Rolnik zaorał asfalt, miasto pokazało TE dokumenty. Czarno na białym! „Sam chciał”
screen: tvp, X
Miasto Gliwice pokazało dokumenty z ksiąg wieczystych, by rozwiać wszelkie wątpliwości. Chodzi o spór z rolnikiem Józefem M., który zaorał świeżo położony asfalt. Szkody oszacowano na 300 tys. zł.
Rolnik zaorał świeży asfalt
Gliwicach doszło do nietypowego i kosztownego konfliktu między rolnikiem a miastem. 60-letni mężczyzna wjechał ciągnikiem marki Ursus na świeżo wyremontowaną ulicę Rybacką w dzielnicy Ostropa i przy pomocy pługa zaorał około 200 metrów nawierzchni. Policja zatrzymała go na gorącym uczynku. Rolnik tłumaczył, że uważa drogę za swoją własność, a prowadzone przez miasto prace – za nielegalne.
Do zdarzenia doszło w piątek, 7 sierpnia 2026 r. Mężczyzna wjechał na świeżo położony asfalt i przejechał po nim z opuszczonym pługiem. W efekcie uszkodził nie tylko samą warstwę asfaltową, ale również podbudowę drogi. Według wstępnych szacunków Zarządu Dróg Miejskich w Gliwicach naprawa może kosztować około 300 tys. zł. Rolnik nie był pod wpływem alkoholu. Jego ciągnik został odholowany na policyjny parking. Jak ustaliła policja, pojazd nie miał również obowiązkowego ubezpieczenia OC.
Mężczyzna twierdził, że droga należy do niego i że miasto nie miało prawa prowadzić na niej prac. To właśnie kwestia własności stała się osią całego konfliktu. Sprawa jest bardziej skomplikowana niż samo zniszczenie nawierzchni. Według relacji pojawiających się po zdarzeniu rolnik uważa, że fragment terenu, na którym powstała droga, należy do jego rodziny lub powinien być traktowany jako jego własność.
Wszystko jest w dokumentach
Zarząd Dróg Miejskich w Gliwicach zdecydowanie odrzucił informacje, jakoby ul. Rybacka była podzielona między miasto a prywatnego właściciela. Według ZDM cała droga stanowi własność Miasta Gliwice. Urzędnicy podkreślają, że nie jest to droga prywatna ani droga, której część należy do rolnika. Miasto zaprzecza również, aby remont wymagał zgody prywatnego właściciela.
W obliczu przeciągające się konfliktu, który śledzi już cała Polska, urzędnicy z Gliwice pokazali dokumenty z ksiąg wieczystych. Mówiąc brutalnie – pogrążają one teorię pana Józefa. – Najpierw było postanowienie legalizujące podział, potem kolejny wniosek pana Józefa M., który spowodował wykup tych działek. W 2001 r. wszystko zostało prawnie usankcjonowane – powiedział „Faktowi” Artur Kruczek, zastępca dyrektora ZDM w Gliwicach. – Nie wiem, skąd taka zmiana decyzji u niego, po tylu latach. To pytanie raczej do pana Józefa – podsumował Kruczek.
Źródło: Fakt.pl