Dumny Nawrocki złapał za mikrofon i od razu się pochwalił. OTO co powiedział mu jego idol Trump! „Obiecuję ci, Karol”
screen / Prezydent RP
Podczas spotkania z wyborcami Karol Nawrocki chwalił się swoją rozmową z Donaldem Trumpem. Ujawnił, co powiedział mu jego amerykański idol.
Prezydent USA Donald Trump ogłosił w czwartek wieczorem, że zdecydował o wysłaniu do Polski 5 tysięcy amerykańskich żołnierzy. I był to niezły zwrot akcji, bo ostatnie dni mówiło się o tym, że Amerykanie wstrzymują rotację 4 tysięcy wojskowych do naszego kraju.
– W związku z sukcesem wyborczym obecnego prezydenta Polski, Karola Nawrockiego, którego z dumą poparłem, oraz naszymi relacjami z nim, z przyjemnością ogłaszam, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski dodatkowe 5000 żołnierzy – napisał Trump na swojej platformie społecznościowej Truth Social. PiS i Pałac Prezydencki odtrąbili sukces i ruszyli z przekazem, że wszystkie niekorzystne decyzje Trumpa to wina Donalda Tuska, a wszystkie pozytywne są zasługą Karola Nawrockiego.
Nawrocki, który spotkał się z mieszkańcami powiatu sokołowskiego, przechwalał się swoją rozmową z Trumpem. Ujawnił, co usłyszał od swojego amerykańskiego idola we wrześniu ubiegłego roku.
– Prezydent powiedział mi: „nie będzie mniej amerykańskich żołnierzy w Polsce. Obiecuję ci, Karol, będzie być może więcej — nie mniej” – mówił podekscytowany Nawrocki. Potem zaczęły się peany na cześć idola. – Mamy poważnego partnera, mamy najważniejsze mocarstwo na świecie. Mamy prezydenta USA, który Polskę kocha, który szanuje polskiego prezydenta, który buduje z nim odpowiedzialność za całą wschodnią flankę NATO. Teraz już wszyscy wiemy, że to nie są tylko słowa, ale konkretna współpraca, która przynosi efekty – opowiadał zachwycony. Nie obyło się niestety bez ataków na obóz władzy, któremu Nawrocki zarzucał psucie relacji z USA.
– Tymczasem od kilku miesięcy widzimy w mediach publicznych; wśród nieodpowiedzialnych polityków próbę zniszczenia relacji polsko-amerykańskich. Skończmy z tym, traktujmy naszych sojuszników jak powinno ich traktować poważne i stabilne państwo z serca Europy – grzmiał Nawrocki. U nieprzewidywalnego Trumpa akurat wylosowała się korzystna decyzja, więc Nawrocki może triumfować. Ale nie był tak wyrywny, np. gdy jego idol kpił z sojuszników, którzy walczyli u boku USA w Afganistanie i Iraku.