Zełenski już nie korzysta z polskiego lotniska, ambasador się wygadał. „Kuluarowe pohukiwania”

Wołodymyr Zełenski nie skorzystał z lotniska w Rzeszowie przy okazji podróży do Londynu, jak to było do tej pory. Już wiadomo, co na to wpłynęło. A raczej kto.

Błąd Zełenskiego, bład Nawrockiego

Sytuacja na linii Polska – Ukraina staje się coraz bardziej napięta, na co z coraz szerszym uśmiechem musi patrzeć Władimir Putin. Zaczęło się od tego, że Wołodymyr Zełnski nadał jednej z jednostek ukraińskiej armii imię „Bohaterów UPA”. Tym samym uhonorował Ukraińską Powstańczą Armię, formację, która odpowiada za Rzeź Wołyńską. Nic dziwnego, że w Polsce zapanowało oburzenie.

Ruch Zełenskiego potępiło polskie MSZ, pisząc, że rani ona „pamięć o ofiarach tej organizacji i uderza w dialog między naszymi narodami”, później Karol Nawrocki wyszedł ze swoją propozycją odebrania ukraińskiemu prezydentowi polskiego odznaczenia. Decyzja w tej sprawie zapadnie dziś na posiedzeniu Kapituły Orderu Orła Białego.

Pan prezydent chciał mieć politykę zagraniczną, mieć na nią wpływ, więc czeka go decyzja, która na pewno będzie miała poważny wpływ na politykę zagraniczną. Dlatego mam nadzieję, że Kapituła i pan prezydent podejmie mądrą decyzję – skomentował minister Radosław Sikorski. – Ja osobiście uważam, że będzie dziwnie, gdy okaże się – jeśli zawężymy sprawę do żyjących – że Order Orła Białego ma pan były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder, który od Putina bierze pieniądze, a nie ma go ten, który z Putinem walczy – dodał szef polskiej dyplomacji podczas spotkania w Sejmie z dziennikarzami.

Już nie będzie korzystał z polskiego lotniska?

O tym, że w stosunkach Polski z Ukrainą źle się dzieje musi świadczyć fakt, że Wołodymyr Zełenski poleciał do Londynu z Mołdawii. To o tyle zastanawiające, że do tej pory prezydent Ukrainy korzystał z polskiego lotniska w Rzeszowie, które od lat było głównym punktem jego zagranicznych wyjazdów. Nieco światła na tę zmianę rzucił były ambasador RP w Kijowie, Jan Piekło.

Już wcześniej pojawiały się kuluarowe pohukiwania, że w związku z napięciami wokół kwestii UPA lepiej byłoby, gdyby prezydent Ukrainy skorzystał z innego portu. Kluczowe pytanie brzmi, czy tego rodzaju podróże z pominięciem Polski staną się nową normą. Jeśli tak, to będzie to wyraźny sygnał pogorszenia relacji polsko-ukraińskich — ocenił Jan Piekło w rozmowie z „Faktem”. Te kuluarowe pohukiwania kojarzą się tylko z jedną osobą. Ta osoba lubi zgrywać twardziela, często krzyczy, szybko się obraża i ma na imię Karol.

Źródło: Fakt.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *