Kaczyński ujawnia plan, TAKIEGO chce premiera. Nie wszystkim w PiS się to spodoba! „Gdy prezes powiedział…”
screen/ Sejm
Jarosław Kaczyński ma już plan na zbliżające się wybory parlamentarne. Chodzi o kandydata na premiera.
Pamiętacie, jak Jarosław Kaczyński opowiadał o wymarzonym „młodym, wysokim, okazałym i przystojnym” kandydacie na prezydenta? Chyba szykuje się powtórka, tylko tym razem chodzi o kandydata na premiera. 7 stycznia był dla polityków PiS aktywny. Najpierw miało miejsce zebranie Prezydium Komitetu Politycznego, potem obrady całego klubu Prawa i Sprawiedliwości. To wszystko na tle wewnętrznych wojenek i konfliktu frakcji „maślarzy” (Przemysław Czarnek, Tobiasz Bocheński, Patryk Jaki, Jacek Sasin) a grupą Mateusza Morawieckiego.
Naturalnie jednym z celów Kaczyńskiego było załagodzenie nastrojów w partii, ale chyba mu się to nie uda. Z informacji „Newsweeka” wynika bowiem, że prezes sam poruszył wątek przyszłego kandydata PiS na premiera. Ma on zostać ogłoszony jeszcze w tym roku, a w 2027 roku ten wybraniec będzie liderem w kampanii wyborczej.
Kaczyński chce „młodego premiera”
Kaczyński miał oświadczyć, że Polacy oczekują premiera z młodszego politycznego pokolenia. Oznacza to osobę poniżej 50. roku życia. Prezes miał wręcz stwierdzić, że ma już w głowie konkretnego kandydata, ale nie ujawnił nazwiska.
No i tu robi się ciekawie, bo do premierostwa rwie się Mateusz Morawiecki, ale w czerwcu skończy on 58 lat, więc do nowych wytycznych prezesa się nie łapie. Z kolei z wrogiej mu frakcji „maślarzy” w odpowiednim wieku są i Patryk Jaki, i Tobiasz Bocheński, i Przemysław Czarnek. Czyżby więc Kaczyński wskazał, którą frakcję wybiera? To się byłemu premierowi i jego zwolennikom nie spodoba.
– Morawieckiego i jego ludzi skasowało, gdy prezes powiedział, że kandydat na premiera powinien być ktoś młody – mówi „Newsweekowi” jeden z „maślarzy”.
Podczas spotkania prezes miał powiedzieć, że „docenia osiągnięcia” Morawickiego i Beaty Szydło jako premierów, ale do kolejnych wyborów lepiej iść z innym kandydatem na premiera. Być może chodzi mu wręcz o zupełnie nową osobę, nie z pierwszej linii partii. Podobnie, jak było przy wyborach prezydenckich – Kaczyński nie chciał wystawić w nich osoby, która kojarzyłaby się z ośmioma latami rządów Zjednoczonej Prawicy.
Podczas konferencji po spotkaniu prezes PiS wprost mówił o młodych politykach.
– Muszą wrócić do władzy ci, którzy już się sprawdzili, ale oczywiście muszą w tym uczestniczyć także ludzie innego już pokolenia, młodszego, często znacznie młodszego i z całą pewnością w trakcie tego wszystkiego, co pokażemy przed wyborami, państwo się przekonają, że tak właśnie będzie – oświadczył Jarosław Kaczyński.
Źródło: Newsweek