Polityka i Społeczeństwo

Zamiast spalić się ze wstydu, Przyłębska i PiS wymyślili wygodne tłumaczenie grubej afery. Tę śpiewkę usłyszymy jeszcze wiele razy

Nic mnie nie oburza! Najbardziej mnie oburza wasza prorosyjska propaganda na każdym kroku – grzmiała Anna Paluch.

Tłumaczenia Przyłębskiej

„Rosyjska propaganda” to kluczowy argument obozu władzy. Przekonują, że maile są spreparowane przez Rosjan i są elementem prowokacji wymierzonej w Polskę.  Tę linię obrony przyjęła także sama Przyłębska.

W zasadzie nie powinnam odnosić się do maili opublikowanych na serwerze, którym zarządzający siedzą na Kremlu. Ale powtórzę: nigdy z nikim nie omawiałam żadnych orzeczeń TK, poza naradami w siedzibie Trybunału. I nie dam się zastraszyć rosyjskim prowokatorom – powiedziała w programie „Gość Wiadomości” na antenie TVP. – W interesie Putina jest destabilizowanie Polski. A destabilizowanie polega na tym, że publikuje się historie, którymi próbuje się szantażować organy polskiego państwa – dodała. Stwierdziła też, że osoby, które domagają się od niej wyjaśnień, „uczestniczą w spektaklu Putina”.

Nie dajmy się wciągać w gry, w które wciągają nas rosyjskie służby specjalne. Putin dziś siedzi w gabinecie i cieszy się z tego, że zmanipulował polskich polityków i prezes TK musi tłumaczyć się z rzeczy, które nie miały miejsca – podsumowała prezes tzw. Trybunału Konstytucyjnego.

Źródłp: Gazeta Wyborcza, WP


Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie