Ziobro traci nerwy, nagle zaczął mówić o „bezradnej fujarze”. I jeszcze TE tłumaczenia. „Nie uciekłem”
screen/ TVN24
Zbigniew Ziobro zwiał na Węgry przed wymiarem sprawiedliwości? Nic z tych rzeczy! – Nie uciekłem, tylko na razie nie wracam – wyjaśnił polityk PiS. Śmiać się czy płakać?
Alergia na Żurka
Gdy Waldemar Żurek został nowym ministrem sprawiedliwości, zastępując na tym stanowisku Adama Bodnara, właściwie z miejsca w środowisku Prawa i Sprawiedliwości stał się wrogiem numer jeden. A już na pewno najmniej lubianą postacią rządu Donalda Tuska. Politycy PiS reagują alergicznie słysząc nazwisko szefa resortu sprawiedliwości na czele z Jarosławem Kaczyńskim, a Zbigniew Ziobro nawet wyruszył do Budapesztu.
Były minister sprawiedliwości w rządzie PiS stracił immunitet, a Sejm wyraził zgodę na jego zatrzymanie i areszt. Prokuratura zamierza postawić mu 26 zarzutów związanych z aferą wokół Funduszu Sprawiedliwości. Sam Ziobro kreuje się na ofiarę „reżimu Tuska” i przekonuje, że nie może wrócić, bo czeka go niesprawiedliwy, ustawiony proces. Wydaje się, że im PiS bardziej brnie w te opowiastki, tym większy uśmiech politowania maluje się na twarzach ekspertów i komentatorów życia politycznego.
Nie strasz, nie strasz
Ziobro idzie jednak w zaparte. Ostatnio udzielił nawet wywiadu „Super Expressowi”, z którego dowiedzieliśmy się, że on wcale nie uciekł na Węgry. – Wbrew temu co mówią, nie uciekłem, tylko na razie nie wracam – powiedział były minister sprawiedliwości. Doprawdy, dawno się tak nie uśmialiśmy. Przecież to są tłumaczenia nierozgarniętego ucznia z podstawówki. Przeszkadzałem na lekcji? Nic takiego, po prostu rozmawiałem z kolegą z ławki! Poszedłem na wagary? A skąd, po prostu nie przyszedłem do szkoły!
Później Ziobro zaczął mówić oczywiście o Waldemarze Żurku. I znowu naprężył muskuły, myśląc, że z Budapesztu wyglądają na potężne.
– Nie będę ułatwiał działań przestępcom, którzy dziś rządzą w Polsce. Wobec bezprawia, które się dzieje w kraju, uznałem, że muszę stawić temu opór. W miarę upływu czasu nawet Silni Razem będą patrzeć na Żurka jako na bezradnego fujarę, który zawalił sprawę, bo nie potrafili mnie zatrzymać w Polsce – zapowiedział Zbigniew Ziobro. Umówmy się, polityk PiS robi dobrą minę do złej gry. I mamy nieodparte wrażenie, ż im bardziej napręża muskuły i straszy, tym bardziej ma pełne portki.
Źródło: Se.pl
Jedna odpowiedź na Ziobro traci nerwy, nagle zaczął mówić o „bezradnej fujarze”. I jeszcze TE tłumaczenia. „Nie uciekłem”
Dlaczego zero nie siedzi w pierdlu?