Polityka i społeczeństwo

Zakaz handlu w niedziele ma zostać zaostrzony. Po wyborach czeka nas prawdziwy reżim?

Duda ujawnił, o co naprawdę chodzi "Solidarności". Te słowa zszokowały wielu związkowców
fot. flickr/KPRM

Wybory do europarlamentu sprawiają, że Prawo i Sprawiedliwość woli unikać obecnie podejmowania ryzykownych wizerunkowo kroków politycznych, stąd wiele ambicji obozu władzy trafiło chwilowo do  przysłowiowej “zamrażarki”. Ten stan nie będzie jednak trwał wiecznie, ponieważ kampania wyborcza ma się ku końcowi i już pod koniec miesiąca walec legislacyjny PiS będzie mógł ruszyć ponownie pełna parą. To ostatnie jest pewne, ponieważ “dobra zmiana” w wizji Nowogrodzkiej wciąż jest daleka od realizacji. Politycy będą się tutaj spieszyć, aby uchwalić wszystkie priorytetowe projekty jeszcze przed sejmowymi wakacjami, po których z powodu kampanii parlamentarnej znowu koniecznym będzie ograniczanie ryzykowniejszych ruchów. Jedną z inicjatyw, która ma zostać przepchnięta przez Sejm w ramach nadchodzącej ofensywy jest rozszerzenie obecnej formuły zakazu handlu w niedziele.

Rządzący wprawdzie nie chcą zwiększyć liczby dni objętych zakazem, jednak mają oni aspiracje, aby jeszcze bardziej ograniczyć pulę placówek, które prowadzą działalność handlową w niedziele pomimo ustawy. Głównym niewypowiedzianym celem posłów partii rządzącej ma być tutaj sieć sklepów “Żabka”, która ominęła nowe prawo funkcjonując formalnie jako placówka pocztowa. Właśnie tę ostatnią, obecnie coraz popularniejsza praktykę, mają ukrócić politycy.

Powyborczy powrót do zakazu handlu ma być także ukłonem w stronę “Solidarności”, z którą zawarto w tym zakresie na okres kampanii swoiste zawieszenie broni. Związkowcy potrafią bowiem być jeszcze bardziej radykalni w żądaniach niż rządzący, stąd był to czynnik ryzyka, który Nowogrodzkiej opłacało się odsunąć w czasie. To właśnie z powodu nacisku “Solidarności” PiS ma także w planach jasno określić, kto jest najbliższą rodziną właściciela sklepu, czyli kto może legalnie w niedzielę pracować.

Tym samym już wkrótce liczba placówek prowadzących sprzedaż w niedziele może drastycznie spaść. Twarda egzekucja nowych przepisów bez wątpienia ograniczy i tak wąska dziś ofertę punktów handlowych. Nie podoba się to jednak większości wyborców, którzy już dziś nie patrzą przychylnie na dalsze zaostrzenie zakazu handlu. Jeszcze bowiem pod koniec marca w sondażu dla Radia ZET aż 62 procent badanych nie chciało poszerzenia zakazu handlu na wszystkie niedziele. Uszczelnianie obowiązujących przepisów wydaje się zatem dla PiS pewnym półśrodkiem, aby z jednej strony zadowolić związkowców, od których poparcia może zależeć wynik wyborów, a z drugiej nie podpaść jeszcze mocniej zwykłym obywatelom dalszym zmniejszeniem liczby dni handlowych.

Cała sytuacja pokazuje jednak po raz kolejny jak bardzo sztucznym prawem jest zakaz handlu w niedziele. Od miesięcy trwa bowiem heroiczna walka związkowców i polityków z uchybieniami ustawy, którą sami stworzyli. Wszyscy trwonią energię potrzebną na prawdziwe reformy na swoisty wyścig zbrojeń między pracodawcami i rządem. Ci pierwsi chcą nowe prawo omijać, a rząd je uszczelniać. Sprawdzają się bowiem słowa Stefana Kisielewskiego, że “W socjalizmie ofiarnie pokonujemy trudności, których nie ma w innym ustroju”.

Źródło: rmf24.pl
fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie