Nawrocki słyszy?! Już nawet w PiS kpią z rzekomego otrucia. „To opowieść, która ma…”
Screenshot: Kanał Zero
Karol Nawrocki opowiedział w książce o otruciu, a autor tej lektury nazywa to nawet „próbą zamachu”. Problem w tym, że to historia grubymi nićmi szyta i przyznają to nawet w PiS.
Otrucie, czyli polityczna bomba albo kapiszon
Wyjątkowo gorące lato mamy w tym roku. Również w polityce, choć trwa przecież tak zwany sezon ogórkowy. Niespodziewanie wybuchła jednak afera, która zatacza coraz szersze kręgi. Wszystko przez wywiad rzekę z Karolem Nawrockim, w którym prezydent opowiedział mrożącą krew w żyłach historię z czasów kampanii wyborczej. Miejsce akcji? Ząbkowice Śląskie. – To było może pięćdziesiąt metrów od miejsca wystąpienia. Kończę mówić i nagle czuję, że dzieje się ze mną coś bardzo złego. Nagłe osłabienie, jakbym dostał konkretny cios w szczękę. Jakby nagle ktoś wyłączył mi organizm – opowiada o chwilach grozy prezydent w książce „Skąd się wziął Nawrocki”
Mimo wszystko starał się kontynuować zgodnie z planem. Poprosił Jarosława Dębowskiego o wodę. – On patrzy na mnie i mówi: „Szefie, co się z tobą dzieje?”. Ja mówię: „Nie wiem, ale bardzo źle się czuję. Coś bardzo złego się ze mną stało”. Jeszcze macham ludziom, jeszcze próbuję normalnie funkcjonować, ale już wiem, że jest źle. Mówię: „Szybko zaprowadź mnie do autokaru i od razu mnie połóż na podłodze” – opowiada Nawrocki. Później mówi, że nim rzucało, wymiotował i nawet stracił przytomność.
Kto uwierzy w otrucie Nawrockiego?
Zdaniem autora tego dzieła literackiego, to mogła być nawet próba zamachu na życie Nawrockiego. – Celem mogło być po prostu otrucie, zabicie kandydata na prezydenta na ostatniej prostej wyborów, o tyle w wariancie „łagodniejszym” mogło chodzić „tylko” o skompromitowanie prezydenta, bowiem intryga wyglądała w ten sposób, że ten jakiś środek, który w ten sposób bliżej może nawet nieznany, nieokreślony dostał się do organizmu Karola Nawrockiego, skutkował niesłychanie gwałtownymi wymiotami, bardzo szybko następującymi. Przepraszam za dosłowność, no ale o to w tym chodziło – wyjaśnił prof. Andrzej Nowak w rozmowie w telewizją wPolsce24.
Historia robi wrażenie? Cóż, chyba tylko na fanatykach PiS i wiernych widzach prawicowych stacji pokroju wPolsce24 i Telewizji Republika. Co innego jeśli chodzi o polityków PiS i osoby z otoczenia prezydenta. – Przecież to od razu by wyciekło. Naprawdę nikt nic o tym nie słyszał – mówi się jeden z rozmówców z PiS, do których dotarli dziennikarze Wirtualnej Polski. – To opowieść, która zapewne ma przyciągnąć uwagę wokół zapowiadanej książki. Dotąd nie była znana. Wydawnictwu zależy, żeby było o tej pozycji jak najgłośniej. I nie dziwię się – powiedział z kolei jeden ze współpracowników Nawrockiego.
Nawrocki otruty? Dlaczego tego nie zgłosili?
Sprawę w rozmowie z Onetem skomentował Jacek Dobrzyński. – Nie słyszałem, żeby pan prezydent wcześniej zgłaszał to zdarzenie odpowiednim służbom. Dziwię się, że ponad rok później przypomniał sobie o tym, opowiadając publicznie w wywiadzie, jak się wtedy źle poczuł i wymiotował. Mam nadzieję, że przynajmniej jego współpracownicy wezwali wówczas karetkę pogotowia i lekarze udzielili mu właściwej pomocy — powiedział rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.
To nie koniec. „Fakt” otrzymał od resortu spraw wewnętrznych odpowiedź w sprawie incydentu z kampanii wyborczej z udziałem Karola Nawrockiego. Sprawa robi się jeszcze ciekawsza.
„Sprawdzenia w policyjnych systemach wykonane przez Oficera dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Ząbkowicach Śląskich nie potwierdzają rejestracji zgłoszeń oraz czynności wykonywanych przez funkcjonariuszy w sprawie z kampanii wyborczej Karola Nawrockiego” — przekazano w komunikacie.
Oj, grubymi nićmi szyta ta historia. Przecież gdyby w czasie kampanii wyborczej coś takiego stało się Nawrockiego i byłby choćby cień podejrzenia, że mogło dojść do próby otrucia, PiS natychmiast wszcząłby alarm i opowiadał o reżimie, który chciał wyeliminować ich kandydata. Myślicie, że byłoby inaczej?
Źródło: Wp.pl