Czarzasty upomniał Kowalskiego i się zaczęło. Rozjuszony poseł ruszył do ataku! „Z tym komunistą…”
screen / Sejm
Janusz Kowalski wparował na mównicę sejmową i wyciągnął książkę o Donaldzie Tusku. Potem uderzył też w marszałka Sejmu. – Z tym komunistą zwyciężymy! – grzmiał.
Kowalski grzmi w Sejmie
Jest nowy Rzecznik Praw Obywatelskich. Sejm wybrał w piątek na to stanowisko Sylwię Gregorczyk-Abram, która uzyskała poparcie 233 posłów. Jej kontrkandydatem był zaproponowany przez PiS Adam Borowski, działacz opozycji demokratycznej w czasach PRL. Napisał on książkę „Byle nie Tusk. Studium zaprzaństwa”, którą wychwalał z mównicy sejmowej Janusz Kowalski.
Poseł niezrzeszony wparował na mównicę mocno pobudzony, nawet jak na swoje standardy. Zapowiedział, że w głosowaniu nad RPO będzie głosował na Borowskiego. I wyciągnął książkę o Tusku, której okładka przedstawia premiera jako klauna.
– Dziękuję, Adamie, za to wspaniałe dzieło – zwrócił się do Borowskiego Kowalski. – De facto jest to akt oskarżenia wobec Donalda Tuska, aby postawić go przed Trybunałem Stanu za łamanie praw obywatelskich. I warto zadać sobie pytanie, gdzie w tym czasie była pani Gregorczyk-Abram, gdy atakowano prokuraturę, Telewizję Republika – grzmiał.
– Popatrz, Tusk, jak wyglądasz! Tak właśnie wyglądasz! – pokazał siedzącemu w rządowych ławach premierowi okładkę książki Borowskiego. – Widzisz, jak się wpatrujesz w lustro tak właśnie wyglądasz. Mam nadzieję, że za rok przestaniesz być premierem. Zapisałeś się w historii, panie Tusk, jako ten, który niszczył wolność, demokracje, Telewizję Republika, prokuraturę, sędziów, polskie państwo – wyliczał. Tusk, słuchając tego, uśmiechał się ironicznie.
– Poczytajcie sobie, jak wspieraliście Putina! – grzmiał Kowalski w stronę polityków KO. Wtedy zareagował prowadzący obrady marszałek Włodzimierz Czarzasty i upomniał przemawiającego posła, że odbiega od tematu wystąpienia.
– Przywołuję pana do rzeczy – powiedział Czarzasty, co rozsierdziło Kowalskiego.
– Znowu cenzor. Panie marszałku, jeszcze kilkanaście miesięcy się z panem pomęczymy, ale upominam pana: nie ma pan prawa przerywać posłowi na Sejm Rzeczpospolitej Polskiej! – krzyczał wściekły Kowalski. – Nie ma pan prawa! Niech się pan nauczy! Cenzura się skończyła w 89 roku! – wykrzykiwał. Czarzasty poinformował, że skoro Kowalski nie reaguje na upomnienia, to zostanie mu odebrany głos.
– Adamie, zwyciężymy! – krzyknął w stronę Borowskiego. – Z tym komunistą też zwyciężymy! – zawołał na koniec i opuścił mównicę.
Prezent dla Czarnka
Mocno zawrzało też po wystąpieniu posła Polski 2050 Adama Gomoły, który miał do powiedzenia kilka dosadnych słów pod adresem PiS i Przemysława Czarnka.
– Co widzi, patrzący na nas z góry świętej pamięci Lech Kaczyński, widząc jak brukane jest jego dziedzictwo, jak jego ugrupowanie, które zakładał, zdradza polską rację stanu, którą on, jako jeden z pierwszych, bardzo trafnie zdiagnozował – zaczął Gomoła. Już te słowa wywołały wrzenie w ławach PiS. Ale to był dopiero początek.
– Czy jest taki diabeł, z którym się nie sprzymierzycie w swoim chorym marszu po władzę? Czy jest taka puszka Pandory, jakiej nie otworzycie? – pytał retorycznie. Następnie zwrócił się do Przemysława Czarnka, który zasiadł w pierwszym rzędzie, obok Jarosława Kaczyńskiego i Mariusza Błaszczaka.
– Pan panie ministrze Czarnek, się tak zagalopował w tym udawaniu Grzegorza Brauna, że zapomniał pan o jednej podstawowej zasadzie: nie wystarczy kwakać, jak kaczka, nie wystarczy pływać, jak kaczka, trzeba jeszcze wyglądać jak kaczka. Dlatego mam dla pana prezent – opaska piracka. Niech pan ją nosi z dumą i wypływa we wspólny polityczny rejs, ze swoim sobowtórem. W Moskwie już na was czekają – skwitował Gomoła. Następnie zszedł z mównicy i próbował wręczyć Czarkowi opaskę. Drogę zastąpili mu jednak politycy PiS, w tym Mariusz Gosek i Piotr Gliński.