Polityka i Społeczeństwo

Znamy wyniki kontroli CBA oświadczeń majątkowych Banasia! To początek kłopotów szefa NIK?

Nieoczekiwany zwrot akcji ws. dymisji Mariana Banasia. W co gra prezes NIK?
Flickr.com/KPRM

Sprawa szefa NIK-u, Mariana Banasia, ucichła przez epidemię koronawirusa i zamieszanie dot. wyborów. Teraz jednak wraca. Poznajemy szczegóły dot. działań Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA). To ostatnie stwierdziło, że urzędnik zaniżył wartość posiadanego majątku w składanych oświadczeniach.

Banaś zaniżył wspomnianą wartość o kwotę rzędu od 209 tys. do 256 tys. zł.

Jak wiemy, CBA kontrolowało oświadczenia majątkowe Banasia składane w latach 2015-2019.

CBA kontroluje Banasia

Kontrola oświadczeń majątkowych składanych w latach 2015–2019 przez Prezesa NIK wykazała, że podając wysokość posiadanych zasobów pieniężnych zaniżył je o kwoty od 209 tys. do 256 tys. zł. Zebrane w toku postępowania kontrolnego materiały wzbudziły ponadto uzasadnione podejrzenie, że w latach 2018–2019 Prezes NIK posiadał dodatkowe, nieudokumentowane środki pieniężne w wysokości co najmniej 257 tys. zł. Stwierdzono także, iż kontrolowany nie wykazał w oświadczeniach posiadanej rzeźby o wartości 68 tys. zł” – informuje media Andrzej Stróżny, p.o. szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, cytowany przez portal wp.pl.

Śledztwo ws. szefa NIK-u

Dalej można przeczytać, że do Prokuratury Krajowej w Warszawie skierowano już zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez Banasia “przestępstwa podania nieprawdy w oświadczeniach o stanie majątkowym”. Wskazano przy okazji na “możliwość posiadania nieudokumentowanych środków pieniężnych”. Śledztwo prowadzi Prokuratura Regionalna w Białymstoku. Co jednak ciekawe, w czasie trwania śledztwa pojawiły się kolejne wątpliwości ws. majątku prezesa NIK. Już zresztą w lutym br. śledczy weszli do mieszkań należących do Mariana Banasia.

Kontrowersyjny szef Najwyższej Izby Kontroli

Przypomnijmy, że Marian Banaś został prezesem Najwyższej Izby Kontroli pod koniec sierpnia 2019 r. Gdy tylko opisana powyżej afera ujrzała światło dzienne, twierdził, że nie jest winny. “Wszystkie moje nieruchomości nabyłem na podstawie aktów notarialnych w sposób uczciwy i zgodny z prawem, w tym również kamienicę, która stała się powodem ataku na moją osobę”, twierdził w październiku ub. roku.

PiS chciało odwołać go z jego obecnej funkcji. Bezskutecznie. Dziś sprawa trochę ucichła, ale jak widzimy trwa nadal. Możliwe, że w tym roku wszystko się wyjaśni.

Źródło: wp.pl, Business Insider

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie