Polityka i społeczeństwo

Zaskakujący zwrot akcji w sprawie prezydentury Hanny Zdanowskiej. “Zniknęły” ekspertyzy, na które powoływał się wojewoda

PiS ciosu z tej strony się nie spodziewał. Sojusznik naraził dobra zmianę na śmieszność w ciszę wyborczą
fot. flickr/Sejm RP

Naczelnik państwa Jarosław Kaczyński podsumował wybory samorządowe jako „zdecydowane” zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości. Z przekory, aby nie było co do tego żadnych wątpliwości zaczarował: „nasze zwycięstwo nie podlega najmniejszej wątpliwości, świadczą o tym twarde dane. To dobry prognostyk na nadchodzące wybory”. Nie wiedzieć czemu, w takim razie PiS od dwóch tygodni rozlicza winnych, którzy przyłożyli się do żenującego wyniku 5:102 w miastach prezydenckich. Na osłodę gorzkiej porażki partia Kaczyńskiego po cichu liczy na przejęcie miasta Łodzi po Hannie Zdanowskiej, która „zdecydowanie” wygrała w pierwszej turze wyborów z wynikiem 70,22 proc. głosów. 

Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Łodzi ciągle ma chrapkę na urząd, który chciało mu powierzyć jedynie 23,65 proc. wyborców. Cóż za „zdecydowana” legitymizacja władzy.

Jeszcze wczoraj w RMF FM były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski oświadczył: „Prawo jest jednoznaczne. Osoba skazana nie może pełnić tego urzędu”  – powiedział w Porannej rozmowie, odnosząc się do wyniku wyborów na prezydenta Łodzi. „Czy obejmie urząd? To jest kwestia decyzji wojewody (…), który ma wszelkie instrumenty, by zdecydować”.

Przypomnijmy, Prawo i Sprawiedliwość za pośrednictwem Jacka Sasina i wojewody łódzkiego Zbigniewa Raua wiele robiło, by zmniejszyć szanse Zdanowskiej na reelekcję. Wojewoda w wygłoszonym dnia 17 października oświadczeniu zasugerował, że jeśli kandydatka PO wygra wybory, to może wygasić jej mandat i “podejmie [on] działania w celu zapewniania legalności postępowania organów samorządu terytorialnego, które wykluczają sprawowanie władzy publicznej przez osobę skazaną prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego”.

Jak mówił, Zbigniew Rau opierał się na opinii ekspertów i debacie publicznej. Tłumaczył także, że nie wygasił mandatu Zdanowskiej, tylko dlatego, że jej obecna kadencja się kończy.

Sytuacja prezydent Łodzi podzieliła środowisko prawnicze. Część przyznaje rację wojewodzie, ale wielu specjalistów jest odmiennego zdania. Wskazują na kolizję przepisów między kodeksem wyborczym a ustawą o pracownikach samorządowych. Zdaniem szefa Państwowej Komisji Wyborczej Wojciecha Hermelińskiego Hanna Zdanowska będzie mogła objąć swój urząd, złożyć ślubowanie i pełnić swoje obowiązki. Jak jednak zaznaczył, przepisy dotyczące samorządu gminnego przewidują, że rada może być przez wojewodę wezwana do usunięcia jej z tej funkcji. Należy tu wspomnieć, że analogiczna sytuacja w kilku gminach w Polsce nie przeszkadzała politykom Prawa i Sprawiedliwości.

Dziennikarze Dziennika Gazety Prawnej zainteresowali się, jakimi opiniami prawnymi dysponuje wojewoda łódzki. Zaistniały jednak właśnie poważne wątpliwości czy takowe ekspertyzy w ogóle istnieją. Otóż wniosek o udostępnienie dokumentów w trybie dostępu do informacji publicznej złożył mec. Maciej Kiełbus z Kancelarii Ziemski & Partners. Otrzymał zaskakującą odpowiedź, iż: „Pracownicy Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego nie posiadają opinii ani ekspertyz w formie odrębnych dokumentów w zakresie wskazanym we wniosku”. Dziennikarze GDP nie otrzymali zaś do dzisiaj żadnej odpowiedzi.

Wygląda więc na to, że urząd opinii prawnych zwyczajnie nie ma, a oficjalne stanowisko wojewody zostało opracowanie na podstawie dokumentów prywatnych. Konstytucyjny organ nadzoru nad działalnością samorządu terytorialnego oparł się więc na politycznych przesłankach. Mimo tego pracownicy Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego przekonują, że racja stoi po ich stronie, dodając że „praktyki zlecania wykonania opinii czy ekspertyz na zewnątrz, szczególnie gdy stan prawny nie budzi wątpliwości”. 

Zupełnie jakbyśmy słyszeli Jarosława Kaczyńskiego, który mówił jak to „zwycięstwo [PiS] nie podlega najmniejszej wątpliwości”. Ten jednak oparł się o „twarde dane”.

W odróżnieniu od wojewody, łódzki ratusz zamówił opinię prawną na temat sytuacji prezydent Zdanowskiej. Za kwotę 8,8 tys. zł brutto przygotował ją prof. Mariusz Jabłoński, kierownik Katedry Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Wrocławskiego. Według niej „osoba skazana prawomocnym wyrokiem na karę grzywny za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego może kandydować na urząd prezydenta miasta, a także, w razie uzyskania mandatu, może pełnić tę funkcję oraz otrzymywać wynagrodzenie prezydenta miasta”. Podobne opinie na zlecenie Fundacji Państwo Prawa sporządzili prof. Marek Chmaj i dr hab. Sabina Grabowska.

Jak przytacza DGP to nie pierwszy przypadek, kiedy politycy Prawa i Sprawiedliwości w ważnych kwestiach powołują się na ekspertyzy, których potem albo nie chcą udostępnić, albo nie są w stanie udowodnić, że w ogóle istnieją. Niecały rok temu, przy okazji pamiętnego „moralnego zwycięstwa” PiS 1:27 minister Witold Waszczykowski powoływał się na ekspertyzy jego resortu mówiące o tym, że Donald Tusk został wybrany na szefa Rady Europejskiej w sposób, który można zakwestionować na poziomie prawa europejskiego. MSZ odmawiało udostępnienia dokumentów, aż do wydania wyroku wojewódzkiego sądu administracyjnego nakazującego udostępnienie opinii prawnych. Po złożeniu kasacji ministerstwa do Naczelnego Sądu Administracyjnego, WSA w Warszawie uchyliła własny wyrok uznając za zasadny „zarzut naruszenia przez WSA w Warszawie w wyroku z 17 października 2017 r. art. 4 ust. 3 ustawy o dostępie do informacji publicznej, poprzez zobowiązanie organu do udostępnienia informacji, której w istocie nie posiada”…

Prawo i Sprawiedliwość nie musi być w posiadaniu ekspertyz, by stwierdzić, że jego racja „nie podlega najmniejszej wątpliwości”. Jeśli więc partia jest w stanie z pewnością określić każdy prawny casus, dlaczego istnieją instytucje pokroju Sejmowego Biura Legislacyjnego, których opinie nie mają dla PiS że są dlań przychylne? Tylko po to by ktoś miał pracę, jak Beata Szydło?

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

fot. flickr/Sejm RP

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie