Romanowski już współpracuje rosyjskimi służbami? Szokująca teoria. „Mógł wejść w układ”

Jak to możliwe, że Marcin Romanowski dostał się na terytorium prorosyjskiego Naddniestrza? Informator Onetu przedstawił kilka teorii. – Nieco łatwiej jest wjechać na teren Naddniestrza, jeżeli ma się jakiś glejt – mówi źródło serwisu.

Wreszcie go namierzyli?

Informacja o tym, że Marcin Romanowski, byłym wiceminister sprawiedliwości i polityk PiS, przebywa w Tyraspolu, wywołała polityczną burzę. Uciekinier wysłał z Naddniestrza do warszawskiego sądu wniosek o wydanie listu żelaznego; wcześniej przez dłuższy czas korzystał z azylu na Węgrzech. Trzeba jednak zachować precyzję: doniesienia dotyczą jego pobytu w Naddniestrzu, a nie formalnego potwierdzenia, że uzyskał tam azyl.

Szokujący jest przede wszystkim sam wybór miejsca. Naddniestrze nie jest zwyczajnym regionem Mołdawii. To separatystyczne terytorium, które od początku lat 90. pozostaje poza kontrolą władz w Kiszyniowie i jest silnie uzależnione od Rosji. Tyraspol funkcjonuje dzięki politycznemu, gospodarczemu i wojskowemu wsparciu Moskwy. Właśnie dlatego znalezienie się tam polskiego polityka ściganego przez polskie organy ścigania ma zupełnie inny ciężar symboliczny niż pobyt w kolejnym europejskim państwie.

Co Rosja ma do Naddniestrza? Bardzo dużo. W regionie od lat stacjonują rosyjskie siły, a Moskwa traktuje separatystyczny obszar jako instrument nacisku na Mołdawię. Rosyjska obecność utrudnia Kiszyniowowi pełną reintegrację kraju i jest jednym z narzędzi ograniczania jego strategicznego zwrotu ku Unii Europejskiej. W 2026 roku władze Mołdawii podjęły kolejne kroki przeciw rosyjskiej obecności wojskowej, uznając dowództwo rosyjskich wojsk w Naddniestrzu za persona non grata.

Jak on się tam dostał?

Jak Marcin Romanowski w ogóle mógł dostać się do Naddniestrza? Opowiedział o tym informator Onetu. — Jeżeli wjechał do Naddniestrza na dokumencie wystawionym na inne nazwisko, to rzeczywiście służby mogły nie zorientować się, że to polityk z Polski i wjechał sobie na przykład jako turysta.(…) Bardziej prawdopodobne jest, że Romanowski mógł wejść w jakiś układ z rosyjskimi służbami i po prostu został wpuszczony na teren Naddniestrza. Jaki układ? Trudno powiedzieć, choć można się domyślać. Rosyjskie służby nigdy nie działają bezinteresownie — powiedział rozmówca serwisu.

— Nieco łatwiej jest wjechać na teren Naddniestrza, jeżeli ma się jakiś glejt. Na przykład coś w rodzaju listu polecającego bądź zaświadczenia, że dany człowiek wjeżdża jako ktoś związany z organizacją religijną, na przykład w ramach misji – wyjaśnił informator Onetu.

W piątek po południu ws. Marcina Romanowskiego pojawiły się nowe doniesienia, które przekazała Wirtualna Polska. Dziennikarze serwisu zwrócili się do mołdawskiej policji o informację nt. miejsca pobytu PiS-owskiego uciekiniera. I otrzymali krótkie oświadczenie. – W chwili obecnej właściwe organy Republiki Mołdawii nie posiadają informacji potwierdzających obecność Marcina Romanowskiego na terytorium regionu naddniestrzańskiego. Dostępne informacje operacyjne nie wskazują na zaistnienie takich okoliczności – przekazała komisarz główna Diana Fetco-Cupet. – Właściwe organy krajowe nie stwierdziły danych o jego wjeździe na terytorium Republiki Mołdawii – dodano w piśmie wysłanym do Wp.pl.

Źródło: Onet

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *