Rutkowski na tropie Romanowskiego, detektyw dotarł do Naddniestrza. Jest komunikat! „Nigdy go tu nie było”
screen: zurnalista
Jak powiedział, tak zrobił. Krzysztof Rutkowski dotarł do Naddniestrza, gdzie poszukiwał Marcina Romanowskiego. Detektyw-celebryta opowiedział o kulisach akcji.
Rutkowski ruszył za Romanowskim
Gdzie ukrywa się Marcin Romanowski? W ostatnich tygodniach wszystko wskazywało na to, że jest w Naddniestrzu, separatystycznym terytorium formalnie należącym do Mołdawii. Nawet premier Donald Tusk mówił, że PiS-owski uciekinier „na 99 proc.” Przebywa w Naddniestrzu. Tymczasem publikacja „Rzeczpospolitej” z końca sierpnia przyniosła nowe, sensacyjne wieści w sprawie uciekiniera.
„Prokuratura Krajowa uważa, że pobyt w Naddniestrzu to blef poszukiwanego” — informował serwis rp.pl. Według prokuratury Marcin Romanowski nie przebywa tam, gdzie to zadeklarował. Co więcej, ustalono, że list, który polityk wysłał do sądu został nadany nie w Tyraspolu, ale w mieście Bendery oddalonego od stolicy Naddniestrza o kilkanaście kilometrów. Oficjalnie więc wciąż nie potwierdzono miejsca pobytu uciekiniera.
Dużo pytań i mało odpowiedzi spowodowała, że do akcji wkroczył Krzysztof Rutkowski. Detektyw-celebryta może wygląda jak własna figura woskowa, ale nie przeszkadza mu to w poszukiwaniach uciekiniera. Rutkowski zapowiadał, że dołączy do ekipy w Kiszyniowie i będzie ścigać zbiega. – Polskie służby od dawna nie potrafią schwytać poszukiwanego, dlatego chcę pomóc prokuratorowi generalnemu Waldemarowi Żurkowi w tym zadaniu – mówił w sierpniu w rozmowie z „Super Expressem”.
Na tej poczcie go nie było
– Będziemy prowadzili działania wywiadowcze oraz śledztwo dziennikarskie, ponieważ jestem właścicielem portalu śledczego Patriot24.net i Telewizji Nasza Wielkopolska. Wszystkie działania będą prowadzone w granicach prawa, a nasze ustalenia przekażemy organom ścigania – wyjaśniał „Super Expressowi” detektyw. Rutkowski twierdził, że Romanowski przebywa w Naddniestrzu, w Mołdawii albo na Słowacji.
Jak się teraz okazuje, Krzysztof Rutkowski dotarł do Naddniestrza. Tam dotarł na pocztę, z której pierwotnie Romanowski miał nadać list. – Jestem przed urzędem pocztowym w miejscowości Bendery, skąd Marcin Romanowski miał wysłać pismo do prokuratury w Polsce w celu uzyskania listu żelaznego. Potwierdzimy lub wykluczymy jego w tym urzędzie pocztowym, gdzie obecnie jesteśmy. Dlaczego mógł wybrać ten urząd pocztowy? A bo nie jest on monitorowany przez żadne kamery – powiedział detektyw-celebryta.
– Po spotkaniu z panią naczelnik poczty (…) ani ona, ani jej pracownica nie rozpoznały Marcina Romanowskiego, który miałby z tego urzędu pocztowego wysłać pismo do Polski. Każde pismo, które wychodzi z tej poczty jest rejestrowane. Musimy poddać pewnej weryfikacji, czy faktycznie z tej poczty był wysyłany jakikolwiek list do Polski – dodał Rutkowski. Na koniec wykluczył możliwość wysłania listu przez Romanowskiego ze wskazanej poczty. – Wykluczamy Marcina Romanowskiego, który miałby wysłać list z naddniestrzańskiej poczty. Ani ze strony polskiej, ani mołdawskiej nikt tego nie zweryfikował. Ujawniamy, że Romanowskiego tu nigdy nie było. Skąd został wysłany list – podsumował Krzysztof Rutkowski.
Wyświetl ten post na Instagramie
Źródło: jastrzabpost.pl