13 zgonów w niecały rok, TAK czarną serię tłumaczy rzeczniczka zakładu karnego. „Osadzeni z chorobami trudnymi”
Screen: YouTube/ polsatnews.pl
W zakładzie karnym na Pomorzu w ciągu 10 miesięcy odnotowano 13 zgonów. Rzeczniczka jednostki tłumaczy, że do więziennego szpitala trafiają chorzy osadzeni z całej Polski, ale rodziny zmarłych biją na alarm.
„Żeby każdy wiedział…”
Przepisy dot. działania każdego zakładu karnego w Polsce mają za zadanie zapewniać bezpieczeństwo przebywających w nich więźniów. Oczywiście, zdarzają się przypadki śmierci w czasie odbywania wyroku, które są spowodowane nieszczęśliwym wypadkiem, ale w przypadku placówki w miejscowości Czarne mamy do czynienia z naprawdę czarną serią zgonów.
W ciągu ostatnich 10 miesięcy doszło tam do aż 13 zgonów. Rodziny większości osadzonych, którzy zmarli, podejrzewają, że za murami więziennymi dzieje się coś złego.. Jak przekazał „Dziennik Bałtycki”, mimo prowadzonego śledztwa przez prokuraturę w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci, nikomu nie zostały postawione żadne zarzuty. Bliscy zmarłych osadzonych postanowili więc pójść do mediów i nagłośnić sprawę.
– Zdecydowałam się przekazać wam materiały ze śledztwa, żeby usłyszała o tym cała Polska. Żeby każdy wiedział, że mój syn został zakatowany w Zakładzie Karnym w Czarne – przekazała stacji Polsat News matka Bartłomieja Miecznikowskiego, który zmarł 18 maja tego roku. 33-letni mężczyzna odsiadywał wyrok 4 lat pozbawienia wolności za współudział w rozboju. Zespół dziennikarzy przeanalizował 350 godzin materiału wideo z 29 kamer monitoringu, do jakich udało im się dotrzeć.
Po wyemitowaniu reportażu o niespodziewanej śmierci młodego mężczyzny, do stacji zaczęły zgłaszać się kolejne osoby, które straciły bliskich właśnie w tym zakładzie. Zaczęto przekazywać naprawdę niepokojące informacje. Mówiono między innymi o tym, że ponoć osadzeni mieli być zmuszani do zażywania niedozwolonych substancji, a strażnicy często stosowali wobec nich przemoc. Ojciec jednego z mężczyzn, który również zmarł podczas odsiadki, opowiedział o tym, że ten miał ponoć konflikt z jednym z pracowników zakładu.
Zaskakujące jest tłumaczenie ze strony dyrekcji zakładu karnego. Jak przekazała rzeczniczka ppłk Arleta Pęconek, tajemnicze zgony mogły być następstwem różnych chorób przenoszonych między osadzonymi.
– Ale należy pamiętać, że w zakładzie karnym w Czarnem jest szpital więzienny, w którym przebywają osadzeni z chorobami trudnymi, przyjeżdżają osadzeni z całej Polski, obłożnie chorzy, w związku z tym dziewięć z tych zgonów było w szpitalu – podkreśliła. Jeżeli chodzi o przypadki czterech zgonów, do których doszło na terenie więzienia, to Pęconek nie była w stanie wskazać wyjaśnienia. – O przyczynach tych zgonów nie mam informacji – dodała.
Źródło: Gazeta.pl