Kingi Dudy. Policja podjęła kluczową decyzję. „Odstąpiono od…”
Screen: YouTube/ TV Republika
W niedzielę na trasie S7 luksusowy Jaguar wypadł z trasy i uderzył w barierę. Za kierownicą miała siedzieć Kinga Duda, córka byłego prezydenta. Wiadomo już, jaką decyzję w tej sprawie podjęła policja i czy kobieta kierująca pojazdem została ukarana.
Wypadek Jaguara. Za kierownicą Kinga Duda?
W niedzielę, 20 września 2026 roku, na drodze ekspresowej S7 w miejscowości Szewce, w okolicach Kielc, doszło do zdarzenia drogowego z udziałem samochodu marki Jaguar. Według medialnych doniesień autem miała kierować Kinga Duda, córka byłego prezydenta Andrzeja Dudy i Agaty Kornhauser-Dudy. Policja potwierdziła zdarzenie i fakt, że za kierownicą siedziała 31-letnia kobieta. Nie podano jednak danych osobowych.
Wiadomo, że do zdarzenia doszło około godziny 21:30, na jezdni S7 w kierunku Warszawy. Z informacji przekazanych przez świętokrzyską policję wynika, że kierująca w pewnym momencie straciła panowanie nad samochodem, zjechała z drogi i uderzyła w bariery energochłonne. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie odniósł poważnych obrażeń. Kierująca została przewieziona do szpitala, gdzie przeszła badania (nikt z nią nie podróżował). Według policji po północy mogła opuścić placówkę. Funkcjonariusze podkreślili również, że kobieta była trzeźwa.
– My oczywiście absolutnie nie możemy potwierdzić, że mówimy o pani Dudzie. Zdarzenie na trasie ekspresowej dotyczyło 31-letniej kobiety i to jedyne jej dane, jakie możemy podać – mówi w rozmowie z WP podkom. Małgorzata Perkowska-Kiepas, rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Kielcach. Funkcjonariuszka ujawniła, jaki jest finał sprawy.
– Mam informacje od wydziału ruchu drogowego, że kierująca po spowodowaniu kolizji została jedynie pouczona. Odstąpiono od nałożenia na nią mandatu. W chwili zdarzenia jechała ona sama, w prowadzonym przez nią samochodzie nie było innych osób – przekazała podkom. Perkowska-Kiepas.
Czy to powszechna praktyka?
Portal WP poprosił byłego policjanta Mariusza Sokołowskiego o komentarz do sprawy. Czy to powszechne, że takie zdarzenia kończą się pouczeniami?
– Nie ma jednego rozwiązania. Czasem sprawy kończą się mandatem, czasem skierowaniem do sądu wniosku o ukaranie, a czasem pouczeniem. Policjant na drodze ma możliwość zdecydowania, jakiego rodzaju sankcje zastosuje – wyjaśnił Sokołowski. Przyznał, że jest to „indywidualna decyzja” funkcjonariusza zajmującego się sprawą. Dodał też, że w przypadku kolizji, „policjanci przyjmują, że osoba uczestnicząca w takim zdarzeniu i tak ponosi konsekwencje finansowe w postaci kosztów naprawy pojazdu”.
Źródło: WP